wiadomości - Ludzie

stat

Tonia Ugwu: piękna Nigeryjka z Trójmiasta

Tonia Ugwu studiuje architekturę przestrzeni. Marzy, aby w przyszłości projektować wnętrza.
Tonia Ugwu studiuje architekturę przestrzeni. Marzy, aby w przyszłości projektować wnętrza. fot. Ewelina Grzybowska

Jeszcze do niedawna myślała, że jest niefotogeniczna. Od kiedy jej zdjęcie znalazło się w internetowym portfolio fotografa na stronie włoskiego magazynu Vogue, propozycje współpracy sypią się drzwiami i oknami. Poznajcie Tonię Ugwu - piękną gdańszczankę z nigeryjskimi korzeniami.



Justyna Michalkiewicz: Twoje życie zmieniło się o 180 stopni, prawda?

Tonia Ugwu: Szaleństwo. Do tej pory robiłam swoje, a nagle wszystko zaczęło się szybciej kręcić. To całe zainteresowanie jest dla mnie nowością. Odzywają się fotografowie, dziennikarze. Ostatnio wsiadałam do taksówki i kierowca pyta - jak tam kariera modelki? W tym roku będę jedną z twarzy promujących gdański festiwal All About Freedom. W Gdańsku zawisną plakaty z moim wizerunkiem. Już nie mogę się doczekać. Będzie też film promujący Polskę, w którym wystąpię, ale nic więcej nie mogę zdradzić.

W twojej rodzinie zawsze było dużo kultury. Musiałaś tym nasiąknąć.
Zdjęcie z sesji testowej trafiło do portfolio fotografa Vogue Italy.
Zdjęcie z sesji testowej trafiło do portfolio fotografa Vogue Italy. fot. Marcin Biedroń


Wbrew pozorom mam umysł ścisły i bardzo analityczny, ale kultura była zawsze obecna w moim życiu. Mama jest artystką, tworzy dzieła sztuki w dziedzinie tkaniny unikatowej oraz prowadzi zajęcia teatralne. Z kolei tata jest dyrektorem placówki kulturalnej w Gdańsku (Larry Okey Ugwu, dyrektor Nadbałtyckiego Centrum Kultury - przyp. red.). W liceum wybrałam klasę o profilu plastycznym. A na studiach - architekturę krajobrazu.

Dokładniej - projektowanie ogrodów. Masz swój ogród?

Tak, ale dopiero zaczynam go projektować. Szewc bez butów chodzi. Zawsze chciałam tworzyć, projektować, pozostawić coś po sobie. A jeżeli ma to przełożenie na czyjeś życie, jeżeli mogę komuś zaprojektować piękny ogród - dla mnie rewelacja. Poza tym zawsze byłam bardzo proekologiczna. Interesował mnie krajobraz, zwłaszcza ten trójmiejski. Morze, lasy, wzgórza. Zawsze wiedziałam, że chcę ten krajobraz kształtować.

Z jednej strony architektura, z drugiej modeling.

Jeszcze do niedawna byłam całkowicie skupiona na studiach, nie traktowałam modelingu przyszłościowo. Wcześniej miałam małe zlecenia, procowałam jako hostessa i przy pokazach mody. Wszystko zaczęło się od pierwszej sesji testowej. Marcin Biedroń zrobił mi zdjęcia w różnych stylizacjach. Były to proste fotografie, bez makijażu i bez szaleństw. I od razu takie zaskoczenie - moja twarz w portfolio Vogue. To bardzo duży komplement. Otworzyły się przede mną drzwi, z których chcę skorzystać. Wykształcenie jest bardzo ważne, ale do zawodu architekta zawsze mogę wrócić. Na modeling najlepszy czas jest teraz. Zresztą oba kierunki można połączyć. W przyszłości chciałabym współpracować jako stylistka albo reżyser sesji zdjęciowych.

Przyznaj się. Nigdy nie czułaś, że twoja uroda jest ponadprzeciętna?

Wręcz przeciwnie. Zawsze mi się wydawało, że jestem niefotogeniczna. To było ciekawe odkrycie, gdy po tej pierwszej sesji ekipa była zachwycona. Praktycznie każde zdjęcie wyszło dobrze. Po raz pierwszy pomyślałam, że chyba mam predyspozycje.

Na sesjach jesteś pokorna czy kierujesz zespołem?

Współpracujemy. Dla mnie ważne jest, aby fotograf dawał wskazówki i mówił dokładnie, czego oczekuje. To praca zespołowa. Na pewno twardo stąpam po ziemi i mam poukładane w głowie. Dobrze wiem, czego oczekuję od fotografa i chcę, żeby efekty były jak najlepsze.

Nagość jest w porządku?

Dla mnie odpada. Interesuje mnie głębsza historia albo nawiązanie do architektury. Chciałabym swoimi zdjęciami przekazać coś więcej. Jak na ostatniej sesji z Darią Szczygieł, gdzie pozowałam jako mały element na tle bryły Teatru Szekspirowskiego.

