wiadomości - Design

"Smak przedmiotu". Trójmiejskie prace na wystawie w Mediolanie

Jeden z dwunastu projektów. Interior records, "Bawa".
Jeden z dwunastu projektów. Interior records, "Bawa". mat. prasowe

Przedmioty zaprojektowane na Pomorzu są prezentowane szerszej publiczności w Mediolanie na Milan Design Week 2014. Od 8 do 13 kwietnia trwa wystawa "Smak przedmiotu", zorganizowana przez Centrum Designu Gdynia oraz Grupę Projektową Razy2. Wystawa ma niekonwencjonalny charakter - pomorskie projekty można poznać nie tylko dzięki zmysłowi wzroku i dotyku, ale również poprzez... smak i zapach.



W czasach, w których "wszystko już było", niełatwo jest stworzyć coś nowego - coś, co zaintryguje, przyciągnie i pozostanie w pamięci na długo. Organizatorom wystawy udało się jednak stworzyć projekt innowacyjny.

- Pomysł na inicjatywę jest częścią działalności Centrum Designu Gdynia, które na co dzień zajmuje się promocją pomorskich projektantów i wspieraniem przedsiębiorczości wśród inicjatyw związanych z wzornictwem i architekturą - mówi Malwina Studzińska z Centrum Designu Gdynia.

Już sama nazwa "Smak przedmiotu" wskazuje, że mediolańska wystawa posiada niekonwencjonalną formę, opartą na obcowaniu ze sztuką wszystkimi zmysłami. Organizatorów zainspirowała książka Richarda E. Cytowica "Człowiek, który posmakował kształt" (2003 r.). - Chcieliśmy, tak jak bohater tej książki, odnaleźć smak w kształtach. Poczuć go poprzez dotyk przedmiotu - mówi Jacek Ryń z Grupy Projektowej Razy2, pełniący funkcję kuratora wystawy. - Wierzymy, że kształt ma smak. Postanowiliśmy odnaleźć go w produktach pomorskich projektantów - dodaje Paulina Ryń, druga połowa Grupy Razy2.

- Koncepcja całego projektu skrywająca się pod nazwą "smak przedmiotu" to nic innego jak możliwość odczucia przedmiotu nie tylko zmysłem wzroku czy dotyku, ale również smakiem i zapachem. Są to dodatkowe bodźce uzupełniające i pozwalające doświadczyć tych niebanalnych przedmiotów - mówi Rafał Wałęsa, szef kuchni gdyńskiej Sztuczki.



Na wystawie prezentowanych jest 12 przedmiotów zaprojektowanych i stworzonych przez artystów z Pomorza. - Prace zostały wybrane we współpracy z kuratorami wystawy, czyli grupą projektową Razy 2. Dobór polegał na pokazaniu tego, czym na Pomorzu można się "pochwalić" np. Oxen, zdobywca nagród red dot i Dobry Wzór, a także w celu dobrania produktów do koncepcji wystawy, czyli smaku przedmiotów - zdradza Malwina Studzińska. Są wśród nich produkty takich trójmiejskich firm, jak:

Aeonform "Teardrop"
Creme cycles "Vinyl"
Oxen "FlowAir"
Interior records "Bawa"
Katarzyna Piętowska "Chocolate Fixation"
Malafor "Fotel Wełna&Powietrze"
None Grupa "Pillou"
Razy2 "PLC"
Siled "Lampart"
Studio 1do1 "Kierec"
TABANDA "DIAGO"
Witamina D projekt "IGLO"
Studio LOKO + Andervision

Każdy przedmiot został zaprezentowany również jako... potrawa.
Kulinarne kompozycje stworzył Rafał Wałęsa, szef kuchni w gdyńskiej restauracji Sztuczka. Dzięki niekonwencjonalnej interpretacji, organizatorom udało się sztukę przekazać językiem niewerbalnym.

