• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Z głową ponad dachami aut. Rowery miejskie

Anna Gryszkiewicz
8 maja 2013 (artykuł sprzed 9 lat) 
Rowery miejskie dopiero od kilku lat zastępują popularne "górale" na polskich ulicach. Nasza rodzima marka Creme Cycles produkuje stylowe bicykle, które najlepiej sprzedają się jednak w Europie Zachodniej. Mało kto wie, że firma jest z Trójmiasta, a jednym z jej właścicieli jest były gitarzysta zespołu Blenders. Rowery miejskie dopiero od kilku lat zastępują popularne "górale" na polskich ulicach. Nasza rodzima marka Creme Cycles produkuje stylowe bicykle, które najlepiej sprzedają się jednak w Europie Zachodniej. Mało kto wie, że firma jest z Trójmiasta, a jednym z jej właścicieli jest były gitarzysta zespołu Blenders.

Jeszcze kilka lat temu przez polskie chodniki i ulice przewijały się przeważnie popularne rowery górskie. Chociaż ich geometria, rzeźba bieżnika czy amortyzatory niespecjalnie sprawdzały się w mieście, mało kto decydował się na inne rozwiązanie. Dziś amatorów rowerów miejskich przybywa, a dwa kółka są nie tylko środkiem transportu, ale oryginalnie zaprojektowane stanowią bezpośrednią identyfikację ich właściciela.



- Masowa popularność rowerów jako produktów lifestylowych lub narzędzi do komunikacji w mieście, w Polsce zaczęła się niedawno. Do tej pory popularny był raczej tradycyjny "góral", którego ludzie na różne sposoby przerabiali, by przystosować go do wygodnej jazdy po mieście - mówi Szymon Kobyliński, właściciel firmy Creme Cycles z Trójmiasta, której rowery za granicą sprzedają się w nieporównywalnie większej liczbie niż w Polsce. - Segment klasycznych rowerów miejskich jest wciąż bardzo świeży na rodzimym rynku. To już nie jest nisza, ale tego typu rowery jeszcze nie są u nas tak popularne, jak w zachodniej Europie. Tam rozwój naszej sprzedaży jest bardzo dynamiczny.

Europejską stolicą rowerów miejskich jest, jak wiadomo, Holandia, gdzie bicykli jest więcej niż mieszkańców, a co trzecia podróż odbywa się na dwóch kółkach. Popularny rower holenderski przestał być jedynie środkiem komunikacji, to sposób na życie. Wymyślny dzwonek, wiklinowy koszyk na przedzie, skórzane siodełko i sakwa na ramę - to elementy, dzięki którym nie tylko wygodniej się jeździ. To komunikat o właścicielu, jego wyobraźni, charakterze, stylu.

Z głową w chmurach

Nieważne czy zdecydujesz się na rower używany, nowy, czy postanowisz złożyć go sam, istnieje kilka zasad, które czynią go rowerem miejskim. Po pierwsze, geometria, która wymusza pionową postawę kierowcy. Siedząc, łatwiej pokonamy ciasne miejskie łuki, będziemy widoczni ponad dachami samochodów i przestanie obowiązywać nas sportowa etykieta ubioru. Po drugie, duże koła, zazwyczaj 28 cali. Poza tym: oświetlenie napędzane dynamo, nóżka, ochrona na łańcuch, by nogawka nie wkręciła się w szprychy, gięta kierownica w kształcie jaskółki, szerokie i wygodne siodełko, stosunkowo gładkie opony (często z tzw. odwróconym bieżnikiem, czyli rowkami zamiast wystających kolców/klocków). To jednak dopiero szkielet roweru miejskiego. Reszta to inwencja, nasza lub producenta.

