wiadomości - Kulinaria & Wino

Światowi przywódcy i gwiazdy. Dla kogo znanego gotowali trójmiejscy szefowie kuchni?

Grzegorz Labuda z Szafarni 10, Krzysztof Kowalczyk z Brasserie de Verres en Vers i Paweł Stawicki z Mercato.
Grzegorz Labuda z Szafarni 10, Krzysztof Kowalczyk z Brasserie de Verres en Vers i Paweł Stawicki z Mercato. fot. Szafarnia 10/Lucyna Pęsik

Czołowi politycy z Polski i świata, gwiazdy i celebryci. Postanowiliśmy sprawdzić, dla kogo znanego gotowali szefowie kuchni związani z Trójmiastem.



Grzegorz Labuda, obecnie szef kuchni w Szafarni 10 w Gdańsku, ma na koncie pracę nie tylko w trójmiejskich restauracjach, ale także w uznanych lokalach w Poznaniu i Warszawie, dzięki którym miał okazję wielokrotnie tworzyć menu dla światowych przywódców.

- Miałem zaszczyt gotować m.in. podczas szczytu polsko-ukraińskiego w 2005 roku, wizyty George'a Busha w 2007, wizyty Miss World 2009, szczytu przywódców europejskich państw G8 w 2009, wizyty Ala Gore'a podczas konferencji klimatycznej 2008 w Poznaniu, prezydencji Polskiej w 2011 w Poznaniu oraz dla wielu osobistości ze świata biznesu i sztuki podczas pracy u pani Grażyny Kulczyk w poznańskim Blow Up Hall 50 50***** - wymienia Grzegorz Labuda.
Chociaż gotowanie podczas ważnych wydarzeń politycznych wiąże się ze stresem i ogromną odpowiedzialnością, daje też mnóstwo satysfakcji. Głowy państw, czołowi politycy i dyplomaci, z racji wykonywanego zawodu dużo podróżują, dzięki czemu mogą poznać kuchnie z całego świata. To też często smakosze, którzy są w stanie docenić pracę zdolnego szefa kuchni.
Grzegorz Labuda: Bardzo ciepło wspominam spotkanie z Alem Gore'm (...). Podałem wtedy polskiego sandacza z rakami. Byłemu wiceprezydentowi Stanów Zjednoczonych bardzo smakowały moje dania, dopytywał szczególnie o rybę, której nigdy nie miał okazji próbować


- Pamiętam, jak podczas szczytu G6, który odbywał się w Trójmieście w 2007 roku, gotowałem w Dworze Artusa. Zostałem wywołany z kuchni wraz z ekipą, bo chciano nas nagrodzić oklaskami. Bardzo ciepło wspominam też spotkanie z Alem Gore'm, który gościł w Poznaniu podczas szczytu klimatycznego ONZ w 2008 roku. Podałem wtedy polskiego sandacza z rakami. Byłemu wiceprezydentowi Stanów Zjednoczonych bardzo smakowały moje dania, dopytywał szczególnie o rybę, której nigdy nie miał okazji próbować - mówi Labuda.
Hotelowe restauracje i ich goście

Hotelowym restauracjom czasem łatwiej jest przyciągnąć do siebie znanych gości niż tym rozlokowanym dalej w mieście, zwłaszcza gdy mają do czynienia z głową państwa, wysokiej rangi dyplomatą czy gwiazdą światowego formatu. Wtedy każde wyjście poza hotel wiąże się z postawieniem na nogi całej ochrony. Celebryci natomiast mogą się poruszać po mieście w miarę swobodnie, jednak nie zawsze mają ochotę na spotkania z fanami, którzy mogą być natarczywi i np. prosić o wspólne zdjęcie. Wtedy bezpieczniej jest udać się do hotelowej restauracji, która często może się pochwalić menu z najwyższej półki.

- Zdarzyło mi się gotować dla znanych osób wielokrotnie - nie tylko z racji pełnionej funkcji szefa kuchni, ale przede wszystkim dlatego, że pracuję w pięciogwiazdkowym hotelu w Gdańsku, w którym regularnie zatrzymują się gwiazdy. Gościliśmy w restauracji m.in. Krzysztofa Pendereckiego, Urszulę Dudziak, Andrzeja Wajdę, Tadeusza Mazowieckiego, Normana Davisa, Angelę Merkel, Silvio Berlusconiego, Stinga, Michaela Buble, Quincy Jonesa, zespół 30 Seconds to Mars oraz reprezentację Danii w piłce nożnej. Z ciekawostek: podczas Euro 2012 wpadł do nas na steki sam Xabi Alonso - mówi Krzysztof Kowalczyk z restauracji Brasserie de Verres en Vers w hotelu Radisson.
Krzysztof Szulborski, Prezes Stowarzyszenia Kucharzy Polskich, wraca pamięcią do lat 90., kiedy pracował w Hotelu Hevelius (dziś Hotel Mercure). To właśnie tutaj nocowały wpływowe postaci ze świata polityki, które około 20 lat temu spotykały się z ówczesnym prezydentem Lechem Wałęsą podczas oficjalnych kolacji.