Jesteś konserwatywna?

Nie jestem zamknięta i pruderyjna. Podziwiam piękne akty, ale sama nie muszę w nich brać udziału. Po prostu nie.

Widzę, że pijesz owocową herbatę. Zdrowo się odżywiasz?

Piję tylko owocową herbatę. Od kiedy odstawiłam kawę, czuję się zdecydowanie lepiej. Nie mam obsesji zdrowego odżywiania, ale faktycznie jem zdrowe produkty. Lubię wszystko gotowane na parze, ryby, łososia. Poza tym gotowanie to moja kolejna pasja.

I co najczęściej gotujesz?

Lubię mieszać smaki polskie, tajskie i afrykańskie. Te ostatnie należą do moich ulubionych. Wspólnie pichcimy z tatą. Kuchnia nigeryjska jest bardzo mocno "przyprawowa". Łączy w sobie wiele smaków. Jest dużo imbiru, kurkumy, curry i czosnku. Jest tam bardzo dużo świeżych warzyw i chilli. Przeciętny sos, który gotuje mój tato jest niemożliwie ostry, ale ja to lubię.

Twoje ulubione danie?

Bardzo lubię smażone banany plantan, które w Polsce są trudno dostępne. Nie można ich jeść na surowo. Najczęściej podaję je do ryżu na śniadanie albo wcinam jako przekąskę.

Czujesz się Polką czy Nigeryjką?

To jest ciężkie pytanie. Czuję się i Polką, i Nigeryjką, ale myślę, że można mnie nazwać Polką nigeryjskiego pochodzenia. Jest we mnie dużo Nigerii, takiego afrykańskiego stylu życia. Jestem otwarta, cieszę się z najmniejszych rzeczy w życiu. W Nigerii nie ma ponurych min na ulicach. Nawet gdy jest źle, oni znajdują pozytyw w każdej sytuacji. Ja też kieruję się tą zasadą. Zamiast wściekać się na sytuację, lepiej znaleźć w niej coś fajnego, chwycić się tego i polecieć wyżej. Jest we mnie również polsko-nigeryjska gościnność.

Odwiedziłaś kiedyś Nigerię?

Jeden raz, ale byłam tam ponad miesiąc i zwiedziłam pół kraju. Moja rodzina jest bardzo liczna. Mam bardzo wielu wujków, cioć, kuzynów. Wszyscy są bardzo otwarci i kładą duży nacisk na to, żeby być razem, wspólnie świętować. Tam każda chwila jest okazją, żeby się zjednoczyć, zaprosić rodzinę do domu i zrobić wielki obiad. Trochę tego podejścia przeniosłam tutaj.

Rodzina nie miała żalu do taty, że wyjechał tak daleko?

Tata jest najstarszym synem, stąd jego wyjazd na studia prawnicze do Europy. Cała rodzina jest dumna, że jest dyrektorem dużej instytucji. Minusem jest, że bardzo rzadko się widujemy, bo koszty podróży do Nigerii są bardzo wysokie. Całe szczęście, że mamy Skype.

Egzotyczna uroda w modelingu pomaga czy przeszkadza?

To zabawny motyw, bo bardzo dużo propozycji dostaję z powodu egzotycznej urody, ale nie jest ona do końca określona. Z jednej strony nie wyglądam jak typowa Polka, a z drugiej - nie mam mocno ciemnej skóry i kręconych włosów, więc nie wyglądam jak typowa Nigeryjka. Na castingach, gdzie szukają egzotycznych dziewczyn, zawsze odpadam, bo jestem za mało egzotyczna, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Robię swoje.

Czułaś kiedyś dyskryminację z powodu pochodzenia?

Zawsze czułam się inna, ale w tym pozytywnym sensie. Czułam się unikatowa z powodu wyglądu oraz imienia. Razem z siostrą byłyśmy rozpoznawalne wśród wszystkich dzieci, ale były to głosy w stylu - o, zobacz, to te fajne siostry. Nigdy nie czułam się odrzucona, jeżeli o to pytasz. Poza tym w Polsce ludzie są tolerancyjni. Często zaczepiają mnie na ulicy, żeby życzliwie porozmawiać. Oczywiście zawsze pada pytanie o moje pochodzenie, ale nigdy nie czułam z tego powodu dyskryminacji.

Udział w festiwalu All About Freedom jest dla ciebie ważny?

Tak, festiwal jest dla mnie ważny. Już sama nazwa nawiązuje do tego, żeby nie być zamkniętym i że wolność ma szczególną wartość. Zwłaszcza w Gdańsku, który jest przecież Miastem Wolności. W poprzednich latach brałam udział w festiwalu i w życiu bym nie pomyślała, że moja twarz będzie go kiedyś promować.

Gdzie widzisz siebie za 10 lat?

Chciałabym robić dużo rzeczy na raz. Myślę, że pójdę w kierunku architektury, ale zobaczymy, co przyniesie przyszłość.

Opinie (67) ponad 50 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze artykuły

wydarzenia