wiadomości - Kulinaria & Wino

Korek jest lepszy od zakrętki? 6 powtarzanych mitów na temat wina

Białe pijemy tylko do ryb? Sommelierzy rozprawiają się z mitami na temat wina.
Białe pijemy tylko do ryb? Sommelierzy rozprawiają się z mitami na temat wina. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl

Warto przechowywać wino latami w barku licząc, że nabierze wartości? Drogie zawsze jest lepsze od tego z niższej półki? I czy łyżeczka jest w stanie powstrzymać uciekające z szampana bąbelki? Wraz z trójmiejskimi sommelierami i ekspertami rozprawiamy się z najczęściej powtarzanymi mitami na temat wina.



Sklepy z winami w Trójmieście


Korek jest lepszy od zakrętki oraz tanie wina mają zakrętkę, a drogie korek



- Zakrętka na butelce wina nie zawsze świadczy o jego cenie. Producent, zamykając butelkę zakrętką, informuje nas - "pij szybko", czyli nie przechowuj wina zbyt długo. Niestety powiedzenie, że wino im starsze tym lepsze, w większości przypadków się nie sprawdza. Oprócz tego zamknięcie butelki korkiem naturalnym niesie ze sobą ryzyko, że wino może być dotknięte "chorobą korka". Odpowiedzialny jest za to związek TCA (trójchloroanizol). W aromacie wyczuwamy wówczas nieprzyjemne rzeczy, m.in. mokrą tekturę, mokrą sierść, mokrą ścierkę. Dzisiaj coraz częściej producenci, aby uniknąć takich niespodziewanych efektów, używają korka z trzciny cukrowej w 100 proc. biodegradowalnej firmy Nomacorc - mówi Dariusz Knyszyński, przedstawiciel sklepu z winem włoskim NOMA.

Wklęsłe denko świadczy o jakości wina



- Jest wiele teorii na temat punta, gdyż tak się nazywa wklęsłe denko. Jedne są mało prawdopodobne, jak np. ta, która głosi, że punt ma rozświetlać wino poprzez rozproszenie światła. Inne, już bardziej prawdopodobne, to na przykład zwiększenie wytrzymałości szkła. Osobiście skłaniam się do tej, która tłumaczy powstawanie punta podczas ręcznego wytwarzania butelek. W dawnych czasach trudno było zrobić idealnie gładkie i stabilne dno, stąd tworzono wgłębienie, które butelkę stabilizowało. Prawdą jest, że kiedyś producenci butelkowali szlachetniejsze trunki w butelkach z puntem, jednakże nie ma żadnych regulacji prawnych dotyczących punta. Wielu producentów zauważyło, że konsumenci częściej wybierają butelki z wklęsłym denkiem, gdyż kojarzą się z wyższą jakością i zaczęli rozlewać swoje wino właśnie w takie butelki, także nie jest to żadna gwarancja wyższej jakości - wyjaśnia Magda Kłopotowska, ekspertka prowadząca m.in. warsztaty z wiedzy o winie i degustacje.

Wybieramy idealne wino do obiadu



Wgłębienie na dnie butelki świadczy o jakości wina? Niekoniecznie.
Wgłębienie na dnie butelki świadczy o jakości wina? Niekoniecznie. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl

Drogie wino jest zawsze lepsze od tańszego



- To mit, że jedynie drogie wina są najlepsze. Na początku trzeba oznaczyć dolną granicę. W winach za 10-15 zł dużą część jej wartości stanowi cena samej pustej butelki, akcyza, banderola, transport i marża sklepu. Po odliczeniu tych kosztów pozostała kwota to wartość samego wina, czyli niewiele. Patrząc z drugiej strony, koszt wytworzenia butelki wina, przekraczająca 300 zł, to... kosmos. Powyżej tej kwoty mówimy więc nie o zwiększeniu jej jakości, a wartości dodanej, czyli np. rozpoznawalności i prestiżu marki, rzadkości wina, wyjątkowego rocznika itd. Porównałbym to do damskich torebek od znanych producentów. Pytanie więc skieruję do pań. Na torebki znanej firmy modowej są panie w stanie wydać czasem nawet kilka tys. zł, a co się wydarzy, gdy usuniecie z niej logo? Cena tak naprawdę nie gra roli, większość z nas nie jest w stanie poznać różnicy pomiędzy winami drogimi a tańszymi. Bezbłędnie natomiast potrafimy określić, które wina nam smakują, a które nie. Dla mnie to stanowi najważniejszy wyznacznik najlepszego wina - mówi Tomasz Kalenik, sommelier Winers.
Cena jest ważna, ale nie zawsze świadczy o jakości wina. Kupując je, kierujmy się nie tylko zasobnością portfela, ale przede wszystkim naszym smakiem.
Cena jest ważna, ale nie zawsze świadczy o jakości wina. Kupując je, kierujmy się nie tylko zasobnością portfela, ale przede wszystkim naszym smakiem. fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

Zamknięte wino może stać latami i dojrzewać, tak zyskuje na wartości i smaku



- Wiele osób błędnie stwierdza, iż każde wino z wiekiem zyskuje na wartości. Nic bardziej mylnego. Duża większość win produkowanych na świecie przeznaczona jest do bieżącej konsumpcji, czyli do spożycia w ciągu 2-3 lat. Druga kwestia błędnej dedukcji to znalezione wino w piwnicy np. po dziadkach lub otrzymane w prezencie 20 lat wcześniej i jest teraz warte kilkaset lub kilka tys. zł. To też mit. Wina te na ogół mają wartość sentymentalną - mówi Dawid Sojka sommelier i Siglo by Bodega Manzanos Ambasador. - Podsumowując: wina, które kupujemy nawet za kilkaset złotych, mogą być przechowywane kilkanaście lat, co nie znaczy, że zyskają na wartości, raczej mało prawdopodobne. Wina, które mają na celu generować przychody to takie, które kupujemy na ogół w liczbie min. 6 szt., przechowywane są w specjalnych magazynach z certyfikatem (zajmują się tym wyspecjalizowane firmy). Takiej inwestycji raczej nigdy nie widzimy, nie dotykamy, nie pokazujemy znajomym i dopiero wtedy takie wina nadają się do odsprzedaży.

