wiadomości - Samochody

stat

Rolls-Royce Phantom: król motoryzacji odwiedził Trójmiasto

Są samochody luksusowe i jest Rolls-Royce, bo tak naprawdę powiedzieć o tej marce - luksusowa, to jak nie powiedzieć nic. Rolls-Royce tworzy jeżdżące dzieła sztuki, a na samym szczycie tego Mount Everestu ekskluzywności od dekad parkuje Phantom. Poznajcie króla motoryzacji i najbardziej luksusowy samochód świata.



Od kilku lat dealer Rolls-Royce Motor Cars Warsaw cyklicznie odwiedza Trójmiasto i rozpieszcza nas motoryzacyjnymi dobrami z absolutnego topu. Wcześniej dzięki Auto Fus Group mieliśmy okazję przetestować dwa modele Rolls-Royce'a: WraithGhost w mrocznej wersji Black Badge. Teraz przyszła kolej na szefa wszystkich szefów, czyli najnowszego Phantoma. Dodatkowo dealer uraczył nas drugim demonstracyjnym modelem z figurką Spirit of Ecstasy na masce - Ghostem w przedłużonej wersji nadwozia (Extended Wheelbase).

Premierowa generacja Rolls-Royce'a Phantoma zadebiutowała 93 lata temu. Od samego początku swojego istnienia wyznacza trendy na rynku luksusowych limuzyn. Model jest spadkobiercą legendarnego Silver Ghosta, który utorował drogę kolejnym elitarnym samochodom spod znaku RR. Powiedzenie: umarł król, niech żyje król - pasuje tu doskonale. Panie i panowie, przed wami ósma odsłona ikony motoryzacji.

Na samą myśl o możliwości poprowadzenia samochodu wartego 3 mln złotych - serce zaczyna bić zdecydowanie szybciej. Zdajesz sobie sprawę, że Ghost i Wraith, którymi miałeś przyjemność jeździć, to cudowne samochody, ale to wciąż półka niżej od Phantoma, za którego sterami za moment zasiądziesz.

Otwierasz masywne drzwi kierowcy, rozsiadasz się w wygodnym, śnieżnobiałym fotelu, twoje stopy otula grube, gęste i niezwykle miękkie włosie dywanu (zaczynasz się zastanawiać, czy przypadkiem nie powinieneś zdjąć obuwia), a w powietrzu unosi się zapach doskonałości. Powoli dociera do ciebie, że siedzisz w najbardziej ekskluzywnym samochodzie świata. Tak, siedzisz w Phantomie.

Podniecałem się wykończeniem mniejszych modeli RR - ale to, co zobaczyłem we wnętrzu Phantoma przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Zdumiewające jest, z jakim kunsztem i perfekcją wykończona została kabina flagowego Rolls-Royce'a. Warto podkreślić, że spora w tym zasługa dłoni rzemieślników z fabryki w Goodwood. Najwyższa jakość materiałów, idealne spasowanie elementów i niezwykła kompozycja - to wszystko pięknie składa się w jedną spójną całość. Składa się w dzieło sztuki.

Pora na kilka istotnych faktów. Nowy Phantom w standardowej wersji nadwozia mierzy 5762 mm (rozstaw osi: 3552 mm). Pod jego królewską szatą kryje się zupełnie nowa, aluminiowa konstrukcja, którą Rolls-Royce dumnie nazwał "architektura luksusu". Jest lekka i o 30 proc. sztywniejsza od poprzedniej. To właśnie na niej powstawać będą kolejne generacje pozostałych modeli RR.

Phantom VIII zachował swoje klasyczne kształty. Monumentalna bryła osadzona na 22-calowych kołach budzi respekt. Projektantom bardzo zależało, aby łączenia karoserii nowego Phantoma były niemal niewidoczne. Limuzyna ma wyglądać jakby została wycięta z jednego kawałka metalu. Zgodnie z zapowiedziami Brytyjczyków pojawiły się nowe, jeszcze bardziej innowacyjne rozwiązania z zakresu bezpieczeństwa i komfortu. Nowością są m.in. światła laserowe z przodu, które świecą na ponad 500 metrów.

Pod maską limuzyny bez zmian. Użytkownicy Phantoma wciąż mogą cieszyć się pracą podwójnie turbodoładowanego silnika V12 o pojemności 6,75 litra, który generuje moc 571 KM (900 Nm maksymalnego momentu obrotowego). A to pozwala na osiągnięcie "setki" w 5,3 sekundy, ale czy w takim samochodzie kogoś w ogóle obchodzą osiągi? No właśnie. Dodam tylko, że spalanie Phantoma nie przeraża. Podczas kilkugodzinnych jazd po mieście średnie spalanie oscylowało w granicach 18-19 litrów paliwa na 100 km. Przy masie przekraczającej 2,5 tony i tak potężnej jednostce napędowej pod maską - to rzeczywiście całkiem dobry wynik.

