wiadomości - Aktualności

stat

Psy deluxe, czyli jak żyć z prawdziwym rasowcem

Szukając psa o określonym charakterze i wyglądzie powinniśmy zainwestować w tego, który posiada rodowód. Wiąże się to również z niskim ryzykiem wrodzonych wad genetycznych. Jest to jednak równoznaczne z wyższą ceną, a często także wyższymi wymaganiami pielęgnacyjnymi.
Szukając psa o określonym charakterze i wyglądzie powinniśmy zainwestować w tego, który posiada rodowód. Wiąże się to również z niskim ryzykiem wrodzonych wad genetycznych. Jest to jednak równoznaczne z wyższą ceną, a często także wyższymi wymaganiami pielęgnacyjnymi. fot. fotolia.com

Posiadanie rasowego psa to nie tylko hobby, ale również styl życia. Pisaliśmy już o tym, jak bardzo można rozpieszczać swoje czworonogi. Tym razem postanowiliśmy odszukać właścicieli psów rasowych z Trójmiasta, aby podpytać, jak wygląda życie z wymagającym zwierzakiem.



Pies to przyjaciel człowieka i każdy - rasowy czy nierasowy - powinien być przede wszystkim kochany przez właściciela. Jeżeli jednak chcemy mieć pewność, że pies będzie wolny od wad genetycznych, warto zakupić psa rasowego ze sprawdzonej hodowli. Należy przy tym pamiętać, że tylko rodowód Związku Kynologicznego w Polsce skrót (ZKwP) gwarantuje, że zakupione szczenię będzie czystej rasy, według zatwierdzonego wzorca FCI (Fédération Cynologique Internationale).

Czy warto inwestować w psa rasowego?

tak, jeżeli pies, to tylko rasowy 10%
tak, jeżeli właściciel pragnie jeździć z nim na wystawy 14%
tak, dzięki temu można ustrzec się przed chorobami genetycznymi zwierzaka 12%
to bez znaczenia, czy pies jest rasowy czy nierasowy 29%
nie, jest tyle bezpańskich zwierzaków, więc lepiej psa przygarnąć 35%
zakończona Łącznie głosów: 292
W przypadku psów z rodowodem możemy przewidzieć ich wzorcowy charakter w przyszłości. Niestety jest to równoznaczne z wysoką ceną za szczeniaka, która w zależności od rasy waha się od kilku tysięcy złotych do nawet... kilku milionów dolarów. Najdrożej sprzedanym psem na świecie był czerwony mastiff tybetański, który trafił do chińskiego barona węglowego za bagatela 1,5 miliona dolarów! Wśród najdroższych ras znajdują się również: mastiffy francuskie (3 tys. dolarów), pembroke welsh corgi (1 tys. dolarów) czy eskimo dog (7 tys. dolarów). Posiadanie takiego psa, zwłaszcza wystawowego, poza wysoką ceną wiąże się również z nauką dyscypliny, najlepiej w psim przedszkolu, specjalnym odżywianiem oraz intensywną pielęgnacją.

W Trójmieście znajduje się kilka prestiżowych salonów pielęgnacyjnych dla psów. Najczęściej są odwiedzane przez właścicieli czworonogów takich ras jak: yorkshire terrier, shih tzu, maltańczyk oraz bichon frise. Prawdopodobnie jest to spowodowane dużą popularnością wymienionych ras. Prawie każda wizyta u groomera, czyli fryzjera dla zwierząt, wiąże się dla psa z dużym stresem, więc właściciele salonów dbają, aby zapewnić psom maksymalnie dobre warunki. Niektórzy, np. Salon Milan w Gdańsku mają bogatą ofertę SPA, masaże, maseczki błotne, farbowanie oraz... malowanie pazurków. Najczęściej wybieranym pakietem jest jednak podstawowa pielęgnacja, czyli kąpiel, strzyżenie i trymowanie.