Modne od kilku dekad

Jeśli zdecydujemy się wydać na rower miejski więcej niż 2 tysiące złotych, przed nami otwiera się całe morze możliwości. Wszyscy producenci podkreślają jednak, że prototypy ich pomysłów były modne wiele dekad temu. Dziś zmiany dotyczą wykorzystania lepszej jakości materiałów oraz wzornictwa. Potwierdza to Aleksandra Sibora, menadżer firmy Electra, która to firma w tym roku obchodzi 20 urodziny i której historia rozpoczyna się w kalifornijskim garażu, gdzie dwóch młodych Niemców postanowiło spełnić swoje marzenia.

- Wyjątkowe krzywizny ram kojarzące się z Electrą są od dawna znane w Stanach Zjednoczonych. Beach Cruisery - bo tak nazywamy ten typ rowerów - popularyzowały się już w latach 30. ubiegłego wieku. Początkowo ręcznie malowane i zdobione ramy okazały się doskonałym pomysłem. Personalizacja takiego produktu jak rower była strzałem w dziesiątkę, a Electra z powodzeniem zaczęła podbijać rynek w USA - mówi Sibora.

Podobnie sprawa ma się z produktami Creme Cycles.

- W klasycznych rowerach miejskich, do których należy Creme, piękne jest to, że nie ma aż takiego pędu za innowacjami i nowościami, jak w innych branżach. Rower miejski, który jest modny dziś, wygląda tak samo jak ten, który był modny 50 lat temu. Oczywiście, wdrażane są rozwiązania, które realnie poprawiają funkcje użytkowe, ale w porównaniu z tym, co dzieje się w branży rowerów sportowych, nie ma aż takiej gonitwy za czymś "nowym" - dodaje Szymon Kobyliński.

Producenci rowerów współpracują z wieloma projektantami, by przyszły posiadacz modelu mógł liczyć na oryginalność wzoru. Wspomniana Electra posiada kolekcję inspirowaną sztuką mistrza wzornictwa lat 50., Alexandra Girarda. Firma współpracuje również z projektantką Nony Tochterman, znaną jako Petro Zilla. Niestety, kolekcje te są najczęściej limitowane.

Ceny tego rodzaju rowerów wahają się zazwyczaj między 2,5 a 4 tys. złotych, choć są i takie, które sięgają kilkunastu a nawet kilkudziesięciu tysięcy. Za co płacimy? - Ręcznie polerowane obręcze, skórzane siodła, specjalny metaliczny lakier, stalowe ramy łączone na mufach, dziś niespotykane ze względu na cenę oraz problemy ze znalezieniem dobrych podwykonawców - tłumaczy Kobyliński i twierdzi, że cena wydaje się wysoka jedynie w Polsce. - Nie uważamy naszych rowerów za dobra ekskluzywne. Wręcz przeciwnie, w Europie plasujemy się gdzieś na środkowej półce cenowej - dodaje.

Jeśli interesują cię rowery z niższej półki cenowej, sprawdź gdzie je kupić.

Marzysz o czterech kółkach? Kup dwa rowery...

Cykliści coraz częściej decydują się na zakup więcej niż jednego roweru. Wśród modeli miejskich wybór jest naprawdę duży. Legendarna firma Gazelle, której założycielem był Willem Kölling, pracownik poczty w holenderskiej wiosce Dieren, jest jednym z niewielu producentów rowerowych tej wielkości, który nadal sam buduje większość swoich ram. W setną rocznicę marki księżniczka Margriet nadała jej tytuł "Royal" (królewski). W kolekcji na rok 2013 wrażenie robi seria Gold Line. W tych rowerach karbonowe widelce i klamki, skórzane chwyty, amortyzatory powietrzne i magnezowe, najwyższej klasy opony Vredestein lub Schwalbe oraz osprzęt z klasy Premium, to standard.

Ile był(a)byś w stanie wydać na rower miejski?