- Do współpracy zostaliśmy zaproszeni przez Jacka i Paulinę Ryń z Centrum Designu w Gdyni. Targi w Mediolanie to najważniejsza tego typu impreza na świecie, więc tym bardziej cieszyła nas oferta współpracy - mówi Rafał Wałęsa.

Spośród 12 intrygujących prac, warto przyjrzeć się choćby "Chocolate fixation" autorstwa Katarzyny Piętowskiej. Stworzone do posmakowania ceramiczne lizaki polewa się rozgrzaną czekoladą. Zjadając ją, czuje się nie tylko dobrze znaną słodycz, ale również ceramiczną powierzchnię lizaka. Godne uwagi jest również "Iglo" (ocieplacz dla roślin) projektu grupy Witamina D. Został wykreowany jak kurtka, której zamek błyskawiczny pozwala w szybki i wygodny sposób opatulić donicę. Jego funkcję przedstawiono metaforycznie przez smak słodkich cynamonowych marshmallows. - Tak, jak Iglo pozwala roślinie utrzymać właściwą temperaturę w ciągu zimy, tak zawarty w piankach cynamon ogrzewa spragnionych ciepła - tłumaczy Rafał Wałęsa.



Jak można stworzyć "smak przedmiotu"? Czy wystarczy kierować się skojarzeniami, jak na przykład analogią koloru i smaku (czerwony - truskawka, zielony - kiwi, żółty - cytryna)?

- Przy kreowaniu "smaku przedmiotu" zależało nam, aby ukazać całą charakterystykę przedmiotu i tu na przykładzie stolika dziecięcego z elementami edukacyjnymi użyliśmy cienkie plastry pietruszki, które po usmażeniu przypominają włókna drewna. Sama pietruszka kiedyś była używana w medycynie ludowej do pobudzania laktacji u kobiet karmiących. W przypadku grzejnika stworzyliśmy lizaki rozgrzewające o smaku herbaty i miodu. Pole do popisu było ogromne - zdradza Wałęsa.

Wystawa jest częścią Tortona Design Week, który odbywa się w dniach 8-13 kwietnia 2014 w godz. 10-21 w Loftino, przy via Tortona 31 w Mediolanie.


- Tym razem prezentacja twórczości pomorskich projektantów podczas Milan Design Week 2014 była możliwa dzięki realizacji projektu "Wspieranie międzynarodowej aktywności przedsiębiorców z Pomorza poprzez udział w targach. Let's EXPO! 2", współfinansowanego przez Miasto Gdynię oraz ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego - mówi Malwina Studzińska.

Mieszkańcy Trójmiasta będą mieli okazję zobaczyć wystawę podczas 7. edycji Gdynia Design Days, na której to ekspozycja zostanie zaprezentowana po raz drugi. Centrum Designu Gdynia mieści się w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym Gdynia.

Opinie (7) 1 zablokowana

  • Cieszy niebanalne nazewnictwo zaprojektowanych przedmiotow.

    Przypomina tytuly utworow drum'n'bass. I kazdy Europejczyk zrozumie.

    • 4 4

  • Rozumiem wszystko ale ludzie !!! :) skad wy te chore nazwy firm bierzecie ?

    Sztuka sztuka a design designem ale nazwy firm to faktycznie '' Witamina D '' :). Polak zawsze zbyt brnie w tym pomieszaniu z poplataniem

    • 4 2

  • Jedna rzecz mnie tutaj nurtuje. (4)

    Samą ideę promocji trójmiejskich przedsiębiorców za granicą uważam za dobry kierunek. Nasuwa się tylko jedna wątpliwość- DLACZEGO Z NASZYCH PODATKÓW??

    Rozumiem chore dzieci, nowotwory, szkoły, infrastrukturę, stypendia dla studentów, którzy się dobrze uczą.

    Natomiast uważam, że prywatne komercyjne firmy zarabiające własne pieniądze (no bo chyba ktoś to kupuje?) powinny koszty marketingu ponosić same. Podobnie jak same powinny płacić za biura w PPNT, do których Gdynia (czyli my) dokładamy 22 mln rocznie (niech mnie ktoś poprawi z kwotą).