- Używamy najwyższej jakości sprzętu, który nie jest zbyt głośny. Każda wizyta jest nagradzana tak, aby pupil nie kojarzył zabiegów wyłącznie ze stresem. Psi fryzjer powinien być również dobrym psychologiem, ponieważ każdy psiak jest inny - mówi Aleksandra Domańska z salonu Miau-Hau Pielęgnacja i Rehabilitacja Zwierząt.
Do właścicieli rasowych czworonogów z Trójmiasta udało nam się dotrzeć m.in. dzięki uprzejmości wyżej wymienionych salonów.

Ekler i Cukra - polski owczarek nizinny i gończy polski

Ekler i Cukra, czyli jak żartuje właścicielka - mądry i piękna. On jest jej starszym bratem, który nie pozwoli skrzywdzić siostry, z kolei ona nieustannie mu dokucza. Właścicielką obu psów jest Anita z Gdańska.

Ekler ma 3 lata i kilkanaście tytułów i championatów na koncie, w tym również tytuł championa międzynarodowego. Chociaż z natury jest psem pasterskim, doskonale nadaje się również do towarzystwa. Z kolei Cukra skończyła dopiero 11 miesięcy, ale już od siedmiu jeździ na wystawy. Mimo tak młodego wieku, kończy właśnie młodzieżowy championat.

Jak mówi właścicielka, decyzja o zakupie pierwszego psa była gruntownie przemyślana. Od początku chciała psa reproduktora, z którym będzie jeździła na wystawy. Wypadło na Eklera. W związku z tym, że Ekler wymaga intensywnej pielęgnacji włosa, Anita zrobiła kurs groomera i sama dba o jego wygląd.

- Od kiedy Ekler pojawił się w moim życiu, wystawy i grooming stały się moim hobby. Po pewnym czasie dojrzałam do decyzji o drugim psie - suczce. Dzisiaj nie wyobrażam sobie życia bez wyjazdów na wystawy - dodaje właścicielka.
Posiadanie psów wpływa na organizację dnia codziennego, plany urlopowe i życie rodzinne. Ponadto każdy z nich jest członkiem rodziny, który posiada swoje prawa. Trzeba je respektować i jednocześnie wyznaczać granice. Oba różnią się temperamentem. Ekler jest zrównoważonym przywódcą, który wyczuwa nastroje domowników, z kolei Cukra - koktajlem emocji.

- Ekler ma w sobie mnóstwo empatii, więc zdarza się, że próbuje mi przekazać - widzę, że jest ci źle, coś się stało? Nie martw się, jestem z tobą, przytul mnie, a od razu będzie ci lepiej. Z kolei Cukra to suka o ogromnym temperamencie, z wieloma emocjami, które okazuje ruchem i głosem - podsumowuje właścicielka.
Chilli - chihuahua

Niech nikogo nie zmylą małe rozmiary tego czworonoga, bowiem w tym małym ciałku tkwi wielki duch! Chilli ma zaledwie 4 lata i powinna ważyć nie więcej niż 2,5 kg (obecnie walczy z 300 g nadwagą). Jej właścicielka, chociaż w piesku zakochana, określa ją jako: hałaśliwą, upartą, zadziorną i... obrażalską.

Chilli gardzi ubraniami, zdejmuje je szybciej niż domownicy zdążą zauważyć. Z zabawek toleruje tylko jedną, przeznaczoną dla większych psów - gumowe, piszczące jajko, z którego po naciśnięciu wyskakuje głowa kurczaka. Chociaż domownicy nie tolerują tych odgłosów, z miłości do psa kupili jej... pięć takich zabawek.

Chilli jest łasuchem, a jej ulubionym mięsem jest jagnięcina. Z kolei na śniadanie zjada serduszka indycze z ryżem, z dodatkiem marchewki. Wszystko musi być świeże, ponieważ na wczorajsze kręci nosem. Ulubionym miejscem konsumpcji jest... łóżko jej pani.

- Jaka pani, taki pies. Nie ubrania i zabawki, lecz jedzenie. Na dobre jedzenie w dobrej restauracji jestem w stanie wydać bardzo dużo. Bardzo ją kocham i mówię do niej moja córeczko - mówi Alicja z Gdyni, właścicielka Chilli.
Chociaż ma kruche ciałko, bez problemu nauczyła się aportować. Jest również doskonałym stróżem, ponieważ zdarzyło jej się obudzić cały blok, gdy w jednym z mieszkań ulatniał się gaz.

