wiadomości - Ludzie

stat

Ambris Atelier, czyli przepis na sukienkę idealną

Zdaniem Katarzyny Ambroziak idealna sukienka powinna być jak druga skóra.
Zdaniem Katarzyny Ambroziak idealna sukienka powinna być jak druga skóra. fot. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

Katarzyna Ambroziak - projektantka, krojczy, krawcowa i właścicielka firmy. Kilka lat temu stworzyła Ambris Atelier, którego znakiem rozpoznawczym stały się kobiece sukienki i tworzone na zamówienie suknie ślubne. W rozmowie z nami zdradza, w którym momencie życia zdecydowała się założyć własny biznes i czy istnieje sposób na sukienkę idealną.



Monika Sołoduszkiewicz: Jak powstało Ambris Atelier?

Katarzyna Ambroziak: Mówiąc w dużym skrócie, wyrzucono mnie z pracy i tak to się zaczęło (śmiech). Zwykle to ja odchodziłam z pracowni i zakładów, bo szukałam coraz lepszych warunków pracy albo nowych wyzwań. Pewnego dnia po prostu mi podziękowano. Pomyślałam sobie, że przecież już coś umiem, więc może zamiast szukać kolejnego pracodawcy i udowadniać mu, ile jestem warta, to może poszukam własnych klientów. Miałam już pewne doświadczenie, szyłam dla znajomych, doradzałam w stylizacjach albo zakupach.

Okazało się, że nie trzeba przy okazji kończyć wymyślnych szkół projektowania i wieszać na ścianach certyfikatów. Doświadczenie zebrane podczas ponad dwudziestu lat pracy w zawodzie technologa, projektanta, krojczego czy krawca jest bezcenne dla prowadzenia własnego interesu. Jak trzeba, to jestem "omnibusem", który może usiąść wszędzie i wszystko zrobić. Mój biznes powstał z pasji do ubierania ludzi. Nie lubię za to ubierać siebie. Proszę sobie wyobrazić jakie to problematyczne, jak trudno coś na sobie podpiąć, marszczyć albo fastrygować. To wymaga olbrzymiej gimnastyki! (śmiech)

Pasję do mody wyniosła pani z domu rodzinnego?

Zawsze miałam zręczne ręce, lubiłam sobie nad czymś "podłubać". W sklepach było trudno o ubrania, a moja mama sporo szyła. Przerabiałyśmy to, co udało nam się kupić. Zwężanie, poszerzanie, nadawanie indywidualnego charakteru. Tak to się zaczęło. Pamiętam moją pierwszą bluzkę. Była tak straszna, że nigdy jej nie założyłam, wyglądała dobrze tylko na manekinie (śmiech). Takie rzeczy się zdarzają, ale jak człowiek nic nie robi, to niczego się nie nauczy.
Mój biznes powstał z pasji do ubierania ludzi. Nie lubię za to ubierać siebie. Proszę sobie wyobrazić jakie to problematyczne, jak trudno coś na sobie podpiąć, marszczyć albo fastrygować. To wymaga olbrzymiej gimnastyki! (śmiech)

Gdzie zainteresowani modą młodzi ludzie mogą dziś zdobywać doświadczenia? Chętnie dzieli się pani swoją wiedzą?

Dzisiaj była u mnie pewna młoda dama, która szkoli się na projektanta mody w Warszawie. Przyszła, żeby omówić tkaniny i projekty do kolekcji dyplomowej. Inna dziewczyna przychodzi do mnie na warsztaty i studiuje w Poznaniu wzornictwo przemysłowe. Zawsze dobrze jest szukać mentorów. Moim zdaniem projektant powinien potrafić szyć, mówi się przecież, że papier przyjmie wszystko, ale materiał już niekoniecznie. W krawiectwie nie ma rzeczy niemożliwych. Wielcy krawcy mają oko, wiedzą jak powinna przebiegać linia, bo czasami wystarczą 2 mm i otrzymujemy zupełnie inny produkt. Niezbędna jest wiedza na temat tego, jak tkanina będzie się zachowywała w ruchu, jak ułoży się na człowieku.

Dużo się dziś mówi o odtworzeniu szkolnictwa zawodowego, ale jestem ciekawa, kto będzie w tych szkołach uczył. Osoby, które mogłyby to robić są już dawno na emeryturach, a nowych nie ma, bo nie mieli gdzie się tego zawodu uczyć. Kiedy startowałam do Szkoły Odzieżowej w Gdyni, to była to wówczas dość elitarna placówka i niełatwo było się do niej dostać. Moje projektowanie wyrosło nie tylko z pasji, ale też z rzetelnego przygotowania, nauczenia się zawodu.

Istnieje przepis na idealną sukienkę?