Tych, którzy rower od czasu do czasu muszą spakować do samochodu czy pociągu, zadowolą z pewnością produkty marki Dahon. Pomysłodawcą poręcznych rowerów składanych i założycielem firmy jest dr David Hon, fizyk z Kalifornii pracujący przy programach techniki laserowej dla NASA. Trudności związane z kryzysem paliwowym w USA skłoniły go do skonstruowania pierwszego swojego składanego roweru. Składakowi poświęcił całe swoje życie. W 1983 roku powstały pierwsze Dahony, które zdobyły wiele nagród inżynierskich na całym świecie. Dziś firma jest największym na świecie producentem rowerów składanych (Księga Rekordów Guinessa Wydanie Milenijne).

Inny system składania proponuje rower Strida, praca dyplomowa pewnego Brytyjczyka. W kilka sekund potrafi zmienić się w przedmiot o wymiarach 114x51x23cm. Nie trzeba jej nosić - po złożeniu nadal toczy się na własnych kołach.

Nie wiesz jaki rower wybrać? Przeczytaj nasze rady

Jeśli chodzi o beach cruisery oraz klasyczne "holendry", ciekawą propozycję ma firma Kokkedal. Wybór kolorów i wzorów jest imponujący, a cena jest konkurencyjna. Z kolei ręcznie robione rowery o bardzo tradycyjnej geometrii proponuje brytyjski Pashley.

Myśląc o rowerach miejskich nowocześnie, powinniśmy zajrzeć na stronę producenta Biomega. Industrialnie wyciągnięta na pierwszy plan mechanika przekona miłośników futurystycznego wzornictwa. Nie jest to jednak wybór na każdą kieszeń. Podobnie, jak rowerowe propozycje Porsche, Mercedesa i BMW (o nich pisaliśmy w zeszłym roku). Chyba że kosztem tradycyjnych czterech kółek...

  • Creme Cycles
  • Creme Cycles
  • Creme Cycles
  • Electra
  • Electra
  • Electra
  • Electra
  • Electra
  • Electra
  • Electra
  • Electra

Miejsca

Zobacz także

Opinie (121) 9 zablokowanych

  • (15)

    To ma być deluxe? Już pomijam fakt, że jak ktoś jeździ SUV-em to żadna głowa na rowerze nie jest ponad dachem, ale przyczepię się głównie do tego, że zaproponowane tu rowery to w dużej mierze najtańszy marketowy szmelc. Niektórzy na sam osprzęt do roweru potrafią wydać ponad 25tys. zł a tu w niby dziale deluxe są proponowane całe rowery poniżej 5tys. zł. Dobry żart Pani Anno :)

    • 18 111

    • A widzisz różnice między potrzebami roweru do downhillu (8)

      a miejskim, który jeździ po asfalcie? Znasz jakiegoś nie pro-wyczynowca, który ma osprzet za 25 tysi do jeżdżenia po bulwarku?

      • 36 3

      • (6)

        jeżdżę trekingiem za 4900 i mam już na oku lepszy. Komfort jazdy nieporównywalny.

        • 8 8

        • na każde oko masz lepszy? (1)

          • 24 4

          • a ja mam oko na twój rower

            także cieszę się że pozbawię cie problemu

            • 3 1

        • ? (2)

          A ja jeżdżę rowerem za 3 miliony (starych) złotych.
          Spróbuj mnie przebić frustracie.

          • 17 5

          • a ja rower zrobiłem. i jak by nie liczyć robocizny....

            • 1 0

          • wigry 3 czy jubilat

            • 1 0

        • To te zakompleksione d..i 30 letnie

          Jak nie powie ile rower wart to nie śpi

          • 6 1

      • Chciał poszpanować nie widać tego

        • 6 5

    • (4)

      Zachęcam do wyjazdu do Holandii i przyjrzenia się, czym jeżdżą na co dzień Holendrzy. Na ulicy można zobaczyć każdy, najgorszy szrot ale wszystkie rowery łączy jedno - są wygodni miejskimi maszynami mającymi dowieźć właściciela do szkoły, pracy, knajpy czy na stadion. Zero szpanu, ciasnych ciuchów i rowerów za 25K

      • 22 2

      • esencja (2)

        I to właśnie jest esencja roweru miejskiego! Szkoda, że u nas nie ma jeszcze takiej infrastruktury rowerowej jak w Holandii. Głównie mam tu na myśli bezpieczne parkingi przy przystankach komunikacji miejskiej czy centach handlowych, bo z drogami rowerowymi jest co raz lepiej.