Brownie i Coco - australijskie labradoodle

Australijski Labradoodle nie jest rasą zarejestrowaną przez FCI na świecie, ale na straży jej czystości czuwa organizacja ALAEU EUROPE. Jest to rasa stosunkowo młoda, ale już w pełni ukształtowana. Labradoodle wzbudzają wiele kontrowersji, dzieląc ich miłośników oraz przeciwników na dwa obozy. Jedni nie widzą przeszkód, aby psy zostały zarejestrowane przez Związek Kynologiczny, inni uparcie twierdzą, że to mieszańce.

Początków rasy należy szukać dwadzieścia lat wcześniej w Australii. To własnie tam, w centrach badawczych doszło do skrzyżowania dwóch ras: Labradora i Pudla. Przez następne kilkadziesiąt lat trwały prace nad jej udoskonalaniem, a od pięciu lat krzyżuje się ze sobą wyłącznie osobniki czystej rasy.

Anna jest właścicielką dwóch: 6-letniego Brownie i 3-letniego Coco. Niebawem dołączy do nich suczka - Ginger Lilly. Jak zapewnia właścicielka, jest to jedna z najinteligentniejszych ras, a psy doskonale nadają się dla alergików, ponieważ nie linieją. Zainteresowanie rasą jest bardzo duże, a na szczeniaka z dobrej hodowli czeka się od 6 miesięcy do półtora roku. Cena pieska waha się od 2 do 2,5 tys. euro. Być może dlatego w Trójmieście jest ich niewiele, jak twierdzi właścicielka Anna - około 10.

Chociaż oba są puchate, ich pielęgnacja nie należy do szczególnie wymagających. Wystarczy czesanie raz w tygodniu, kąpiel raz w miesiącu i wizyta u groomera trzy razy w roku. Aby zachowały pełne zdrowie, należy je dobrze karmić.

- Moje psy jedzą najwyższej jakości mokre karmy zawierające niealergizujące mięso indyka, owcy, a nawet renifera czy sarny, oczywiście bez dodatku zbóż - mówi właścicielka.
Jak dodaje Anna, psy mają wiele cech wspólnych. Są bardzo towarzyskie, skore do zabawy i... uwielbiają robić śmieszne miny.

Alonso i Liza - whippety

To niezwykle eleganckie psy, które mają krótką sierść, średni rozmiar i małe wymagania pielęgnacyjne. Jak na charty przystało, aerodynamiczna budowa ciała pozwala im osiągać duże prędkości. 15-letnia Ania z Gdańska jest właścicielką dwóch whippetów - wicemistrza Polski Północnej 2014 w terenowych wyścigach chartów i jednocześnie największego w Polsce samca Alonso oraz jego siostrzenicy, rocznej suczki Lizy.

- Alonso jest rasowym whippetem z rodowodem, ale jego rozmiary są nadzwyczajne. Jako szczeniak był słodką, małą kluseczką i tak mu zostało po dziś dzień. Śmiesznym momentem była dla mnie przymiarka kagańca na zawody, kiedy żaden na jego wielką głowę nie pasował. Nie przeszkadza mi to zupełnie, wręcz czuję się wyjątkowo, że to mi przypadło pielęgnować takiego olbrzyma - mówi właścicielka.
Whippety wbrew stereotypom nie potrzebują biegać przez cały dzień. To krótkodystansowce, które po przebiegnięciu sprintem krótkiego odcinka wymagają przerwy. Wystarczy im jeden dłuższy spacer dziennie.

Astro - owczarek walijski

Astro to niewielki półtoraroczny pies, którego większość może kojarzyć jako corgi (pełna nazwa: welsh corgi pembroke). Jego matka jest championem Polski, natomiast ojciec zdobył tytuł championa międzynarodowego. On sam jeszcze nie startuje w zawodach sportowych, ale zdążył już zdobyć tytuł Młodzieżowego Championa Polski.

