Ludzie Designu: Jan Sikora - zaprojektować ideę

Jan Sikora jest architektem wnętrz, założycielem Sikora Wnętrza Architektura, wykładowcą Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku i laureatem wielu branżowych nagród.
Jan Sikora jest architektem wnętrz, założycielem Sikora Wnętrza Architektura, wykładowcą Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku i laureatem wielu branżowych nagród. mat. prasowe Sikora Wnętrza Architektura

Jego pracownia obecnie prowadzi 30 ciekawych projektów, a kilka dni temu dostał A'Design Award - jedną z najważniejszych światowych nagród dla projektantów. W kolejnym odcinku cyklu Ludzie Designu rozmawiamy z Janem Sikorą, architektem wnętrz, profesorem Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku i założycielem Sikora Wnętrza Architektura. W poprzednim odcinku gościliśmy Magdalenę Wieczorek z Besign Studio.



Architekci wnętrz w Trójmieście. Poszukaj doradcy przy urządzaniu wnętrza



Nagroda A'Design Award, czyli jedna z najważniejszych światowych nagród w branży, nie jest Pana jedynym wyróżnieniem za działalność. Już na początku pracy uzyskał Pan Nagrodę Architektoniczną "Polityki" [jedno z najważniejszych polskich wyróżnień projektowych - dop. red.] za Stację Kultura w Rumi. Chociaż droga do projektowania i własnej działalności nie była prosta, to trudno wyobrazić sobie lepszy początek kariery.

Wielokrotne poświęcenia przyniosły efekt. To było cudowne uczucie dostać tę nagrodę w wieku dwudziestu kilku lat, w dodatku za jeden z pierwszych projektów w życiu. Potem tę nagrodę, obok Stacji Kultura, w Trójmieście dostało tylko Muzeum II Wojny Światowej. To było wielkie zaskoczenie i wyróżnienie, które procentuje do dzisiaj, ale oczywiście miało też swoje trudne strony - trzeba było szybko dorosnąć do oczekiwań. Dostać nagrodę to jedno, ale zbudować w pełni profesjonalne biuro to zupełnie co innego, więc po nagrodzie przyszedł czas na ciężką pracę, która trwa do dzisiaj. Łatwo się rozmawia o sukcesach, ale prawda jest taka, że to zawsze ma swoją wysoką cenę.

Jednym z takich wyrzeczeń była praca w trakcie miesiąca miodowego?

Tak, w trakcie miesiąca miodowego z żoną, nocami na stacji benzynowej przeliczałem kosztorysy do jednej z inwestycji. Z perspektywy czasu to trochę żenująca sytuacja, ale patrząc dziesięć lat wstecz, widzę drogę, którą przebyłem do miejsca, w którym się aktualnie znajduję. To przypomina, by mieć pokorę do tego, co przynosi los.

Czytaj także: Ciekawe aranżacje trójmiejskich biur projektowych


Jak już jesteśmy przy wspomnieniach, to powtarza Pan, że zawsze tworzenie wydawało się Panu naturalną i oczywistą drogą życiową.

Ogromną rolę odegrała też Akademia Sztuk Pięknych. Najpierw studiując, a aktualnie pracując, znalazłem swoje środowisko. Wielu moich kolegów to moi mistrzowie, którzy stanowili inspirację i dowód na to, że życie projektanta ma sens. Dodatkowo myślę, że ważne było to, że dorastałem w czasach "zrób to sam", kiedy umiejętność majsterkowania i produkcji designu była przedmiotem zainteresowania wielu osób. PRL był też przecież pokłosiem modernizmu, lepszym lub gorszym, ale zaprojektowanym od A do Z, z wyraźnie obecnym modułem, jednostkami mieszkalnymi, ciekawie opracowanymi konceptami kiosków czy przedszkoli.

To właśnie stara się Pan przekazywać swoim studentom?

Uczę ich myśleć, inspirować i pokazywać im różne prawdy o projektowaniu. Czasami, jak w wykładzie inaugurującym tegoroczne Wykłady Suplementarne w Akademii Sztuk Pięknych, opowiadam też o swoich doświadczeniach. Niezależnie od tego, jak szokujące i trudne mogą to być perspektywy, bez nich młody twórca będzie bezradny. Musi mieć nie tylko umysł otwarty, ale i oczy dookoła głowy. Potrzebujemy na rynku mocnych i odważnych "zawodników", a odnoszę wrażenie, że szkolne nauczanie w ogóle do tego nie przygotowuje. Tworzymy społeczeństwo zadowolonych z siebie młodych ludzi - to dobrze, ale przecież życie nie opiera się tylko na bezproblemowym zadowoleniu.

Czytaj także: Minecraft w przestrzeni publicznej. Nagroda dla trójmiejskiej pracowni

W życiu ważna jest też umiejętność rozwiązywania problemów.

