wiadomości - Ludzie

stat

Sport i moda - pasje Karoliny Kalskiej

Karolina Kalska stworzyła markę Kalska, która proponuje nieszablonowe ubrania dla kobiet.

Zdjęcia wykonane zostały w Restauracji Przystanek Orłowo.
Karolina Kalska stworzyła markę Kalska, która proponuje nieszablonowe ubrania dla kobiet. Zdjęcia wykonane zostały w Restauracji Przystanek Orłowo. fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

Z zawodu piłkarka ręczna, z zamiłowania projektantka ubrań. Wybrała Gdynię jako miasto do pracy i do odpoczynku. Nie lubi nudy, dlatego próbuje ją pokonać nietuzinkowymi projektami, które tworzy w ramach swojej marki Kalska.



Katarzyna Lepianka-Głuszkiewicz: Piszesz o sobie, że jesteś gdyńską projektantką. Mieszkasz w Gdyni od zawsze?

Karolina Kalska: Nie zdarzyło się jeszcze, żebym nazwała sama siebie projektantką. W mojej głowie nadal jestem zawodowym sportowcem, a do innych określeń muszę jeszcze chyba dojrzeć.

Jeśli zaś chodzi o Gdynię, to pokochałam to miasto około 12 lat temu, gdy się tu przeprowadziłam. Już wtedy poczułam, że to zdecydowanie moje miejsce na Ziemi, tu czuję się dobrze i tu mam wszystko, co sprawia, że się uśmiecham.

Jak więc byś siebie sama określiła?

Jestem sportowcem, kobietą pełną pasji do mody i żoną. Rodzina jest dla mnie najważniejsza. Mam to szczęście, że największe wsparcie dostaję właśnie od nich. Dzięki nim mogę spełniać marzenia i robić w życiu to, co kocham. Mocno trzymają za mnie kciuki i jeśli mam przyjemność cieszyć się z jakichś sukcesów to wiem, że w dużej mierze bez nich nie byłoby to możliwe. Mąż, przyjaciółka i mój pies stanowią moją codzienność.

Jesteś zawodowym sportowcem, oprócz tego projektujesz. Trochę łamiesz stereotyp kobiety-sportowca, który kojarzy się ze strojami treningowymi. Myślisz, że w tym stereotypie jest trochę prawdy?

Jeżeli było tak kiedyś, to na pewno teraz już tak nie jest. Dres jest oczywiście naszym "zawodowym strojem", ale poza boiskiem jesteśmy kobietami i lubimy dobrze wyglądać. Gwarantuję, że świat sportowców jest pełen stylowych pań, często z bzikiem na punkcie mody.

Pamiętasz, kiedy postanowiłaś zostać projektantką? Czy związane to było z innymi planami w twoim życiu, może zmęczeniem karierą sportową?

Nie było w moim życiu konkretnego momentu, w którym postanowiłam, że będę projektować. Po prostu zaczęłam robić to, co mnie interesuje, co lubię i co sprawia mi przyjemność, a reszta przyszła sama. Moim pierwszym samodzielnym projektem była klasyczna spódnica w szkocką kratę, którą uszyłam trzy albo cztery lata temu. Byłam bardzo szczęśliwa, kiedy ją na siebie założyłam i zrozumiałam, że jest to początek czegoś nowego. Co do kariery sportowej, to jeszcze jej nie zakończyłam i mam cichą nadzieję, że sport ponownie zagości w moim życiu.


Ubrania, które projektujesz są przede wszystkim eleganckie, podkreślają kobiece kształty, ale jednocześnie są nieoczywiste. Nie chciałaś stworzyć sportowej kolekcji?

Od zawsze moim ulubionym domem mody był Balmain. Pewnie dlatego w moich projektach widać "pazur", który nadaje charakter klasycznym krojom. Pomysł na stworzenie sportowej kolekcji nie raz już chodził mi po głowie. Mam wiele pomysłów na sportowe stylizacje, ale najbardziej chciałabym stworzyć kolekcję dedykowaną piłkarkom ręcznym, bo stroje, w których prezentują się na boisku są, moim zdaniem, za mało kobiece i nudne. Ten pomysł jest na mojej liście "do zrobienia" w najbliższym czasie.

