wiadomości - Design

stat

Janusz Kaniewski: Projektuję dla Ferrari, jeżdżę tramwajem

Janusz Kaniewski jest wykładowcą Istituto Europeo di Design w Turynie i Royal College w Londynie. Ze swoim zespołem w Polsce aktualnie pracuje nad projektem prywatnego campera dla Adama Małysza.
Janusz Kaniewski jest wykładowcą Istituto Europeo di Design w Turynie i Royal College w Londynie. Ze swoim zespołem w Polsce aktualnie pracuje nad projektem prywatnego campera dla Adama Małysza. fot. Maciej Warowny/Trojmiasto.pl

Jeździ tramwajem, chociaż projektował dla Ferrari. Żyje pod Warszawą, ale jakiś czas temu obraził się na stolicę i ślub z warszawianką brał na molo w Orłowie. Nie zamyka drzwi do domu, bo nie posiada nic, co można by ukraść. Zaprojektował campera dla Adama Małysza, buty narciarskie dla Hermanna Maiera, w których ten zdobył Puchar Świata. - Czuję się emigrantem, bo połowę życia spędziłem w podróży - mówił podczas prelekcji zorganizowanej przez Muzeum Emigracji polski projektant Janusz Kaniewski.



Karierę rozpoczynał we Włoszech w słynnej pracowni projektowania samochodów Pininfarina. Współpracował m.in. z Ferrari i Lancią. Po powrocie do Polski założył studio projektowe Kaniewski Haute Design. Zaproponował pani prezydent miasta Warszawy pomoc w ujednoliceniu wizerunku miasta, ale odbił się od ściany. Inaczej było z Gdynią. Zarząd przystał na pomysł, żeby na miasto spojrzał ktoś spoza, ktoś obcy. Projektant dotarł do najmniejszych ulic i sporządził 600-stronicowy raport "błędów", jak balustrada, która do połowy jest zielona, a od połowy czerwona.

O swoich podróżach, które stały się bezpośrednią inspiracją wielu projektów, Janusz Kaniewski opowiedział na spotkaniu z cyklu "Stacja Emigracja"PPNT.

Pustynia i samograj na Antarktydzie

Jak pobyt na pustyni przekłada się na wygląd stacji Orlen w Gdańsku, albo na to, że projektant rezygnuje z projektu? Choć skojarzenie jest kręte i by powstało musi czasem minąć kilka lat, Kaniewski twierdzi, że tego rodzaju spotkania z naturą są dla projektanta bezcennym bodźcem.

- Pobyt na pustyni pokazał mi, że natura radzi sobie bez pomocy projektanta. Nie boję się zawiesić projekt, kiedy uważam, że interwencja wszystko zepsuje. Tak było przy okazji projektu lodowych organów na Antarktydzie. - mówił Kaniewski.

Kiedy w 2000 roku Pininfarina zleciła Januszowi Kaniewskiemu zrobienie spektakularnego projektu na Obchody Milenium, Polak wraz z konserwatorem z Turynu postanowili zbudować na Antarktydzie gigantyczne organy z lodu. - Wiatr miał na nich grać po wieczne czasy. Wspólnie stwierdziliśmy jednak, że Antarktyda gra swoją własną melodię. Nikt tam nie jeździ, po co ingerować w tę idealną pustkę? - opowiadał bez cienia żalu projektant.

Z potrzeby poczucia intymności powstała natomiast stacja Orlen w Gdańsku. Korzystająca z alternatywnych źródeł energii stacja benzynowa realizuje politykę rozwoju oferty pozapaliwowej i w swej funkcjonalności ma przypominać przydrożną karczmę, gdzie w podróżnym pędzie można mimo wszystko poczuć odrobinę prywatności. - Każdy gość ma możliwość wykrajania kawałka przestrzeni publicznej tylko dla siebie. - tłumaczył Kaniewski.

Ci, co na świeczniku, potrzebują intymności dużo bardziej niż zwykli śmiertelnicy. Przez slajdy przewinął się projekt prywatnego tira z naczepą, który Kaniewski wykonał na zlecenie jednego z najbogatszych ludzi w Polsce. W całości okryty srebrną blachą, mieści ekskluzywny apartament i garaż na trzy Ferrari. Jeszcze w przygotowaniu jest za to projekt campera dla Adama Małysza, w którym nie będzie widać sportowca.

Czeczenia, ciężarówki i sedesy

- Kocham ciężarówki. Mam do nich jakąś dziwną słabość. - opowiadał podczas prelekcji Kaniewski, a ponad głową projektanta przewijały się slajdy z parkingami w Czeczenii po brzegi wypełnionymi wielkimi pordzewiałymi samochodami. - Świat kierowców ciężarówek jest kompletny. W kabinach, podczas kilkugodzinnych podróży, kierowcy dzień za dniem mierzą się ze sobą.

Ciężarówki to pasja projektanta. Kilka lat temu zrealizował projekt dla firmy Koło. - Powszechnie firma była kojarzona z sedesami. Chciała odwrócić swój wizerunek tak, aby Koło kojarzyło się raczej z salonem łazienek. - śmiał się Janusz Kaniewski. W tym celu stworzył wizję obwoźnego, ekskluzywnego salonu z dużym tarasem na dachu, gdzie za pomocą jednego przycisku wjeżdża bar kawowy.

Rowerem przez USA, Amisze i wyżute gumy
Czy korzystałeś kiedykolwiek z usług projektanta?

tak

27%

nie

73%


Wizyta Kaniewskiego w USA rozpoczęła się w melancholijnym stanie Filadelfia.

- Chciałem stamtąd jak najszybciej zwiać. Dwa tygodnie jechałem rowerem zajadając przydrożne kukurydze i jabłka. Wtedy po raz pierwszy natknąłem się na Amiszów. Mieszkałem u nich pół roku i śpiewałem w chórze. - opowiadał. - Zachwyciła mnie ich współpraca. Kiedy jeden człowiek chce zbudować dom, cała wieś gromadzi się i pomaga. Zacząłem zastanawiać się nad tym, jak ścisnąć masę ludzi w jednym miejscu tak, żeby się nie pozabijali.

Podróże komunikacją miejską w Japonii i obserwacja rodzimych zwyczajów w pociągu zaowocowały projektami dla komunikacji miejskiej. - Muszą państwo wiedzieć, że nawyk przyklejania gumy do żucia to dla projektanta duży problem. - z uśmiechem przekonywał gość spotkania.

Annapurna i buty dla zwycięzcy

Kiedy Kaniewski pojechał do Nepalu, zachwyciły go góry. Dłuższy czas spędzony na obserwacji tamtejszych terenów i warunków pogodowych przyczynił się do chęci zajęcia się branżą zimowych ubrań sportowych. W 2000 roku powstał projekt butów narciarskich "Lange" dla Hermanna Maiera, zdobywcy Pucharu Świata w sezonie 2001.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (41)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze artykuły

wydarzenia