wiadomości - Ludzie

Złoto na rękach Michała Michalczewskiego

Michał Michalczewski - syn Dariusza Michalczewskiego, wraz z Markusem Sitowskim współtworzy markę jubilerską premium - Michael & Markus
Michał Michalczewski - syn Dariusza Michalczewskiego, wraz z Markusem Sitowskim współtworzy markę jubilerską premium - Michael & Markus fot. Lucyna Pęsik / trojmiasto.pl

Na rynku jubilerskim pojawiły się rok temu. Złote bransolety Michael & Markus zdobione są ornamentowymi emblematami. Każdy coś znaczy, układają historię, męską należy dodać - o przygodzie, walce, niebezpieczeństwie, zabawie, a nawet o tym, co na granicy legalności. Poza nieskromnymi historiami, są też nieprzyzwoicie drogie. Trafiają na ręce bogatych ludzi o specyficznych gustach.



Michał Michalczewski (syn Dariusza Michalczewskiego) i Markus Sitowski mają polskie korzenie, obaj jednak wychowali się w Niemczech. Do kraju powrócili niedawno. W ojczystym języku nie mówią płynnie, ale radzą sobie dzielnie. Poznali się na golfie, trzy lata temu. Michał sprzedawał (na rynku amerykańskim) katamarany Sunreef Yachts, Markus pracował w Tabandzie. Obaj marzyli o własnej działalności. Po kilku nocnych rozmowach przy drinku pomysł wejścia na rynek biżuterii premium zaskoczył.

Zobacz także: Tabanda: odważne meble z Trójmiasta


- Wszystko zaczęło się od bransoletki, którą otrzymałem od ojca. To nasz pierwowzór. Nie wiem, skąd pochodzi, jako prezent przekazywana była z męskich rak do rąk, ale za granicą, wśród zamożnych, zawsze wzbudzała zainteresowanie - wspomina Michał.
- Przebadaliśmy rynek. Okazało się, że bransolety mogą znaleźć nabywców. Do tego Gdańsk okazał się zagłębiem polskiego jubilerstwa, z masą wykwalifikowanych rzemieślników. To był dla nas dodatkowy bonus. Zrezygnowałem z pracy etatowej i oddałem się nowemu zajęciu. Michał podjął ten sam krok po kilku miesiącach. Zaczęliśmy produkcję - lokalnie, ale z myślą o rynkach zagranicznych - mówi Markus.
Obaj stoją za koncepcją produktu, rozkręcają jego sprzedaż, jednak sam w sobie powstaje dzięki szerokiej grupie podwykonawców: pomysły wzornicze na papier przelewa grafik, jubilerzy rzeźbią formy z wosku, odlewają i lutują. Opakowania częściowo powstają w Polsce, częściowo sprowadzane są z Niemiec, a nie jest to byle jakie opakowanie. Waży trzy kilogramy i wykonane jest z betonu. Szkatułkę otwiera srebrny, płaski guziczek - grawerowany, tak jak wieko kasetki. W środku znajdziemy etui z wytartej skóry, certyfikat z hologramem, no i bransoletę oczywiście.

Sprzedawana jest w dwóch wersjach: złotej i złoto-srebrnej. Pierwsza kosztuje 10 tys., druga 20 tys. euro - tyle co porządny samochód. Każdą zdobią czarne diamenty. Wzór bransolety jest prosty: składa się z grubej opaski oraz naniesionych na nią ornamentów: głównego oraz rozchodzących się symetrycznie herbu i dodatkowego emblematu. Herb na każdym modelu ma tę samą tarczę. To kompas, który odnajdziemy w logotypie firmy - Michael & Markus od zawsze związani byli z miastami portowymi: Gdańskiem, Bremą, Hamburgiem i Miami. Na tym schemacie powstało pięć linii tematycznych biżuterii.


Pierwszą, o charakterze lotniczo-rockowo-chooperskim, jak mówią, firmuje orzeł (z łac. Aquila) oraz elementy zaczerpnięte z odznak wojskowych: skrzydła, gwiazdy, wieniec. Pojawia się także nieśmiertelnik na charakterystycznym łańcuszku z kuleczek, z krzyżem cnót rycerskich (maltańskim). Zamiast krzyża jednak, klient zamówić może sobie w tym miejscu inny symbol.