        • 7 0

        • (1)

          W holandii też jeżdżą takie rowery, ale fakt większość to po prostu wysłużone sprzęty, ale ważne, że jadą.

          • 4 0

          • ulegasz złudzeniu. ale jeśli wiesz, ze Holandia piec lat temu zmieniła prawo i teraz wszystkie nowo sprzedawane rowery muszą mieć opony z paskiem odblaskowym, a starsze nie muszą, dopiero doceniasz jak wiele nówek jeździ, tylko że to nówki śmigane, bo Holendrzy jeżdżą i jeżdżą.

            • 4 0

      • Wiele wysłużonych, ale nie wszystkie...

        Wiele jest gratów, pordzewiałych i najgorszych możliwych, ale są luksusowe składczki. Nie wiem czy za 15 tys., ale na pewno nie tanie. Jest też mnóstwo rowerów typu "cargo", czyli ze stałymi, pojemnymi dobudówkami (zwykle taczkowatymi). Również nie tanie, bo robione na zamówienie. U nas takie modele są bardzo drogie.

        Jest też jednak dużo nowych, eleganckich rowerów. Owszem nie ma obcisłych ciuszków (dwa razy widziałem kogoś z kaskiem, ale z ciuszków rowerowych miał tylko górę), ale ludzie ubierają się czasem bardzo elegancko na rowerze. Garnitur nie jest czymś dziwnym. Zdarzają się ludzie z parasolami :-). Chociaż to pewnie nie wynika z chęci szpanu, a po prostu z praktyki i różnorodności.

        • 1 0

    • Ta Blondi ma niezłe gumki.

      • 3 0

  • Pani na zdjęciu-antyreklama rowerzystów. (23)

    Designerski rower z oponami grubymi niczym rower do jazdy po leśnych duktach. Słuchawki w uszach - Latwo w nich nie usłyszeć np.przejezdzajacego auta. Strój - koszula + modne ? spodnie. Po kilku godzinach byłaby mokra od potu. Kasu oczywiście brak bo zniszczyłby fryzurę...

    • 42 73

    • Po kilku godzinach byłaby mokra. (9)

      • 15 7

      • to nie wystarczy, to jest dopiero gra wstepna. (8)

        • 15 6

        • Witamy w Polsce... (7)

          ...Niestety w naszym pięknym kraju, niemalże każdą jazdę na rowerze wrzuca się do jednego worka. A jazda turystyczna na rowerze to jednak nie to samo co kolarstwo. Więc wyluzujcie! Zobaczcie jak jeździ się na rowerach w całej Europie, na co komu te obcisłe gacie, odblaskowe kamizelki i nocniki na głowie przy rekreacyjnej jeździe po mieście?

          • 48 7

          • Jezdzac rowerem w Berlinie czulam sie bezpiecznie, w Polsce niestety (1)

            wypada miec na sobie kask ze szczeka i ciuchy z kevlaru. Moze jak dorosniemy do zachodniego poziomu to sobie nocniki pozdejmujemy z glow. Poki co warto je miec.

            • 15 13

            • w Chinach to jest dopiero hard!

              jak Cię rozjadą to dopiero na wiosnę cię zdejmą

              • 6 2

          • doprawdy?

            Zdziwiłbyś się jak łatwo w mieście o wypadek. Kask jest potrzebny.