Dokładnie. Projektowanie to bardzo odpowiedzialne zajęcie. Studenci powinni rozwijać wyobraźnię, ale na równo należy wrzucić ich w wir realnych problemów, harmonogramów i szeroko pojętej odpowiedzialności za swoje działania. Dlatego w Pracowni Przestrzeni Publicznych, którą prowadzę w ASP, przez ostatnie lata współpracowaliśmy z tak wieloma podmiotami. Zawsze powtarzam studentom: "jak studiujecie, to świat jest dla was: bierzcie, co potrzebujecie, by być wielkimi projektantami, ale jak nie sięgniecie, to się nie zdziwcie, że nic spektakularnego się nie wydarzy".

Architektura daje szansę tworzenia obiektów i miejsc w przestrzeni. To możliwość sprawczości sprawiła, że zdecydował się Pan właśnie na architekturę?

Architektura daje realną szansę. Zawsze mnie to fascynowało: jak to jest, że to, co powstanie w wyobraźni, można potem dotknąć, zobaczyć, poczuć. Intrygowała mnie ta moc sprawcza i fakt, że można naprawdę zaszaleć, wymyślić pewną ciekawą ideę miejsca. Tak było na przykład z restauracją Pop IN w Gdyni. Rozłożyliśmy pop-art i amerykańską kulturę popularną na czynniki pierwsze i wyszły nam z tego ściany z klocków lego, czerwone świecące usta i surowe ściany zrobione młotkiem. Lubiłem potem tam chodzić i obserwować reakcje ludzi. Mieli niezłą zagwozdkę, intrygowało ich to, fotografowali się z klockami, przynosili swoje, a inni po prostu brali jeden klocek na pamiątkę. Dobrym przykładem jest też projekt Stacji Kultura, który pokazuje, co może się stać z brzydkim, zaniedbanym dworcem. To jest po prostu ciekawy zawód.

W tej pracy można pozwolić sobie na coraz śmielsze wizje i swoimi działaniami spełniać marzenia klientów.

Obecnie realizujemy równolegle około 30 projektów w kraju oraz poza nim. Do najbardziej spektakularnych należą z pewnością warszawski Seafood Station: dwupiętrowe, loftowe wnętrze restauracji. Świetnie też idzie nam rewitalizowanie Fabryki Pomp w Lesznie. Zaczęliśmy od Kuźni i okazało się, że projekt wzbudził duże zainteresowanie. Działamy także nad kilkoma tematami na Wyspie Spichrzów w Gdańsku oraz domami z basenem w okolicach Gdańska i w Warszawie. Jest też Szwajcaria, Włochy. Jest co robić, dużo nadgodzin (śmiech). Inspiruje mnie wymyślanie stylu na nowo, jego dekonstrukcja, zabawa konwencją. Staram się nie oglądać za wiele Pinteresta i Instagrama, tylko tworzyć z otwartą głową po długim spacerze. Sama przestrzeń jest tu inspiracją: las, jezioro, podróże. Myślę, że warto szukać inspiracji tam, gdzie nie ma zbyt dużo form i miejsc zaprojektowanych. Lubię też obecny moment, gdy mam już swój zespół projektantów i mogę wspólnie z nimi nad czymś pracować. Daje mi to dużo radości, ale też jest to oparcie, którego przez wiele lat nie miałem. Wiele osób ma też wyjątkowe zdolności, o których sam mogę pomarzyć. Praca zespołowa coraz częściej daje mi poczucie bezpieczeństwa.

Czytaj także: Kamień naturalny sposobem na piękne wnętrza



Są w ogóle jakieś minusy tej pracy?



Niestety tak. Każdy aspekt wymaga zaangażowania: od koncepcji po nadzór na budowie, wszystko ma wpływ na końcowy efekt. To usługa podobna do prowadzenia dobrej restauracji dla wymagającego klienta. Potrzebna jest duża czujność, niezłe tempo pracy, dbanie o produkt od tzw. wizyty na targu po finalny efekt na talerzu. Zgranie całego procesu, rozpisanie go na głosy w zespole projektantów i zrealizowanie wnętrz na najwyższym poziomie to naprawdę niezłe wyzwanie, ale pracownię chciałbym rozwijać w stronę zastępstwa inwestorskiego, czyli pełnej kontroli nad budową. W stronę bardziej śmiałych pomysłów i realizacji o międzynarodowym znaczeniu. Każdy z tych aspektów to bardzo dużo pracy do wykonania. Ale nie lubię się nudzić i stać w miejscu. Obecnie dużo pracy kosztuje mnie dostosowanie biura do wielu zapytań, a niektórych tematów się po prostu nie odmawia. Tylko jak to zrobić, kiedy jest pandemia, a realizacja jest w Szwajcarii? Pandemia dała jednak wiele ciekawych narzędzi i skróciła dystans.

Pandemia zmieniła wiele w życiu każdego z nas. Czy wpłynęła także na trendy w architekturze wnętrz?