W kolekcjach, nawet jesienno-zimowych, dominują żywe kolory. To manifest wobec wszechobecnej klasyki: bieli, czerni, szarości?

Klasyka jest fantastyczna, ale uważam, że kolory są jeszcze lepsze. Kreacje są kolorowe, bo odzwierciedlają moją duszę, a moda to świetne narzędzie do wyrażania siebie. Ponadto uważam, że gdy ktoś na co dzień nosi kolory, to nie ma najmniejszego problemu z przerzuceniem się na klasykę, natomiast w drugą stronę nie zawsze jest to takie proste. Zamknięcie się w szarościach i klasycznych kolorach jest bezpieczne, ale bezpieczne dla mnie często oznacza "nudne".

Oprócz kolorów różnorodność jest także widoczna w liczbie fasonów i modeli ubrań - są wieczorowe sukienki, ale też kolorowe swetry na co dzień. Jaki jest klucz do twoich projektów? Co je wszystkie łączy?

Kluczem do moich projektów jest różnorodność. Gdybym powielała wzory czy kroje, to szybko by mi się znudziło projektowanie. Jest to też główny powód, dla którego nasze rzeczy powstają w limitowanych seriach. Chcemy, żeby każdy, kto zdecyduje się na kreację od nas miał coś niepowtarzalnego i wyjątkowego. Niestandardowe połączenia tkanin, kolorów czy printów sprawiają, że kobiety, które decydują się na nasze projekty wyglądają nietuzinkowo.

Ciekawym elementem, który rzuca się w oczy, są szarfy-gumy z nazwą marki oplatające ubranie w pasie. Chciałaś, żeby to był element charakterystyczny dla twoich modeli?

Gumy z naszym logo pojawiły się już przy pierwszym pokazie i były moją wizją na wprowadzenie sportowego elementu do eleganckich kreacji. W tym sezonie można zaobserwować, że jest to już powszechny zabieg i wiele marek łączy te dwa style. Na pewno ten dodatek wyróżnia nasze ubrania, ale jest to tylko trend, który zapewne w najbliższym czasie zamienię na coś nowego.

Jakie materiały wykorzystujesz najchętniej? Skąd one pochodzą?

Nie mam tkanin, które lubię najbardziej, nie mam krojów, które lubię najbardziej, nie mam kolorów, które należą do ulubionych, ani takich, które wykorzystuję najchętniej - byłoby to dla mnie jak zamknięcie się w jakiś ramach, a to nie dla mnie. Wiem natomiast, czego u "Kalskiej" nigdy nie będzie: to naturalne futra - nie wyobrażam sobie skazywać na cierpienie bezbronne zwierzęta tylko i wyłącznie dla swoich uciech.

Jak projektowanie wygląda od kuchni: szkicujesz i szyjesz wszystkie modele sama czy współpracujesz ze szwalnią?

U mnie jak zwykle jest niestandardowo. Projektant dziś to zazwyczaj w dużym skrócie ktoś, kto tworzy wizje jakiejś kreacji i zleca jej wykonanie. Natomiast ja od zawsze chciałam zgłębić tajniki szycia i wykroju. Każda kreacja przechodzi przez moje ręce. Każdą najpierw tworzę w mojej głowie, a później na maszynie. Mam oczywiście guru - panią Halinkę, która wszystkiego mnie nauczyła i nadal uczy. Jest nieoceniona i jestem ogromną szczęściarą, że mam okazję korzystać z takiej wiedzy.

Zanim zaczęłaś projektować, moda miała dla ciebie znaczenie? Lubiłaś stylowo wyglądać?