            • 6 7

          • I to mówi zaawansowany biker ?!?! Ty chyba nigdy nie spadłeś z roweru ! (3)

            Rekreacyjna jazda po miescie to z reguly kraweżniki, beton i asfalt. Zwal sie bez kasku na chodnik a potem dla porownania (o ile przeżyleś) na sciezke w lesie to skumasz różnice.

            • 7 8

            • Przede wszystkim nie celuj głową w beton !!! (1)

              Wiele razy upadałem ale zawsze ODRUCHOWO chroniłem głowę i poważnych urazów nigdy nie miałem. Kask to napędzanie kasy handlarzom i złudne poczucie bezpieczeństwa, nic więcej

              • 9 5

              • kask może ZMNIEJSZAĆ bezpieczeństwo (tak jak pasy, trudniej się wydostać w razie pożaru, tak jak światła w dzień, trudniej dostrzec pieszych i rowerzystów).

                Np. przy upadku bokiem, kask pomoże ci skręcić kark. Kask rowerowy chroni twarz i czoło, i tylko przy upadku przodem, przy malej prędkości, a w ogóle nie przy potraceniu przez samochód, co wydaje się być największym zagrożeniem w 3m.

                Jeżdżę bez kasku przez cały rok. Tylko w lecie w upał go używam, bo lepiej chłodzi łeb niż czapka, a bez nakrycia głowy na słońce - strach - niestety jestem łysy.

                • 2 2

            • Czesto tak zwalasz sie na chodnik podczas jazdy w miescie? Wspolczuje. Ale cwicz jazde, chlopie, cwicz duzo...
              Kaski w miescie to jak jazda na swiatlach przez caly rok, ktos musi zarobic i nic wiecej.

              • 4 2

    • ja tam się ubieram tak jak lubie, kasku też nie potrzebuję (4)

      miałem może ze dwie ścieżki, raz gdy uwierzyłem kobiecie (już nie wierzę kobietom) że mnie widzi gdy wyjeżdżała z parkingu, a drugi gdy pijana laska szła ścieżką rowerową wnocy a ja jechałem jak głupi ze słuchawkami. Od tamtej pory nie słucham muzyki na rowerze. Nigdy więcej.
      Kask bardziej by mi zawadzał. Obcisłe wdzianka - sorry - ale wolę się już spocić. Rozsądek i higiena - to wystarczy żeby cieszyć się rowerowymi wojażami.
      Oczywiście jeździł bym inaczeje ubrany gdybym jeździł więcej niż powiedzmy 30 km, i nie jeździł po lescie (ale z głową).

      • 19 1

      • . (3)

        A ja jeżdżę nago.

        • 9 1

        • dawaj fotkę

          • 4 0

        • A ja bez siodełka (1)

          • 6 1

          • A ja bez roweru.

            • 5 1

    • (2)

      Ludzie, nie dajmy sie zwariowac. Jesli dojezdzam 7 km lekkim twistem do pracy, nie musze od razu wciskac na siebie obcislych gatek z pielucha. I owszem, kask robi kupe z fryzury.

      • 25 1

      • (1)

        Lubię gacie z wkładką , można długo jeżdziź nie czująć bólu.

        • 2 0

        • a nie lepiej jednak założyć siodełko?

          • 10 1

    • rower miejski (1)

      jak sama nazwa wskazuje, nawet w garniturze do pracy. :)

      • 10 2

      • nie wiem gdzie w "rowerze miejskim" jest mowa o garniturze

        • 2 2

    • (1)

      przeciwnie, to reklama i dość dobra. facet w garniturze również. Jazda na rowerze, szczególnie miejskim to nie sport wyczynowy, tylko alternatywa dla samochodu. Na krótkich dystansach człowiek się nawet nie spoci.