- Stworzyliśmy książkę z okładką, ale z pustymi kartkami. Treścią wypełnia je kupujący, kwituje Markus.
W linii zatytułowanej Leo zamiast orła widniej gryf - lew wenecki - a towarzyszą mu symbole władzy: liść laurowy i korona. Kolejne programy ikonograficzne są już mniej cnotliwe. Serię Maritime wypełniają pirackie szable z trupimi czaszkami, kotwica, koło sterownicze i trójząb. Kartelowi (linia Cartel) wtóruje aligator, AK 47 i palmy. Tarcza herbu wyjątkowo została tu przeprojektowana - przypomina zachodzące, odbijające się w oceanie słońce. Milieu to ostatnia, najbardziej kontrowersyjna linia. Zainspirowana została St. Pauli - hamburską dzielnicą uciechy, a dokładnie klubem Zur Ritze (na ringu bokserskim, który się w nim znajduje niejednokrotnie stawał Dariusz Michalczewski). Bransoleta powtarza kultowy już motyw zdobiący drzwi wejściowe do klubu - dwie kobiece nogi. Miedzy nimi zakomponowano sejf, a tuż obok różę i klucz, nawiązujący do tego bremeńskiego.

Michał i Markus klientów szukają na całym świecie, przede wszystkim w Azji, Stanach Zjednoczonych i na Bliskim Wschodzie, we współpracy z Sunreef Yachts prezentowali się na targach w Dubaju i Singapurze. Kto kupuje złote bransolety w cenie dobrych samochodów? Ile się ich do tej pory sprzedało? Tego niestety nie zdradzili. Póki co wiadomo jednak na pewno, że tę z numerem 000 nosi sam Tiger - ambasador marki. Drugą miał kupić jego znajomy, który herb Michael & Markus zastąpił na bransolecie swoim własnym. Cała reszta owiana jest słodką tajemnicą.

Zobacz także inne teksty o młodych, trójmiejskich jubilerach:
Biżuteria z Gdańska, którą trudno przeoczyć
Tutaj rządzą "Motyle". Nowy salon biżuterii w Trójmieście
Trójmiejski jubiler zachwycił Vogue'a
Cielesny eksperyment - biżuteria Emilii Kohut

Opinie (92) ponad 10 zablokowanych

  • (3)

    Te bransolety wygladaja jak pozlacane taniochy i wg mnie sa malo meskie

    • 187 11

    • nie uznaję bransolet (2)

      Wyglądają jak kajdany. Złote, ale nadal kajdany. Jedyna biżuteria u faceta to zegarek, obrączka i spinki do mankietów.

      • 37 2

      • łańcuch na szyi (1)

        i sygnet na małym palcu

        • 7 2

        • to chyba u ciebie w wejerowie

          • 3 6

  • to mocno słabe, że ludzie którzy niewiele osiągnęli pchają swoje imiona na złoto (4)

    tylko dzięki temu ze ojciec zabulił i jeszcze kolege namówił, mają dwoch klientów.

    • 151 14

    • błyskotliwe stwierdzenie MOCNO SŁABE (1)

      Brawo!Możesz zacząć projektowac bransolety.

      • 9 13

      • :) dzieki brachu

        • 14 1

    • Raczej świata nie podbiją tym, że jednym z "producentów" jest syn jakiegoś polskiego boksera (1)

      Poza tym śmieszy mnie to, że projekt robi ktoś, ktoś to wytwarza a "wielcy" Miszel $ Markus się pod tym podpisują ;) Ogarnięci właściciele firm sami potrafią coś wykonać, a nie tylko użyć podwykonawców i podpisać się pod produktem ;)

      • 32 1

      • no dokladnie, gowniarzom ego strzela

        a tak na prawde ich udzial jest zerowy: kasa ojca, projekt zerziety od kogos (sami sie przyxznaja w wywiadzie ze podpatrzyli!), a wykonanie przez jubilera.

        z tego co mi wiadomo synek ma na imie michał a nie michael, wiec sie nawet wstydzi imienia

        • 29 0

  • fajnie jest mieć zawód syn. (3)

    No ale fakt , że każdy chce, żeby jego dzieci miały jak najlepiej.

    • 117 5

    • jedną sprzedał ojcu, drugą wcisneli znajomemu ojca z najnizszym gustem (2)

      to 40.000 euro w kieszeni i szczyle nie musza juz pracowac

      • 37 5

      • oj muszą pracować (1)

        bo na koks i d*perki samo się nie zarobi..a taki bal w sopocie to w jedna noc i ze 3000eur pojdzie

        • 17 0

        • i jeszcze z ogonkiem

          • 3 0

  • Życzę powodzenia. (3)

    Gdyby pan Michalczewski był powiecmy kimś na wzór Bolka to nabywca może by się znalazł.

    • 21 47

    • Póki co zamiast w biżuterie zainwestuj w słownik (2)

      Poczyń pierwszy krok abyś wyszedł z analfabetyzmu.