- Obsługiwałem m.in. księcia Filipa z rodziną, George'a Busha seniora, prezydenta Niemiec Richarda von Weizsäckera i Władimira Putina. Znamienitych gości było tak wielu, że teraz trudno mi wszystkich wymienić. Najbardziej jednak cenię wspomnienia z prywatnych urodzin w ogrodach domu Lecha Wałęsy - mówi Szulborski.
Adam Woźniak natomiast, w nieistniejącej już restauracji w zabytkowym budynku Willa Hestia w Sopocie, gotował w 1996 roku m.in. dla ówczesnego premiera Józefa Oleksego.

- Premier Oleksy był wtedy gościem pewnego sopockiego biznesmena, a kolacja była prywatna. Szykowałem wszystko w towarzystwie samych oficerów BOR. Niestety, dziś już nie pamiętam menu... - wspomina po latach szef kuchni. - W tym samym miejscu miałem przyjemność gotować także dla rapera Coolio, który był gwiazdą na jednej z imprez firmowych. Bardzo fajny i pozytywny człowiek. Domagał się konsoli do gier i oczywiście typowo amerykańskich przekąsek. Pod koniec lat 90. gotowałem też dla Lionela Richie. Zaskoczył mnie, bo zażyczył sobie "normalnego" menu oraz był zachwycony polską kuchnią. Specjalnie dla niego przygotowaliśmy pierogi z cielęciną.
Adam Woźniak gotował także dla Jay'a Z, męża Beyonce, który odwiedził Trójmiasto w 2008 roku z okazji koncertu na Openerze:

- Dobrze go wspominam, był niesamowicie wesoły i do wszystkiego chciał dodać... keczup. Gotowałem również dla Jennifer Lopez w 2015 roku, kiedy przyjechała na koncert do Gdańska.
Paweł Stawicki, szef kuchni restauracji Mercato w hotelu Hilton, miał przyjemność gotować dla króla Jordanii Abd Allaha II ibn Husajna, podczas zeszłorocznej wizyty w Polsce. Gośćmi hotelu byli również regent Księstwa Liechtensteinu, książę Alojzy wraz z małżonką. Na ich specjalne życzenie podano śniadanie w sali z widokiem na Motławę.

- Oprócz przedstawicieli państw, w Mercato często gościmy również znane osobistości. Bardzo miło wspominamy ostatnią wizytę śp. Andrzeja Wajdy czy też Beaty Tyszkiewicz - mówi Paweł Stawicki.
Natomiast w Krew i Woda, najbardziej dostojnym i niezwykłym gościem był Jego Eminencja Desi Rinpoche - Ngawang Lobsang Choekyi Nyima, osobisty sekretarz Dalajlamy. Spotkanie to na długo zapadło w pamięć właścicielom gdyńskiej restauracji.

- Odwiedził nas już dwukrotnie: raz w zeszłym roku i znowu w tym. Przyjeżdża do Trójmiasta co roku na tydzień-dwa, do swoich przyjaciół, których poznał u Dalajlamy - wspomina Marta Pieterwas. - Pierwszy raz był szczególny. Restauracja była niemal pełna i wzbudził spore zainteresowanie, gdy pojawił się z przyjaciółmi w drzwiach lokalu w stroju mnicha. Obowiązywał nas ścisły protokół dyplomatyczny, czyli np. nie mogliśmy wyciągnąć jako pierwsi ręki na powitanie. Sekretarz poprosił o degustację karty według naszego uznania. Przygotowaliśmy więc niemal wszystkie dania w miniporcjach. Zarówno ryby, owoce morza jak i mięsa. Goście spędzili u nas dłuższy czas na jedzeniu i winie, a na odchodne zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie pamiątkowe.
Gdy szef kuchni gotuje dla szefa kuchni...
Krzysztof Kowalczyk: podczas Euro 2012 wpadł do nas na steki sam Xabi Alonso


Zdarza się, że restaurację odwiedza ceniony szef kuchni. Jak obecność eksperta wpływa na pracę zespołu? Przekonał się o tym Krzysztof Kowalczyk, gdy pracował w warszawskim hotelu Radisson Blu i był szefem restauracji Ferdy's. Niespodziewana wizyta prezydenta "WACS", czyli Światowego Stowarzyszenia Szefów Kuchni Gissura Gudmundssona z Islandii zbiegła się w czasie z... poważną kontuzją kucharza.