      • 22 2

      • eleganco nie da rady

        jeżeli ktoś jeździ do pracy codziennie to musiałby mieć specjalny garnitur tylko do jazdy rowerem bo niestety w pracy ten garnitur nie byłby już taki elegancki.
        primo - jakich spodni byś nie miał będą wytarte na d..e.
        secundo - pogody sobie nie zaplanujesz, w deszczu chlapie z kałuż , pada na łeb i bryzga spod kół samochodów.
        tertio - nogawki usmarowane od łańcucha i napędu, temu akurat można zaradzić.

        • 2 0

    • Opinia została zablokowana przez moderatora

  • Na miasto najlepszy jest bylejaki rower, który ma jeździć. (1)

    • 72 5

    • Właśnie... a i tak ukrądną!

      • 0 1

  • Popularyzacja rowerowej jazdy godna poparcia ze względu na walory zdrowotne tego sportu (4)

    • 26 7

    • Na rowerze podobnie jak w samochodzie można się poczuć luksusowo.pozdrawiam

      • 9 3

    • Popularyzacja powinna być oparta na możliwościach nabywczych społeczeństwa do którego jest adresowana. Artykuł jest zaprzeczeniem tego.

      • 6 6

    • rower to nie tylko sport (1)

      rower to po prostu transport

      • 7 2

      • To także kierownica rama łańcuch i dwa pedały

        • 1 0

  • Piękne rowery, ale... (9)

    Naprawdę bardzo ładne te stylowe rowery! Niestety ciężko nimi się jeździ w naszych warunkach. Jeden większy podjazd w mieście i trzeba prowadzić rower! Gdybym mieszkał w Amsterdami to taki rower już dawno stałby w garażu. Tutaj zostane przy swoim klasycznym góralu któremu: górki, dziury oraz błoto są niestraszne!
    Pozdrawiam kolarzy modnych jak i sportowych! Niech łączy nas pasja i miłe przejażdżki!

    • 56 5

    • (3)

      Miejski też może mieć przełożenia.

      • 12 0

      • (2)

        A 7 czy 8 przełożeń w zupełności wystarczy (o 3 nie piszę bo to jednak za mało).

        • 3 2

        • (1)

          mało wiesz. przerzutka planetarna z 3ma biegami, może mieć skrajne biegi bardziej skrajne niz twój wypas 12 biegowy, zależy to od konstrukcji. Ale zwykle oczywiście to raczej konstrukcje nie do uprawiania wyczynu tylko do spaceru,

          • 4 0

          • To prawda, wsiadlam kiedys na taki i bylam zdziwiona, ze da sie nim pokonac wzniesienia bez wiekszych problemow.

            • 2 0

    • nie zgodzę się (1)

      Co dziennie do pracy jadę miejskim rowerem po dość sporych górkach i nie sprawia mi to większego problemu. Rower ma tylko 3 biegi i to wystarcza. Stary, górski rower, zupełnie się nie sprawdzał- nie można na takim nic przewieźć(trzeba wozić wszystko w plecaku, a jak z plecakiem na służbowe spotkanie?), trzeba podwijać nogawkę, aby się w łańcuch nie wplątała, oświetlenie na baterie, no i niewygodna pozycja gdy jest się w niesportowym ubraniu.
      Co do dziur w nawierzchni to się zgodzę, ale je zawsze można ominąć. Gorzej z krawężnikami przy przejazdach na ścieżkach rowerowych - w wielu miejscach nie są w ogóle obniżone.

      • 11 1

      • Ścieżki

        Ścieżki Gdyńskie pozostawiają nam też sporo do życzenia.

        • 3 0

    • terefere niema rozy bez kolcow (1)

      I przez Erasmusburg(Rotterdam) to nawet goralem ciezko :P a tych na "holendrach" mozna bylo szybszym truchtem brac... jak tak zrobilem, bo troche po Rotterdamie biegalem z takim wojskowym plecakiem to sie pytali jak ich wyprzedzalem do jakiego korpusu naleze :)

      • 2 0

      • hardkorowiec jesteś, skoro biegałeś po Amsterdamie i to z plecakiem
        o ile łatwiej jeździć?