Oj tak. Odkąd pamiętam lubiłam wyglądać inaczej i poświęcałam temu dużo uwagi. Ostatnio przeglądałam zdjęcia z dzieciństwa i odnalazłam pamiątkową fotografię uwieczniającą pasowanie na ucznia. Cała klasa w charakterystycznych czarno-białych strojach, a ja mam na sobie słodki komplecik w biało-czerwoną kratkę i do tego adidasy z fioletowymi sznurówkami. Pamiętam również, że nie przepadałam za guzikami i nie pozwałam mamie ubierać się w cokolwiek, co je posiadało - muszę przyznać, że nie miała lekko.

Dla kogo projektujesz? Kim jest twoja idealna klientka?

Przeważnie są to kobiety odważne i pewne siebie, ale coraz częściej po nasze projekty sięgają również te panie, które na co dzień preferują "klasykę". Mam nadzieję, że projektuję dla każdej kobiety na świecie - trzeba tylko mieć odwagę nosić te rzeczy.

A czy ty nosisz ubrania, które projektujesz?

To dosyć zabawne, bo większość ubrań jest szytych dla mnie i na moje wymiary, jednak zawsze się wyprzedają. Aktualnie w swojej garderobie mam tylko jeden płaszcz z logo Kalska, który i tak co chwilę wypożyczam na sesje lub ważne wyjścia, bo nie ma go już w sprzedaży, a panie go bardzo polubiły.

Gdyby postawić naprzeciw siebie modę i sport w twoim życiu, to co by zwyciężyło?

Bardzo trudno jest odpowiedzieć mi jednoznacznie na to pytanie. Piłka ręczna to 20 lat mojego życia, coś, nad czym nie musiałam się zastanawiać i w czym czułam się pewnie. Projektowanie to nowy etap - dużo niepewności i wyzwań. Myślę, że obie dziedziny kocham tak samo i obie pozwalają mi się realizować. Sport nauczył mnie życia i współpracy z ludźmi. Od zawsze jednak chciałam coś stworzyć sama, coś, co będzie zależało tylko ode mnie i tym czymś stało się projektowanie. Sport sprawił, że jestem człowiekiem mocno stąpającym po ziemi, a moda pozwala mi na oderwanie się od codzienności, poddanie się fantazji.

Gdzie możemy kupić i zobaczyć twoje rzeczy?

Aktualnie pracujemy nad naszą stroną i sklepem internetowym, który będzie znajdować się pod adresem: sklep.k-kalska.com. Stacjonarnie natomiast nasze kreacje są dostępne w butiku Seeyou w Gdyni.

W którą stronę chcesz rozwijać swoją markę? Czy planujesz wprowadzenie np. akcesoriów - butów, torebek, biżuterii?

Torebki i biżuteria pojawiały się już wcześniej w naszych kolekcjach. Buty to na pewno plan na przyszłość. Chciałabym, żeby Kalska nie była tylko marką odzieżową. W planach mam stworzenie miejsca z duszą na mapie Gdyni, ale szczegółów nie będę jeszcze zdradzać. Wierzę, że uda mi się spełnić te marzenia.


A kiedy nie spędzasz czasu w pracowni, to gdzie można ciebie spotkać?

Mam kilka miejsc w Trójmieście, które chętnie odwiedzam. Uwielbiam spędzać czas w sopockiej Zatoce Sztuki - bliskość morza i znajome twarze zawsze wprawiają mnie w dobry nastrój. Lubię też smaczne jedzenie, którego jest pod dostatkiem w Dwóch Zmianach i to w dodatku w połączeniu z artystycznym światem - super miejsce. Z przyjaciółką lubimy patrzeć na statki w Gdyni, a z mężem i psem spacerować po klifie. Zabytkowy Gdańsk jest miejscem, gdzie zabrałabym każdego, kto wpadnie w odwiedziny. Z utęsknieniem czekam na coroczny Jarmark Dominikański przy Motławie, żeby wyszukać jakieś skarby. Odpowiadając na to pytanie wiem, że o wielu miejscach zapomniałam i w wielu jeszcze nie byłam. Jestem szczęściarą, bo Trójmiasto stanowi moją codzienność. To fantastyczne miejsce do życia.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (20)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze artykuły

wydarzenia