- Byłem wtedy kontuzjowany: miałem skręcony staw skokowy. Z samego rana dowiedziałem się, że na wieczornej kolacji będziemy gościć prezydenta Gissura Gudmundssona z Islandii oraz kilka innych znanych i wybitnych osobistości ze świata kulinarnego. Jakie było moje zdziwienie, że na tak ważną kolację dla każdego kucharza, menu i informację dostaję w tym samym dniu. Omówiliśmy menu i kuśtykając, wraz z zespołem, wziąłem się do pracy. Dodam, że w trakcie szybkich i nerwowych przygotowań potknąłem się na zmywaku, co skończyło się obitymi plecami i łokciem - wspomina Kowalczyk. - Kolacja jednak wyszła znakomicie i wszyscy byli zadowoleni, ale potem swoje i tak odchorowałem. Dla mnie zawsze najtrudniej jest gotować dla ludzi, którzy są w tym fachu mistrzami i potrafią ocenić każdy kulinarny element na talerzu. Od stopnia wysmażenia, poprzez smak i prezentację.

Opinie (28) 4 zablokowane

  • Bardzo ciekawe (1)

    Z przyjemnością czytałem

    • 17 5

    • Ja tam wole do mlecznego na naleśniki

      • 0 4

  • (2)

    No a na przykład Pan Prezydent Andrzej Duda jest i prezydentem i gwiazdą. Czy to się komuś podoba, czy też nie.

    • 4 15

    • chyba Adrian, żaden andrzej

      • 4 2

    • co to znaczy "gwiazda" w odniesieniu do osoby ?

      "Celebryta" to jeszcze rozumiem patrząc na pochodzenie językowe słowa.

      • 1 0

  • Kolejna gadanina. Idziesz do restauracji i za kotleta placisz stowe... (2)

    W domu za stowe to ja mam obiad dla 4 osob na 4 dni.

    • 20 8

    • Ale tutaj on jest wykonany na kamieniu wydobytym z wulkanu Eyjafjallajökull

      i przygotowany przez kucharza, który ma dyplom z Fabryki Czekolady Willy Wonka, dodatkowo pija kawę tylko sojową. Takie cudowne połączenie sprawia, że Twoje danie smakuje... dokładnie tak samo jak te z tych samych składników kupione w tańszej knajpie "na rogu". Oczywiście dla kubków smakowych tak samo, dla całej filozofii to zupełnie inny smak. Każdy kto zapłaci 150% więcej od razu staje się Magdą Gesller i wyczuwa nutkę selera czy natki pietruszki z zachodniego zbocza toskańskiej górki.

      • 14 1

    • Współczuję biedy

      6,25 zł za porcję gruzu to i tak drogo

      • 0 1

  • Ale płytkie i próżne życie maja ci kucharze. Podniecać się faktem, że gotowało się dla pożal sie boże polityka czy piosenkarza (1)

    rozumiem że zwykłego człowieka mają w głębokim poważaniu

    • 23 14

    • Przeciez to reklama

      za kulisami w kuchni pewnie śmieją się z tych gości, tak ogólnie w kuchniach.

      • 5 1

  • Krzysztof Kowalczyk z Brasserie de Verres en Vers

    Uwielbiam takie nazwy restauracji. Nikt tego nie zapamięta, każdy się śmieje z autora pomysłu na nazwę, że chciał być taki Ą Ę a wyszła kupa.

    • 29 7

  • odpowiedzialny talerz

    wybieram tego kucharza, który przyrządzał danie dla...
    Jesteś dożywotnio na mym Dworze, Kuchnia mego Zamku należy do Ciebie.

    • 7 0

  • Dla mnie czesto gotuja przecudowne kucharki z Baru Mlecznego Słonecznego na Władka. (1)

    Pozdrawiam szanowne Panie serdecznie - Wasze jedzenie jest najpyszniejsze pod słońcem ! 666.

    • 31 0

    • sądziłam, ze najlepiej gotuję Tobie ja.

      • 0 0

  • Dla kogo gotował Robert Sowa?

    • 10 2

  • 'księcia Filipa z rodziną' : -Belgia? -Hiszpania? -UK? -inne?

    • 4 3

  • Dajcie już spokój (2)

    Przestańcie już reklamować przyka każdej okazji na siłę te 'gwiazdy' pomorskiej gastronomii czyli członków stowarzyszenia kucharzy czy jak tam się oni nazywają to znaczy towarzystwa wzajemnej adoracji. Kumaci wiedzą o co tym chodzi.

    • 33 4

    • Nie dość, że podpisałeś się nie swoim imieniem, to jeszcze atakujesz Zacnych Kucharzy.

      co cię gnębi...?
      może...nic nie zjadłeś?
      chcesz o tym porozmawiać...?

      • 4 10

    • Popieram kolegę!!!!

      Towarzystwo wzajemnej adoracji.

      • 2 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze artykuły