        • 3 0

    • Niektóre wyglądają jakby były GMO

      • 3 0

  • rowery (2)

    Takim miejskim rowerem okropnie się jezdzi po miescie a juz ta nowa stara sciezka rowerowa od Zaspy w stronę ETC to koszmar

    • 17 12

    • co ci sie w niej nie podoba???? (1)

      może lepszy był jakiś tam asfalt i linia pomalowana farbą oddzialającą???

      • 4 0

      • Ona jeszcze po prostu nie ma nawierzchni

        na razie jest tylko żwir, ale jeszcze będzie asfalt, spoko.

        • 5 0

  • Przeraza mnie fakt ze wszystkie artykuly sa o produktach z zagranicy !!!!!!!!!!!!!!! (9)

    Polska zawsze produkowala dobre swoje rowery i to rozne od tzw. damek ,sportowych, wyscigowych po skladaki . Mielismy najlepsze skladaki w europie kiedys '' KARAT czy WIGRY , WIGRY 1 i WIGRY 2 '' wszystko bylo wrecz doskonale nawet jak na dzisiejsze czasy . A dzis to jakaspomylka te zagraniczne rowery bo laczenia zamiast spawane to jakies lekko zgrzane czy plastikowe i tylko sie mozna na tym zabic czy do wypadku doprowadzic a nie jezdzic. Dawniej rower wytrzymywal maxymalne wszelkie przeciazenia i obciazenia i nie wazne czy dobra droga czy wertepy a dzis te zagraniczne to rpzlatuja sie po wyjechaniu ze sklepu. Moze te deluxe czy kewlarowe wytrzymaja wiecej ale zwykle to porazka. Dzis nawet lancuchy sa zgumy czy plastiku a to juz tragedia totalna i chinska .

    • 23 22

    • 1/3 artykułu jest o firmie z Trójmiasta (2)

      ?

      • 11 2

      • (1)

        jedyna duża polska firma, którą robi rowery i którą znam to Sprick.
        jeżdżę jednym z nich i...
        no muszę wymienić blat, ale poza tym nie do zdarcia.

        • 2 1

        • rower z trojmiasta

          akurat cream cycles jest z trojmiasta, wiec sprick to nie jedyna polska firma...

          • 2 0

    • Gdzie nasz polski dobry '' Romet '' (5)

      • 5 5

      • Romet sromet... znam dobrze te rowery bo dorastałem w latach 80-tych, obiektywnie już wtedy to był toporny szajs, ale mało kto miał inną opcje, popatrz co inne kraje produkowały w tamtych czasach, albo popatrz sobie na "górale" tej firmy z początku lat 90-tych (oczywiście porównuj do ówczesnych odpowiedników)...może były dość wytrzymałe, ale z drugiej strony popatrz jak były użytkowane w porównaniu do dzisiejszego rozwoju sportu rowerowego (MTB, DH, FR, FS.....), oczywiście dzieciaki mocno katowały ten sprzęt wtedy tylko one były w całości ze stali, bez wymyślnych przełożeń, hamulców itd... taki czołg ciężko było zepsuć, a jak zepsułeś to miałeś misję życia z częściami.
        Oczywiście romet miał duży potencjał marketingowy, ale to spieprzył ....

        • 12 0

      • Romet - masakra (2)

        Jako dziecko połamałem Salto i Jubilata - szrot okrutny. Wszystkie górale z lat 90 obłędnie niechlujnie wykonane, plastikowe klamki, hamulce szczękowe z giętej blachy... Za to mam kolarkę ZZR z 66 roku i jest żyleta. Fakt, że z racji wieku i zużycia większość części mechanicznych szlag trafił, ale kultura wykonania była nieporównywalnie lepsza niż twory Rometu.

        • 7 0

        • (1)

          No właśnie...i te słynne pękające ramy "prz bardziej wyczynowej" jeździe

          • 2 0

          • przed chwila wyszedłem z salonu Rometa w Redzie.

