• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Trójmiejski jubiler zachwycił Vogue'a

Olga Miłogrodzka
5 lutego 2016 (artykuł sprzed 8 lat) 

Z wizytą w pracowni u Jacka Ostrowskiego


Biżuterię tworzy od ponad 15 lat. Najpierw obrabiał bursztyn, następnie kryształy Swarovskiego. Dziś zdobywa popularność odważnie łącząc je z kolorowym akrylem. O pasji projektowania opowiada Jacek Ostrowski z Ostrowski Design.



Olga Miłogrodzka: Pływasz na kite'ach, przebudowujesz motory - to męskie zajęcia. Skąd u ciebie zainteresowanie kobiecą, delikatną biżuterią?

Jacek Ostrowski: Moja przygoda ze sztuką i projektowaniem zaczęła się we Włoszech, gdzie spędziłem 6 lat mojego życia. Wyjechałem tam zaraz po ukończeniu technikum gastronomicznego. Italia była dla mnie innym światem. Za granicą zacząłem interesować się architekturą, otworzyłem się na sztukę. Dużo rysowałem i obserwowałem to, co mnie otacza. Rozbudziłem w sobie kreatywność. Po powrocie do kraju wiedziałem, że chcę studiować artystyczny kierunek. Podjąłem studia w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego przy Politechnice Koszalińskiej.

Przygodę z biżuterią rozpocząłem dopiero w trakcie studiów i muszę przyznać, że był to zupełny przypadek. Na pierwszym roku studiów stwierdziłem po prostu, że kończę dorywczą pracę barmana i zaczynam działać w kierunku bliższym mojej edukacji. Rozglądałem się za różnymi zajęciami. Jedna z pracowni jubilerskich w Gdańsku szukała wówczas pracowników, angaż dostałem z dnia na dzień. Początki były trudne, chciałem stamtąd uciekać po pierwszym dniu, ale jakoś się przemogłem, postanowiłem wytrwać chociaż pierwszy miesiąc. W konsekwencji zostałem cztery lata. W międzyczasie zacząłem robić własne rzeczy. Otworzyłem pracownię. Prowadzę ją od 1999 roku, ponad 15 lat.

Zaczynałeś projektując biżuterię z bursztynem.


To dla mnie magiczny materiał. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że ta skamielina liczy sobie ok 50 mln lat. Wyobraź sobie, że na miejscu, w którym teraz siedzimy dawno, dawno temu płynęła rzeka i rosły potężne drzewa, z których lała się żywica. Potem lodowiec to wszystko zmył, zalał Bałtyk... w wielkim skrócie opowiadam. W finale woda morska wyrzuca utwardzoną żywicę ze swoich głębin. Wszystko mnie w nim zachwyca: zapach, ciepła barwa. Obróbka bursztynu to ciągła przygoda, odkrywasz w nim prawdziwe pokłady naturalnego życia - muszki, trawy, przeróżne inkluzje. Dzięki dużej plastyczności można go wyszlifować do każdej formy, jaką sobie wymyślisz.

  • Biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • Jacek Ostrowski - projektant biżuterii z Gdańska
  • Jacek Ostrowski w swojej pracowni
  • Jacek Ostrowski w pracowni
  • Jacek Ostrowski w pracowni
  • Jacek Ostrowski - jubiler z Gdańska
  • Dyplomy i nagrody w pracowni Jacka Ostrowskiego
  • Biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • Biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • Biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • Biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • Biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • repr. zd. ze zbiorów Jacka Ostrowskiego
  • Biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • Biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • Biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • Biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • Biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • nagradzany Wave Ring - biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • Biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • biżuteria Jacka Ostrowskiego
  • biżuteria Jacka Ostrowskiego


Potem zafascynowałeś się kryształkami Swarovskiego.

Po wielu latach pracy z bursztynem, miałem ochotę na nowe eksperymenty. Nie chciałem utożsamiać się tylko z jednym materiałem. Chciałem również pozyskać nową grupę odbiorców, wyjść naprzeciw ich oczekiwaniom. Zacząłem tworzyć nowe wzory, łącząc je z kryształami. W międzyczasie podjąłem rozmowy z firmą Swarovski Elements, starając się o współpracę brandingową. Po roku znalazłem się na oficjalnej liście projektantów związanych z tą marką. Zależało mi bardzo na tej współpracy. Moi klienci mogą być pewni - kryształy, które wykorzystuję, są oryginalne. To pomaga w budowaniu własnej marki.