    Znajomy ma wydawnictwo w Wa-wie, jeździ na targi po całym świecie i jest to dla niego element kosztów marketingowych. Stać go na to, bo sprzedaje coś, co ludzie chcą kupić = prawo rynku. Zresztą daleko nie trzeba szukać, przecież deweloperzy w Ergo Arenie również nie wystawiają się za darmo?

    Zatem może ktoś mi wyjaśni dlaczego my wszyscy mamy sponsorować wybrańcom marketing? Jeśli pomagamy z budżetu to może pomóżmy wszystkim, np. obniżając ZUSy? Żadne startup'y nie byłyby potrzebne..

    • 15 5

    • bo to tacy '' artysci '' z bozej łaski (2)

      Wiekszosc prezentuje zalosne bzdety a nie zaden '' design '' i nakladli im do lba ze sa wspanialymi artystami bo czekoladki na patyku to sztuka . Tylko ze nikt tego nie potrzebuje wiec szmal chca od podatnika . Dobry design czy sztuka nie potrzebuje promocji za pieniadze podatnika ale wiekszosc nawet nie ma pojecia czym jest dzis dobry design wiec sie ich promuje na sile byle co i byle cos wymyslac . Z designem i sztuka to wszystko nie ma wiele wspolnego bo to raczej jakies rzemioslo regionalne czy robotki reczne .

      • 7 5

      • (1)

        "tylko nikt tego nie potrzebuje wiec chca pieniadze od podatnika" jak dla mnie to jest clue,nic dodac nic ujac.Bez wspomagania dla wybranych by ich nie bylo..

        • 3 2

        • zgadza sie ! nikt tego nie potrzebuje .

          Dobry artysta sztuke uprawia za swoje pieniadze nawet zarobione w zawodzie innym niz '' artystyczny '' a i promuje sie sam latami . Samo danie komus pieniedzy podatnika zanim ten cos osiagnal jest najwiekszym bledem !. Owszem promowac mozna i wspierac za pieniadze podatnika lecz osoby ktore swoja dlugoletnia praca i uporem oraz ciezka droga za swoje pieniadze pokazaly ze sa warte wsparcia jako dodatkowy bodziec dla zdolnych . Wiec najpierw praca za swoje zarobione pieniadze i pokazanie czegos sensownego co zaistnieje a dopiero na koncu wsparcie . Bo wspierac nalezy tych co maja za soba droge artystyczna ciezka i zmudna bo to swiadczy ze rokuja w sztuce itd ale wspieranie jakichs bzdetow bez sensu zeby tylko wydac pieniadze na ludzi ktorzy ten szmal zmarnuja to jakis nonsens . Pan Kaniewski nasz znany polski designer opisywal jak latami do pracy chyba we Wloszech jezdzil pareset kilometrow w jedna strone a potem wracal w nocy i to jest uparty i zdolny czlowiek bo ciezko pracowal za swoje . Wstawal w nocy i wracal w nocy bo dazyl do celu i nie biadolil jak dzisiejsi mlodzi ludzie ze dojazd do pracy 100 kilometrow to tragedia bo Pan Kaniwski co dnia przez pare lat jezdzil w jedna strone do pracy na rano 100 kilosow a potem po pracy wrcal 100 kilosow a jemu nawet grosza nikt dotacji nie dal . Potraficie tak ? raczej nie . Samo nazwanie sie artysta czy designerem to zbyt malo !

          • 9 4

    • Re: Jedna rzecz mnie tutaj nurtuje.

      Przedsięwzięcie finansowane jest z projektu Wspieranie międzynarodowej aktywności przedsiębiorców z Pomorza poprzez udział w targach branżowych. Lets EXPO! 2, współfinansowanego przez Miasto Gdynię oraz ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.

      • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze artykuły