            (Wejherowska 63?)

            To salon polskich rowerów ROMET i indyjskich samochodów TATA
            Rowerki luxus totalny. samochody tez ładne, ale firmy nie znam, strach kupic coś tak drogiego bez łatwego serwisu. A rower żadnego sepec-serwisu nie potrzebuje. I te rowery sa tak landrynkowo-cukierkowe, że nie chce się wierzyć że są polskie... warto się wybrać choćby po to by je obejrzeć...

            • 3 0

      • mamy wolny rynek

        i jakby romet chciał to by zaistniał, a tak to wolimy zagraniczne marki

        • 1 1

  • Mam Bostona i jest super!!! (3)

    Hej,
    mam rower Boston Swissbike od zeszłego roku i jest super! Nie ma przerzutek, ale jak naciśniesz na pedały to nieźle śmiga. I jeszcze się składa a ma koła 28 cali...Do bagażnika i nad morze na ścieżki od Gdanska do Gdyni:)

    • 5 13

    • na fejsie musisz to napisac

      bedzie szalll

      • 11 2

    • Fajne trasy wyszukałeś..Wy hipsterzy nawet z jazdy na rowerze zrobicie stolec, chciałbym znów żyć w latach 90-tych.

      • 4 1

    • Jo, jak ktoś mieszka na wsi i musi samochodem do Gdańska i Gdyni to niech lepiej Ukrainą po wiosce jeździ a nie zasmradza miasto. A jeśli Żelku jesteś przypadkiem mieszkańcem aglomeracji 3miejskiej, to nie wyobrażam sobie profanacji większej niż dojazd autem i jazdę rowerem. Przecież Gdańsk ma ponoć najwięcej km ścieżek rowerowych w Polsce, a taka Warszawa np tylko 280. W sumie, szkoda mi Ciebie i tego Bostona...

      • 1 1

  • Rowery zagraniczne a warunki polskie :D (5)

    Mam tu na mysli sciezki rowerowe, a w zasadzie ich brak, stojaki na rowery czy notoryczne zlodziejstwo.

    • 10 6

    • (1)

      w Amsterdamie ginie zastraszająco dużo rowerów, wszyscy się tam do tego przyzwyczaili

      • 8 0

      • nieprawda

        w milionowym Amsterdamie ginie ich mniej niż w trójmieście, według wszelkich dostępnych statystyk, dwakroć mniej. a więcej niż w innych miastach Holandii, bo i ruch większy.

        • 1 2

    • w Holandii 47% ruchu rowerowego odbywa się na zwykłych jezdniach (2)

      ponieważ nie ma mądrali, którzy uważają, że rowerem można jeździć tylko po ścieżkach. Jezdnie pod koniec XIX wieku nie były budowane dla samochodów tylko dla rowerów.

      • 3 2

      • byłeś, widziałeś czy zgadujesz ?

        Jeżdżą po drogach ale nie po takich na których samochody jadą szybciej niż 40 50km/h a tam, gdzie auta mkną żadnego rowerzysty nie uświadczysz.
        W mieście piesi muszą mieć oczy dokoła głowy bo rowerzysta bez skrupułów przejeżdża na czerwonym świetle ;-)

        • 3 0

      • Przestań znów wymyślać wyśnione statystyki, swój szacunek zachowaj dla polskich kierowców i spróbuj pojeździć po naszych ulicach.

        • 2 2

  • Składak

    Sam mam Dahona, ale lepiej składa się Brompton.

    • 4 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Mrozu i Wojciech Modest Amaro (10 opinii)

pop, degustacja

Życie. Performens w siedmiu aktach

widowisko / show, aukcja / licytacja, imprezy i akcje charytatywne

Bal Charytatywny

bal, aukcja / licytacja, imprezy i akcje charytatywne

Najczęściej czytane