No właśnie. Twoje pierścionki są sygnowane. Na każdym starannie grawerujesz swoje nazwisko.

Tak, konsekwentnie buduję swoją markę - dla klientów to ważne. Wielu z nich lubi się z marką identyfikować. Tak więc "Ostrowski Design" jest widoczny.

W swojej pracy wykorzystujesz popularne materiały: kryształki Swarovskiego, bursztyn, barwioną żywicę. Jeżeli to nie materiał czyni twoją biżuterię oryginalną, to co takiego? Czym wyróżnia się twój design?

Zawsze podobało mi się nowoczesne wzornictwo. Dążę do tego, aby moja biżuteria wyróżniała się na tle innej, już obecnej. Pracuję na powszechnie dostępnych materiałach, ale zestawiam je bardzo odważnie. Próbuję przełamywać konwencję, eksperymentuję. Używam bardzo ryzykownych połączeń, na przykład bursztynu, kolorowej żywicy i srebra. To ryzykowne zestawienie, balansujące na granicy kiczu, ale obroniło się dzięki starannemu wykończeniu. Ogromną wagę przykładam do detalu, szczegół jest dla mnie najważniejszy. Każdy pierścień robimy ręcznie, dbamy o najwyższą jakość. Dużym osiągnięciem było pojawienie się mojego topowego pierścienia "Big Ring" w sesji zdjęciowej do niemieckiego wydania magazynu Vogue. Udało mi się stworzyć biżuterię rozpoznawalną, która cieszy się dużą popularnością.

Kim są twoje klientki?

Moimi klientkami są zarówno młode dziewczyny, jak i dojrzałe kobiety. Biżuterię sprzedaję na całym świecie, zaczynając od Polski, poprzez Francję, Holandię, Stany Zjednoczone i Japonię czy Chiny. W Szwecji mam jedną klientkę, która wręcz kolekcjonuje moją biżuterię. Jakiś czas temu pisała do mnie pani z Kanady z nietypową prośbą. Odziedziczyła po babci bransoletkę zrobioną przeze mnie. Chciała, abym dorobił do niej naszyjnik. Wyobraź sobie, że przyjechała po niego osobiście do Polski. To bardzo miłe. Coraz częściej trafiają do mnie mężczyźni. Zdarza mi się przygotowywać pierścienie w dużych rozmiarach, czyli 22 lub 23, specjalnie dla nich. Zwracają się też pary. Przygotowuję właśnie parę obrączek ślubnych na podstawie już istniejącego modelu, z transparentnej, białej i czarnej żywicy. Jedno jest pewne - klienci noszą moją biżuterię na co dzień, nie tylko na specjalne wydarzenia. Jeśli miałbym określić moich odbiorców w kilku słowach, to należałoby powiedzieć, że tworzę dla kobiet odważnych, które lubią podkreślać swój styl.

Mimo swoich wyszukanych kształtów i dużych rozmiarów?

Tak, mimo ekstrawaganckiej formy. Wbrew pozorom moja biżuteria jest bardzo wygodna. Osoby z wątpliwościami zawszę proszę, by ją założyły. To lekkie rzeczy, krojone na miarę - super wygodne.

Jaką biżuterię nosić będziemy w tym roku?

To bardzo ciężkie pytanie. Istnieją trendbooki, najróżniejsze prognozy, ale ja się nimi nie sugeruję. Działam intuicyjnie. W tym sezonie zmieniam gamę kolorystyczną. Rezygnuję z mocnych kolorów, zamieniam je na kolory pudrowe, pastelowe bardziej delikatne i zmysłowe. Chcę również więcej czasu poświęcić kryształom, kolekcje będą bardziej kobiece, ale również nowoczesne i eleganckie. Zapraszam do mojej pracowni i na swoją nową stronę.