Inwestorzy porzucili we wnętrzach zamiłowanie stylem skandynawskim. Bardzo mnie to cieszy, bo w Polsce był on często wypłaszczony do koloru białego i jasnej okleiny. Bardzo łatwo wpadał w banał, który obcy jest prawdziwym wnętrzom skandynawskim. Zaczęliśmy wszyscy mocniej pracować z wyobraźnią i otwierać się na ciekawe stylistyki, takie jak wnętrza loftowe czy boho. Obecny pandemiczny trend to także duże domy z rozbudowaną strefą relaksu. Dostrzegam, że w Trójmieście planuje się coraz więcej takich inwestycji. Oczywiście każdy w skali swoich możliwości. Coraz więcej osób zabiega o drugie miejsce do życia: domek nad jeziorem, mieszkanie w górach lub nad morzem, by gdzieś pojechać, mieć odskocznię od codzienności. To także wyraźny trend. Coraz więcej osób zauważa, że inwestowanie we wnętrza ma sens. Okazało się, że dom odgrywa teraz dużo większą rolę i zrozumieliśmy, że wygoda sofy ma znaczenie być może większe niż dobry garnitur. Szukamy więc produktów jakościowych, jesteśmy w stanie za nie więcej zapłacić.

Czytaj także: Wnętrze w stylu... boho

Jak w tym wszystkim odnajduje się silny trend zrównoważonego projektowania?

Zrównoważone projektowanie to próba odgórnego i globalnego godzenia interesów różnych stron na drodze do ratowania planety. Uważam, że to paradygmat przejściowy między podejściem czysto industrialnym a tym, który nastąpi, gdy czas na tzw. półśrodki i zrównoważenie się skończy. Dodatkowo już dziś widać zalążki bardziej autorytarnego paradygmatu przetrwania, który będzie jedyną możliwą opcją wobec zmian klimatycznych. Podsumowując, zrównoważone projektowanie jest rozszerzeniem miękkiej idei "jakoś to będzie", która się powoli przedawnia.

Opinie (16) 2 zablokowane

  • Mnie tam panie nie stać na design

    Ale jak wygram w Lotto, to się odezwę!

    • 18 2

  • (2)

    fajnie fajnie, w końcu jakiś porządny projektant na łamach portalu

    • 9 13

    • No tak

      W każdym bądź razie lepszy od poprzedniczki ..pani od katalogu ikea

      • 5 1

    • i na ścianie "obraz" panorama wielkiego miasta z lotu ptaka, wow...

      • 0 1

  • Architekci

    Wszystko na jedno kopyto ! Jeden architekt zgapia drugiemu projekt , i tak wszystko się kręci .A jak wchodzisz do mieszkania to prawie wszystkie takie same ! Chyba wzorowali się na Alternatywach !

    • 7 17

  • Po tych zdjęciach to gość ma poziom solidny, ale nic ponad.

    Chyba ze tak wyselekcjonowala specjalistka Puchala.

    • 7 4

  • Widziałem jego wizki już wczesniej

    Sam teraz projektuję mieszkanie, żeby to robić zawodowo trzeba mieć cojones. Mały uszczyp - wizka nr 20, te krzesła się nie odsuną i nie ma jak na nich usiąść przez wysokie oparcia :) Ale bardzo ładnie.

    • 4 0

  • Pamiętam go :)

    Janek urodzony i wychowany w Rumi. Tata był instruktorem karate , również w Rumi.

    • 4 1

  • to jest prawdziwy projektant

    a nie dziewczynki "projektantki", które bawią się w układanie poduszek i wklejanie obiektów w sketchupie....

    czemu więcej męskich pracowni/projektantów nie pokazujecie?

    • 7 9

  • Nie kupuję tego, wszystko już gdzieś widziałem

    Kiedyś Rumia mi się podobała, ale dziś by mi się podobał klimat dworca, ale po liftingu i tyle.

    • 3 2

  • Brawo dla tego Pana! (1)

    Miło się o Janie czyta, super człowiek, pozdrawiam serdecznie kolegę ze SP.

    • 4 1

    • Pozdrawiam kolegę tak dalej

      • 0 0

  • wizka 20 - ależ bałagan na tym sufiie - jest wszystko "boazeria", belki stropowe i jeszcze te rozety czy inne sztukaterie pod

    wow...
    Już wolę mój gładki, nieprzeładowany dizajnerskimi d*perelami, sufit... A i remont to będzie chwila...

    • 1 2

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze wiadomości

Wydarzenia

Party with Fashion
Party with Fashion
pokaz
lis 19
piątek, g. 20:00
Gdańsk

Ogłoszenia polecane

Inwestycje Deluxe

Apartamenty willowe Cumowników

Apartamenty willowe Cumowników

Kameralnie

Gdynia Orłowo, ul. Cumowników

128 do 128 m2
Powierzchnia
zakończona
Realizacja
Apartamenty willowe Zacisze

Apartamenty willowe Zacisze

Kameralnie

Sopot Górny Sopot, ul. Zacisze

117 do 117 m2
Powierzchnia
zakończona
Realizacja
Wzgórze Zielenisz

Wzgórze Zielenisz

Hossa

Gdynia Wiczlino, ul. Bernarda Myśliwka

197 do 265 m2
Powierzchnia
planowana
Realizacja