Sommelierzy polecają wina na ciepłe wiosenne wieczory



Nie przechowujmy wina przez wiele lat, po prostu cieszmy się jego smakiem i nie liczmy, że nagle wzrośnie jego wartość. Na zdjęciu: Probiernia Win w Gdańsku.
Nie przechowujmy wina przez wiele lat, po prostu cieszmy się jego smakiem i nie liczmy, że nagle wzrośnie jego wartość. Na zdjęciu: Probiernia Win w Gdańsku. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl

Łyżeczka włożona do butelki musującego wina zatrzyma bąbelki



- Ludowa mądrość głosi, że aby uchronić otwarte wino musujące od zwietrzenia, należy "zamknąć" butelkę, najlepiej srebrną łyżeczką. Zwyczaj ten podobno zapoczątkowali Francuzi, którzy wierzyli, że srebro zatrzyma bąbelki w butelce. Inna teoria mówi, że łyżka włożona do środka chłodzi powietrze, które jest gęste i spowalnia ucieczkę pęcherzyków. Niestety muszę stwierdzić, że to romantyczna idea, nic więcej. Eksperymenty naukowców dowodzą, że z łyżeczką czy bez bąbelki uciekają z butelki w tym samym tempie. Nic dziwnego - dwutlenek węgla jest cięższy od powietrza, więc już kilka minut po otwarciu sam otula powierzchnię cieczy ochronną kołderką - wyjaśnia Wojciech Lazarowicz, właściciel KaapVino. I dodaje:

- My sommelierzy zalecamy specjalne korki do zamknięcia win musujących, by zapobiec ucieczce drogocennych bąbelków. Jest to jednak sposób polecany na kilkadziesiąt minut, a na pewno nie dni. Każde wino, nie tylko musujące, raz otwarte niestety szybko podlega oksydacji (czyli się utlenia) i traci swoje właściwości smakowe i aromatyczne, a zatem nie zostawiajmy zbyt długo niedopitej butelki w lodówce. Innym rozwiązaniem jest kupowanie butelek o mniejszej pojemności np. w naszej ofercie Villiera Tradition Brut w pojemności 375 ml, akurat porcja dla pary lub spragnionego pojedynczego konesera.

Przystępnie o winie: cykl "Sommelier radzi"



Cenne bąbelki szybko uciekają i nie powstrzyma ich nawet łyżeczka włożona do butelki.
Cenne bąbelki szybko uciekają i nie powstrzyma ich nawet łyżeczka włożona do butelki. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl

Białe wino pijemy do ryb, a czerwone do mięs



- Jest to jedna z najważniejszych zasad łączenia wina z jedzeniem, która równocześnie... nie jest w 100 proc. prawdą. Wszystko zależy przede wszystkim od preferencji i otwartości pijących. Klasycznie czerwone piemonckie Barolo to świetny towarzysz antrykotu w wersji średnio krwistej, a kremowe i chrupkie chablis, sprawdzi się z dorszem w sosie Beurre Blanc (sos maślany). Jeżeli spojrzymy na wagę i koncentrację wina, to Barolo może zastąpić biała, długo beczkowana rioja. Idąc tym tropem, w przypadku mięs czerwonych białym partnerem muszą być białe, długo starzone w beczce wina. Do cielęciny proponowałbym aromatyczne, pełne wina z nutą ziołową i umiarkowaną kwasowością (Viognier, Marsanne). Tłustszą wieprzowinę "podlewałbym" średniej budowy winem z odświeżającą kwasowością (Riesling), a w wydaniu azjatyckim koniecznie coś w stylu off-dry (z wyższym cukrem resztkowym). Do tatara, drobno posiekanego np. z majonezem ostrygowym, świetnie pasuje 3-4 letnie Pugliny-Montrachet, czyli ponownie beczkowe chardonnay, ale relatywnie młode z werwą, które ładnie uzupełni się z mięsnym umami - proponuje Łukasz Chwojnicki, sommelier związany m.in. z restauracją Sztuczka w Gdyni. I dodaje:

- Jednym z moich ulubionych połączeń ryba-czerwone wino, jest młode wino beaujolais nouveau z klasyczną sałatką nicejską z tuńczykiem. Przy doborze czerwonych win do potraw, należ szukać lekkich, zwiewnych win, z małą koncentracją i wyższą kwasowością i o dziwo, łatwiej znaleźć czerwone wino do ryby niż białe do mięsa. Gamay, Pinot Noir, Zweigelt, Valpolicella - jest naprawdę wiele czerwonych win pasujących do ryb i warto próbować tej ciekawej alternatywy.

Wina ekologiczne i biodynamiczne: czyli jakie?

Opinie (58) ponad 20 zablokowanych

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze artykuły