Zobacz także

Opinie (58)

  • Jak dla mnie (6)

    to żałosna próba lansu. Wątpię by ktoś nosił te"cudaki". To jest kompletnie nie do noszenia, te "pióropusze". Styl jakiś to ma, ale wygody do noszenia zero. Ciekawe, że kucharz z "bożej łaski" został jubilerem z "bożej łaski"(mała litera zamierzona).
    Pewnie z niego taki kiter, czy jubiler, jak kucharz. Śmieszy mnie ta pracownia, posprzątana pod zdjęcia i on sam przy maszynie-hehehehehe. Sam jestem jubilerem i coś mogę powiedzieć o tym jak wygląda taka pracownia w trakcie pracy, a staż mam dłuższy niż ten"cudak". No i te"rzeczy"-faktycznie lekkie, bo to plastik i kawałek blaszki srebrnej gr.max 0,3-0,4 mm , a koszt jak za tonę zboża(dosłownie).

    • 26 52

    • To super robota. !, super pierścionki .ale nie dla byle kogo.to pierścionki ślą indywidualistek, a nie dla ....

      Plaatik. Widac, że pani nie znane są światowe produkty, wiec nie ma o czym ,owic.

      • 0 0

    • Lans czy nie lans (1)

      ale to jego prace pokazuje Vouge. Każda sztuka broni się sama, jeśli komuś będzie podobał się kawałek wyschniętej kupy na sznurku, wesoło dyndający na czyjejś szyi za który ktoś zapłacił jak za dwie tony zboża to czemu nie. Pozostaje tylko pluć sobie w brodę że się nie wpadło na taki pomysł wcześniej.
      W wypowiedzi powyżej da się wyczuć nutkę rozgoryczenia i zazdrości ale to znowu tylko moje subiektywne odczucie.

      • 5 0

      • przeczytać opinie dodaną przez Autor opcjonalny

        I tylko takich ludzi dostrzegajmy -twórczych, odważnych i do tego uśmiechniętych i takich komentatorów z pozytywnym nastawieniem jak opinia Autora Opcjonalnego- pozytywne nastawienie pomimo ,że nie zawsze coś musi nam się podobać...Człowieku Twoja opinia tłustym drukiem powinna otwierać każdą plotkę i news w tym kraju....
        hejterom i g*wnojadom-tylko oczy czerwienieją z zawiści hahaha

        • 0 0

    • Zazdrość przez ciebie przemawia (1)

      Na pierwszy rzut oka widać, że większość z tych przedmiotów powinno zakładać się nie na co dzień, a na wyjątkowe okazje. Nie jest to biżuteria dla mas, jaką zapewne ty klepiesz.
      Ty byś przed przyjazdem TV nie posprzątał u siebie?
      Zamiast przeliczać gramy na dolary u innych zajmij się czymś kreatywnym, a dolary same przyjdą.
      Fajnie, że coraz więcej naszych jubilerów podnosi standard i obiera nowe kierunki.

      • 16 7

      • Jak mnie to wku...!

        Inna opinia, niż pozytywna, oceniana jest jako zazdrość.

        Więc nie! Mnie też się nie podoba, a nie mam powodów do zazdrości.

        • 0 1

    • Ale on zaplacil za reklame w serwisie. Ty nie. Mi tez sie to nie podoba. Jubiler jak setki innych.

      • 9 4

  • Buble nad bublami. (1)

    Zakupiłam pierścionek p. Ostrowskiego w salonie YES. Założyłam kilka razy na specjalne okazje, bo jednak jest duży i wykonany z kruchego materiału. Pękł- nie uderzyłam nim o nic, w każdym bądź razie nie tak by poczuć, że uderzyłam. Złożyłam reklamację, nie uznano jej. Nie dość, że niemożliwa jest wymiana na nowy, to jeszcze :"Nie można go naprawić"!!!!!. Tak więc jest to biżuteria jednorazowa. Nie kosztuje majątku, ale wydawanie 250 zł po to, by wyrzucić je do śmieci nie jest moim ulubionym zajęciem. Biżuteria efektowna, jednak nie nadaje się do noszenia. Możecie ją sobie jedynie postawić na półce. Ale moim zdaniem biżuteria jest do noszenia - na różne okazje i bez okazji i jeśli nie umie się jej wykonać z materiału trwałego to albo się to naprawia, ale nie robi w ogóle.

    • 0 0

    • Sprostowanie.

      Ponieważ "wylałam dziecko z kąpielą" spieszę nanieść sprostowanie: pierścionek został wymieniony przez autora tegoż. Z klasa i elegancją. I jest "naprawialny". To salon YES wprowadza klientów w błąd i traktuje lekceważąco, twierdząc, że nie da się naprawić, nie można wymienić, nie ma gwarancji etc. Pan Ostrowski jak najbardziej dba o klienta i poważnie traktuje swoje prace. I powtórzę:"z klasą i elegancją" co jest wyjątkowym atutem na dzisiejszym rynku.