Astro mieszka w Gdańsku i jak na prawdziwego owczarka przystało - ma instynkt stróżujący. Bardzo nie lubi bezczynności, więc właściciele nieustannie z nim pracują, aby był spokojny w domu. Jest pełen energii i bardzo uparty. Uwielbia jeździć samochodem, a meble w domu traktuje jako przedmioty, od których można się odbijać, żeby robić piruety.

Jak mówią właściciele, trzeba mu jasno przedstawiać zasady panujące w domu, co przy jego błagającym spojrzeniu nie jest prostym zadaniem. Nawet jeśli zna zasady i respektuje je przy domownikach, na każdym gościu sprawdza, czy może u niego da się jakąś złamać.

- Nasz Astro ma taki mały notesik, w którym zapisuje sobie - aha, ok, pan i pani nie pozwalają na żebranie, ale nie mówili nic o gościach - śmieje się właścicielka.
Astro w przeciwieństwie do swoich rasowych braci rzadko szczeka, za to często "gaworzy". Wydaje z siebie różne dźwięki: wyje, jęczy, warczy i burczy.

W wyborze jedzenia jest bardzo wybredny. Kiedy był szczeniakiem, dostawał dietę BARF (surowe mięso z warzywami i suplementami), ale przez jego wybredność połowa mięsa lądowała w koszu. Do dzisiaj właściciele urozmaicają mu dietę, zmieniając jadłospis co miesiąc, ponieważ szybko się nudzi. Są jednak smakołyki, których dla Astro nigdy za wiele, czyli marchewki i papryka.

Z zabawek najchętniej wybiera te szeleszczące, a kiedy wyczuje, że ta zrobiona jest z wełny owczej, jego oczy stają się duże i błyszczące - jak na prawdziwego pastucha przystało.

- Astro nauczył mnie cierpliwości, spokoju i śmiałości. Dzięki niemu poznałam wielu wspaniałych ludzi, którzy dzielą moje pasje. Mam dzięki niemu tyle pięknych wspomnień, że bez psa zbierałabym je przez kilka ładnych lat. Dzięki niemu patrzę inaczej na świat, mam w sobie więcej empatii i zwykłej, czystej radości - podsumowuje.
Dusty - lagotto romagnolo

Dusty to ośmiomiesięczny, ciekawy świata szczeniak, który zamiast trufli (w drugiej połowie XIX wieku rasa była tresowana do ich szukania) poszukuje tabletek przeciwbólowych w walizce swojej pani. Ostatni zryw ciekawości skończył się dla Dusty'ego interwencją weterynaryjną i kroplówkami.

- Chociaż inne psy piszczały przerażone, Dusty z radością wbiegał do kliniki. Szedł z lekarzem na zastrzyki i nawet się nie obejrzał. Taki z niego łobuz - mówi właścicielka.
Aby uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości, właściciele zapisali szczeniaka do psiego przedszkola, w którym uczy się dyscypliny. Gdy do niego dojeżdża, uwielbia siedzieć na przednim siedzeniu samochodu i obserwować zmieniający się krajobraz. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie jego choroba lokomocyjna.

Antałek - owczarek podhalański

Antałek jest szczeniakiem. Ma 2,5 miesiąca i właśnie uczęszcza do psiego przedszkola. Tłumaczą mu tam, jak przychodzić np. na zawołanie. Właścicielka widzi już pierwsze efekty takiego szkolenia. A warto, ponieważ podhalany to rasa inteligentna z natury. Jak mówi, na dzień dzisiejszy bezbłędnie potrafi wszystkich przechytrzyć na tzw. słodkiego szczeniaczka, aby zdobyć pożywienie i przybić piątkę.

- Są inteligentne, białe, puszyste i mają samoczyszczące się włosy. Jedyną wadą są problemy ze stawami na starość, dlatego właśnie zdecydowaliśmy się na psa rasowego, który jest przebadany genetycznie, co zmniejsza ryzyko zachorowania - mówi właścicielka Paulina z Sopotu.
Podhalany to psy dużych gabarytów, więc trzeba mieć odpowiednie warunki, aby się takim psem opiekować. Antałek już teraz waży 20 kg, a docelowo osiągnie wagę 70 kg.

Opinie (71) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze artykuły

wydarzenia