Jestem zdania, że sprzedawcy tak naprawdę nie oferują nam ubrań, ale radość z ich noszenia. Ja też nie chcę po prostu sprzedawać sukienek, ale wartość dodaną, jaką jest satysfakcja i przyjemność płynąca z patrzenia na siebie. Trzeba pamiętać o tym, że sukienka jest ozdobą, a nosząca ją kobieta powinna być na pierwszym planie. Idealna sukienka jest jak druga skóra. Ubranie podkreślające naszą sylwetkę także silnie oddziałuje na podświadomość. Kiedy moje klientki stają przed lustrem, to wydają się o 10 cm wyższe. Wcale nie z powodu wysokich butów, ale dlatego, że się sobie podobają.

Beata Kołodziejska: z miłości do kapeluszy


Proszę opowiedzieć o procesie tworzenia z klientkami

Na początek muszę się dowiedzieć, jak wygląda marzenie mojej klientki i sprawdzić, czy w ogóle je ma. Staram się poznać oczekiwania kobiety, a w ubraniu uchwycić to, jak wyobraża sobie siebie. Bardzo często mam wrażenie, że to nie ja tworzę całą suknię od początku do końca, ale jestem ręką, która urzeczywistnia marzenie klientki. Z przyjemnością obserwuję, jaką radość sprawia im tworzenie. Zwłaszcza że kobiety często nie zdają sobie sprawy, że to potrafią. To jest kolejny stopień zaprzyjaźniania się z modą, kiedy uświadamiamy sobie, że ubieranie się jest nie tylko wyjściem do sklepu po gotowy produkt. Idealne ubranie można dla siebie narysować, wybrać materiał, stworzyć, aż wreszcie dopasować do sylwetki. W sklepie z tkaninami zauważamy pewne rzeczy, zaczyna działać wyobraźnia.

Z przyjemnością obserwuję, jaką radość sprawia im tworzenie. Zwłaszcza, że kobiety często nie zdają sobie sprawy, że to potrafią. To jest kolejny stopień zaprzyjaźniania się z modą, kiedy uświadamiamy sobie, że ubieranie się jest nie tylko wyjściem do sklepu po gotowy produkt.


Nie korciło pani, by sukienki zastąpić linią płaszczy albo garniturów?

Kiedy tylko mogę namawiam wszystkie kobiety i dziewczyny, żeby nosiły sukienki albo spódnice. To odrobina kobiecości w męskim świecie, w którym tak świetnie się zaadaptowałyśmy. Zrobiłam pewien wyjątek i zaprojektowałam linię płaszczy, które w zasadzie i tak przypominają sukienki. Wypełnione gęsim puchem są niebywale lekkie, mają rozkloszowane formy, kopertowe wiązania albo szalowe kołnierze. Też są jak druga skóra i to w dodatku w cieplejszej wersji (śmiech). Ubranie oprócz tego, że ma być piękne, to w  moim odczuciu powinno być przede wszystkich funkcjonalne. Bardzo podziwiam wysokie krawiectwo haute couture i oglądam te projekty z zaangażowaniem. Te wszystkie wielkie, okazałe konstrukcje, ciągnące się treny i powłóczyste sylwetki. To są dzieła sztuki do podziwiania. Ja chciałabym, żeby sukienki, które tworzę wspólnie z klientkami były dziełami sztuki, w których można wyjść na ulicę. Chciałabym, żeby zachwycały nie w muzeum czy na stronach kolorowych magazynów, ale przede wszystkim na czarno-szaro-brunatnych polskich ulicach.

Suknie ślubne zajmują ważne miejsce w pani pracowni. Czy jakieś projekty szczególnie zapadły pani w pamięć?

Na pewno suknia ślubna mojej bratowej, dobrych kilkanaście lat temu. To był dość prosty i kobiecy fason, ale bogato zdobiony koronką. Wymagało to spasowania wzoru i zróżnicowania jego gęstości na tkaninie. Ornament układał się stopniowo - od gęsto rozmieszczonych, ręcznie wycinanych gipiurowych aplikacji na dole, po delikatne koronkowe akcenty przy dekolcie. Ten projekt wymagał ręcznego naszywania poszczególnych elementów, bo wtedy dostęp do ciekawych materiałów był jeszcze mocno utrudniony. Jedną z bardziej pracochłonnych sukienek była też kreacja na pewne poprawiny. Wtedy bardzo modne były trójwymiarowe aplikacje i pamiętam, że w kolekcji Chanel pokazano coś podobnego. Wycinałyśmy kwiaty z różnokolorowego szyfonu i organzy, łączyłyśmy kilka warstw i ręcznie przyszywałyśmy do koronkowej sukienki. Było ich blisko 150. Spędziłyśmy nad tym kilka dni, ale uważam, że było warto.

W ogóle tworzenie sukni ślubnej jest procesem wyjątkowym. Podczas pracy nawiązują się relacje nie tylko miedzy mną a klientką, ale też między klientką a jej suknią. Zdarzają się panie, które przychodzą z gotowymi zdjęciami. Mogę zrobić model utrzymany w charakterze tego, który podoba się klientce, ale robię wszystko, by nie odzwierciedlać wizji innych projektantów. Kopiowanie mnie nie bawi.

Opinie (10) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze artykuły

wydarzenia