      • 0 0

  • Ostrowski - super kreatywność, pani Olga - beznadzieja (1)

    Dobrze, że zobaczyłem sobie zdjęcia, inaczej obszedłbym gościa szerokim łukiem, ale robi świetne rzeczy! Tylko ten wywiad... co to za pytania?
    "Pływasz na kite'ach, przebudowujesz motory. Skąd u ciebie zainteresowanie biżuterią?" Co ma piernik do wiatraka? To takie dziwne, że łączy te trzy rzeczy? "Czym wyróżnia się twój design?" Kurde, chyba widać czym prawda? Trzeba być dużym ignorantem, żeby zadać takie pytanie. Mnie interesuje bardziej, dlaczego takie, a nie zwykłe, skąd pomysł na takie, skąd czerpie inspiracje. A nie kurde, czym wyróżnia się twój design, bo czym , każdy widzi!

    • 43 10

    • skąd inspiracja - no przeciez pokazane było że bawi się dwoma kształtami kołem oraz kwadratem. Łaczy te dwa elementy i szuka formy. Myślę, że fascynacja zaczeła sie od bursztynu, a kolejne prace wykonuje szukając ideału. Zegarek powstał z myślą o podróżujących. OCK?

      • 0 0

  • Zazdrość oj zazdrość

    • 3 1

  • Kłamczuch!

    ten Pan to kłamczuch. Niestety miałam nieprzyjemność poznać go bliżej i jego historia jak ją tutaj opisuje mija się z prawdą. Woda sodowa uderzyła do głowy i fakty się pomieszały Panie Artysto!

    • 2 12

  • Opinia do filmu

    Zobacz film Trójmiejski jubiler zachwycił Vogue'a

    Piękne, ale nie dla mnie

    Biżuteria tworzona z pasją i to się ceni. Podoba mi się ta oryginalność tworzenia z połączeń zupełnie innych materiałów, ale osobiście nie ubrałabym nic od tego pana.

    • 0 0

  • A co nowego w sprawie znanego bursztyniarza (1)

    Jarosława N., ( oraz calego ich klanu) alisci mojego kolegi z lawki szkolnej.

    Nad tym niech popracuje Trojmiasto.pl, bo temat ciekawy i nosny!

    • 13 7

    • Ciekawski

      Zginoł w Chinach , amen

      • 0 0

  • Czy można poprosić o link do zdjęć z tej sesji dla Vogue, ewentualnie podanie w którym wydaniu Vogue (2)

    pojawiły się pierścionki pana Ostrowskiego?

    Mam nieodparte wrażenie, że to podobna zmyłka, jak w przypadku ciemnoskórej modelki Ugwu, co to niby była w Vogue...a jakoby jej nie było:)

    • 5 6

    • tutaj jest link do sesji (1)

      http://www.fashiongonerogue.com/karolin-wolter-lado-alexi-vogue-germany-june-2012/

      • 2 2

      • Nigdzie nie znalazłem pod tym linkiem adnotacji o użyciu w sesji biżuterii bohatera artykułu - tym bardziej

        wzamianki, aby Vogue DE "zachwycił się" biżuterią pana Ostrowskiego

        • 1 0

  • zauroczyla mnie ta bizuteria

    Uwielbiam kolory jak i geometryczne ksztalty, panie Jacku gratuluje pomyslowosci jak i odwagi w realizacji swoich projektow .
    Pozdrawaim, stala klientka .

    • 3 0

  • (1)

    Kiedyś kupiłam pierścionek w Jubitomie chciałam zareklamować bo wypadł mi kamień niestety powiedziano mi, że już tego nie sprzedają i nie mają kontaktu ze sprzedawcą. Widzę pośród zdjęć ten pierścionek więc domyślam się, że to Pana produkt, czego nie wiedziałam wcześniej. czy jest możliwość naprawy?

    • 3 0

    • Pani Asiu proszę przysłać do nas pierścionek, oczywiście że naprawimy. Adres znajdzie Pani na naszej stronie.

      • 4 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Dinner in the Sky Trójmiasto (11 opinii)

(11 opinii)
990 zł
degustacja

Najczęściej czytane