      • 25 6

      • Poki co to zgłoś się do lekarza. (1)

        To w sumie nie grożne,Fobię mozna wyleczyć.

        • 8 12

        • Słownik dzieciaku kup.

          - niegroźny -. Pisać dzieciaku nie umiesz a chcesz głos zabierać ? do szkoły dzieciaku

          • 13 1

  • Swój pcha swego między swoich... (1)

    ot, historia cywilizacji w paru słowach... przykre...

    • 67 7

    • Raczej normalne.

      • 1 0

  • Patrzę na ostatnią i stwierdzam, że trzeba mieć coś z głową aby coś takiego nosić.

    • 80 8

  • Chłopakom życzę powodzenia, ale wszyscy zamożni znajomi i nieznajomi, których stać by było na zakup błyskotki w cenie auta, wolą zdecydowanie bardziej wysublimowane dodatki - spinki do koszul czy zegarki. Nic więc dziwnego, że rynek zbytu to Dubaj - taki wydatek dla arabskiego szejka to w sumie żaden, więc co mu szkodzi kupic jarmarczna bransoletkę, która zaraz zapomni (sorry, nie moja estetyka - "elegancki" nie przejdzie mi nawet przez myśl, a jakby mnie było stać, to prędzej szukałabym czegos eleganckiego niż przesadzonego). Szkoda, że wybraliście takie wzornictwo. Eleganccy faceci są do biżuterii mocno nieprzekonani, a czymś co tak głośno "krzyczy" z pewnością ich nie przekonacie

    • 80 2

  • bo to Polska właśnie (2)

    wszyscy jesteście chorzy - i zazdrośni i tacy polscy

    • 24 69

    • zazdrośni? o co niby? tandetne błyskotki? (1)

      to podnieca tylko pewna waska kategorie mezczyzn

      • 24 4

      • raczej o wąskich pupciach

        • 3 0

  • Z daleka wyglada jak tania biżuteria dla gejów... ale to z daleka, (2)

    ,byc moze z bliska i w realu jest inne wrazenie.
    Z tym że, czy to jest męskie chodzic z taką biżuterią ?
    Obawiam sie ze nie za bardzo.... takie troche gejowskie (aczkowliek naprawde nie mam nic do gejów) lub dla zniewieściałego faceta, a może dobre dla podstarzałego playboya starej daty ?

    • 68 6

    • Nie geje

      tylko waginosceptycy

      • 20 3

    • No ale spójrz na tych niemieckich chłopców i powiedz mi, że oni wyglądają męsko ;)
      Moim zdaniem to partnerzy nie tylko w biznesie ;)

      • 1 0

  • Dobry przykład (4)

    " Kto kupuje złote bransolety w cenie dobrych samochodów ?" Pytanie bezsensowne, albowiem za 10 czy 20 tyś. Euro to można tylko sobie pomarzyć o dobrym samochodzie. Biżuterię jaką produkuje M & M to nie moja bajka, ale cieszę się, że ci dwaj młodzi ludzie postanowili coś samemu stworzyć, a to, że Michał korzysta z faktu, ze jest synem Dariusza Michalczewskiego jest przecież oczywiste. Każdy ojciec powinien wspierać swoje dzieci. Niestety, my Polacy, jak zwykle jesteśmy malkontentami, a szkoda.

    • 48 30

    • dlaczego taka biżuteria to nie twoja bajka ? (3)

      Nie poszedł byś np z dziewczyną do kina obwieszony taką biżuterią ?
      A za 50-100 tys zł naprawde kupisz już dobry samochód. Chyba ze dla ciebie wyznacznikiem "dobrego samochodu" jest tylko i wyłącznie cena i podatki jakie sa wliczone w cenie takiego samochodu ..... ale to wtedy twój problem.

      • 16 7

      • dobrze wysposazona c klasa, bmw 3, audi a4 z silnikami 150-200KM to wydatek ok 300 tys pln (2)

        e klasa, bmw 5 itd to 350-400 tys pln. wiec co kupisz za 50 tys ? np hyundaia i20.

        • 5 10

        • Masz tu link kolego

          http://otomoto.pl/osobowe/?search%5Bfilter_float_price%3Afrom%5D=50000&search%5Bfilter_float_price%3Ato%5D=100000&search%5Bnew_used%5D=on

          W tym przedziale naprawdę dobre auta... 300tyś na auto ? Musiał bym mieć naprawdę dobrze prosperującą firmę ze stałym wzrostem i długoterminowymi umowami, wtedy zastanowił bym się nad ew.leasingiem...

          • 1 0

        • a kto kupuje nowe samochody?

          ruskie,araby i Niemcy. Dziękuję

          • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze artykuły