wiadomości - Aktualności

stat

Walkiewicz: Lepiej być szczęśliwym, niż mieć rację

Niezwykły wykład Jacka Walkiewicza na TEDx, w krótkim czasie zdobył ponad milion odsłon


- Idź do technikum, zdobądź zawód, żebyś miał z czego żyć. Ma to sens, ale jest nudne. Ludzie potem czują, że coś by chcieli, ale nie wiedzą jak. Za mało mają frajdy z dnia dzisiejszego - mówi Jacek Walkiewicz, psycholog, który wygłosi wykład w Gdańsku w piątek 6 czerwca. Jego wykład sfilmowany na TEDx stał się hitem w sieci i został obejrzany ponad milion razy.



- Za młodu często słyszałem, że mam słomiany zapał i czułem z tego powodu ogromny dyskomfort. Teraz kocham swój słomiany zapał. Nigdy nie zostałem może mistrzem w nurkowaniu, surfingu czy grze w golfa, ale wszystkiego tego w życiu spróbowałem - mówi Jacek Walkiewicz.
- Za młodu często słyszałem, że mam słomiany zapał i czułem z tego powodu ogromny dyskomfort. Teraz kocham swój słomiany zapał. Nigdy nie zostałem może mistrzem w nurkowaniu, surfingu czy grze w golfa, ale wszystkiego tego w życiu spróbowałem - mówi Jacek Walkiewicz. mat. prasowe
Lepiej:

mieć rację

10%

być szczęśliwym

90%
Borys Kossakowski: Jest wielu psychologów, coachów, doradców. Któremu uwierzyć. Kto ma rację?

Żyjemy w czasach, w których przecenia się słowo "racja". Każdy chce mieć rację, ludzie zabijają się, by potwierdzić swoją rację. A bez racji świat też istnieje. Mało tego: lepiej jest być szczęśliwym, niż mieć rację.

A pan jest szczęśliwy?

Tak. Bo nie mam racji. Jestem posłańcem. Mówię, że mam takie a takie doświadczenie i dzięki takim umiejętnościom osiągam to i to. Życie jest jak szwedzki stół. Możesz sobie coś wziąć, a możesz się odwrócić i odejść. I nie ma w tym nic złego.

Czyli prawda jest jak... ręka. Każdy ma swoją?

Każdy ma swoją prawdę. Każdy odnajduje w życiu to, co jest mu potrzebne. Cenne jest zbierane różnych punktów widzenia, różnych prawd, które nie są ani dobre, ani złe. Pamiętajmy, że nowe płynie z zewnątrz, od nieznanych ludzi. Znajomi nas utwierdzają w naszych przekonaniach. Nieznajomi dają nową opcję.

Ale jak się w tych prawdach połapać?

Mam wrażenie, że człowiek kieruje się intuicyjnie wartościami takimi jak prawda, miłość, odwaga, wolność. O ile jest wewnętrznie zintegrowany.

Wewnętrznie zintegrowany? Brzmi dość dziwacznie.

Chodzi o spójność: myślę, mówię i robię to samo. Żyję w zgodzie z moją prawdą. I wtedy jestem skuteczny w swoich działaniach.

Ale prawdy się zmieniają. Dzisiaj jestem uczciwy, ale jeśli mam szansę na złoty medal olimpijski, to może jednak łyknę trochę chemii, żeby mięśnie lepiej rosły.

Każdy odpowiada sobie sam, gdzie jest granica, której nie chce przekroczyć. Te granice zresztą bardzo się zmieniają. Kiedyś dyskrecja była wartością, dzisiaj na facebooku ludzie dzielą się bardzo intymnymi rzeczami. Dlatego należy dokonywać aktualizacji w rytmie dziennym, bo świat się zmienia bardzo dynamicznie. Cały czas jednak intuicyjnie potrafimy oddzielić dobro od zła.

XXI wiek oferuje tyle możliwości, że można się pogubić. Ok, chcę być skuteczny, ale w jakiej dziedzinie? Tego nie wiem.

Wbrew pozorom, niektóre rzeczy w ogóle się nie zmieniają. Czasem realnym niezmiennie jest "teraz". Wyborów dokonujemy teraz. Istotą życia jest przeżywanie go w banalnym, prozaicznym wymiarze. A ta codzienność jest taka sama od wieków: jedzenie, spanie, relacje z ludźmi, frustracje, lęki. Niby jest więcej możliwości, ale wybory są tak samo tajemnicze. Nigdy nie wiemy jakie będzie miał nasz wybór konsekwencje. A tajemniczość to wartość życia. Przypadkowa rozmowa w pociągu może zmienić całe nasze życie.

Na przykład człowiek się zakocha, tak jak w "Przed wschodem słońca".

Droga ku przeznaczeniu nie zawsze jest drogą, którą mamy ochotę kroczyć. Czasami życie nam wyznacza ścieżki zupełnie nieoczekiwane. Robert Kubica jest tego przykładem. Kroczył pewnie od dziecka jedną drogą, ale w pewnym momencie okazało się, że musi z niej zejść. Nie mamy świadomości konsekwencji naszych wyborów.

W szkołach nas uczyli konsekwencji, planowania, kontrolowania. A życie okazuje się być zmienne.

Ten pragmatyzm - idź do technikum, zdobądź zawód, żebyś miał z czego żyć - ma sens. Ale to nudne. Ludzie potem czują, że coś by chcieli, ale nie wiedzą jak. Za mało mają frajdy z dnia dzisiejszego. Życie toczy się dzisiaj i można je przeżyć tylko dzisiaj. Za młodu często słyszałem, że mam słomiany zapał i czułem z tego powodu ogromny dyskomfort. Teraz kocham swój słomiany zapał. Nigdy nie zostałem może mistrzem w nurkowaniu, surfingu czy grze w golfa, ale wszystkiego tego w życiu spróbowałem. Na przykład kupiłem, ponton, byłem na Adriatyku, pływałem przez trzy dni, po czym wróciłem i wszystko sprzedałem. Dla tych trzech dni warto było się przygotowywać cały rok.

To takie niekonsekwentne...

Dzisiaj nas pociąga to, jutro co innego. Powiedzmy, że dwudziestolatek chce być gwiazdą talent show. W wieku lat czterdziestu, może stwierdzić, że to nie ma sensu. A po sześćdziesiątce w ogóle zapomni, że takie programy istnieją. Wcale nie musimy wieść życia monolitycznego, wykutego w skale. W życiu oczywiście trzeba robić swoje, ale każdego dnia odkrywać i sprawdzać.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (50)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze artykuły

wydarzenia