Do Phantoma trafiła zaktualizowana ośmiobiegowa skrzynia ZF, która dzięki danym przekazywanym przez nawigację satelitarną odpowiednio wcześnie wie, jakie przełożenie będzie musiała dobrać za moment, np. przed zbliżającym się wzniesieniem czy zakrętem.

Systemów sprzyjających kierowcy jest więcej. To chociażby asystent przygotowujący zawieszenie Phantoma na nierówności. Jak to działa? Kamera umieszczona w przedniej szybie skanuje drogę przed nami, którą analizuje system, a następnie dostosowuje zawieszenie. To rozwiązanie działa do prędkości 100 km/h.

W Phantomie osiągi schodzą na drugi plan, tutaj liczy się przede wszystkim komfort. Dlatego też konstruktorzy sumiennie podeszli do zadania jeszcze większego wygłuszenia kabiny. I rzeczywiście, siedząc we wnętrzu limuzyny naprawdę ciężko określić, czy w danym momencie uruchomiony jest silnik. To zasługa przede wszystkim 130 kg dodatkowych materiałów wygłuszających, dwuwarstwowych szyb o grubości 6 mm, nowej konstrukcji i oczywiście samego silnika. Mało tego, specjalnie dla tego modelu firma Continental zaprojektowała opony z warstwą pianki, której zadaniem jest tłumienie hałasu. Nie bez kozery Rolls-Royce reklamuje Phantoma jako najcichszy samochód z silnikiem spalinowym w historii.

Co nowego w arystokratycznym wnętrzu Phantoma? To przede wszystkim unowocześniona deska rozdzielcza. Pojawiły się cyfrowe zegary, które wyświetlane są na ekranie o przekątnej 12,3-cala. A ten łączy się z tzw. galerią, która ukryta jest pod taflą hartowanego szkła rozciągającego się na ponad połowę deski rozdzielczej. Właściciel auta w galerii sztuki może wyeksponować wszystko to, czego dusza zapragnie. A żeby ekspozycja była jeszcze okazalsza, w każdej chwili może ukryć ekran centralny. Ulubione dzieło sztuki? Nie ma problemu. Rysunek swojego dziecka? Już się robi. A może swoje imię i nazwisko? No nie, to już przesada. Ale jest to możliwe. Czy to już fanaberia? Chyba jeszcze nie. Zresztą w słowniku właścicieli Rollsów nie istnieje pojęcie "fanaberia".

Oczywiście mówiąc o Phantomie nie można zapomnieć o drugim rzędzie, który tak naprawdę jest clou tej limuzyny. Ponoć ludzie RR projektując wnętrze Phantoma inspirowali się luksusowych jachtów. Coś w tym jest.

Ogromna przestrzeń, bardzo wygodne fotele, monitory, panel sterowania, lusterka, schowek z karafką i szklankami, lodówka ze zmrożonymi kieliszkami, regulowany podnóżek czy w końcu automatycznie zamykane drzwi - to wszystko już znamy, ale za każdym razem zachwycamy się jakby na nowo. Ciekawostką są elementy podgrzewane. Oprócz foteli, podłokietników centralnych i podłokietników w drzwiach, teraz podgrzewane są również materiały otulające słupek C.

Czytaj także: Ponad 20 zabytkowych Rolls-Royce'ów przyjechało do Gdańska

Jak się prowadzi blisko 6-metrową limuzynę? Zaskakująco lekko. Na początku trzeba się przyzwyczaić do obszernych gabarytów tego auta, jednak po chwili nie stanowi to żadnego problemu. Trzeba również oswoić się z zawieszeniem Phantoma. Przy pierwszych kilometrach błędnik nieco wariuje, a my czujemy się jak na dryfującym statku. To całkiem przyjemne. Przyznam szczerzę, że nigdy nie prowadziłem samochodu z tak dopracowanym zawieszeniem. Poza tym, flagowiec RR pomimo rozmiaru XXL, jest bardzo zwinny.

Za kierownicą ostentacyjnie wielkiego Phantoma czuje się ogromne podekscytowanie, które miesza się z euforią i skrępowaniem. Skrępowaniem? Tak, bo tym samochodem nie da się jeździć incognito. Na ulicy zauważa go niemal każdy, a co najmniej połowa tych osób na widok Phantoma automatycznie sięga po telefon i robi zdjęcie. Jest do dość dziwne uczucie, ale pewnie z czasem można się do tego przyzwyczaić.

Piękny, monumentalny, posągowy, no i oczywiście horrendalnie drogi. Ten pięciogwiazdkowy apartament na czterech kołach kosztuje około 3 mln zł.

Jak już wspomniałem na samym początku, warszawski dealer przywiózł do Trójmiasta dwa modele RR. Phantomowi na autostradzie A1 towarzyszył mniejszy Ghost, z którym również spędziliśmy kilka godzin. Jako, że o tym modelu (w wersji Black Badge) pisaliśmy już rok temu, to w tym artykule cały splendor pozostawiliśmy królowi Phantomowi.

Już teraz zacieramy ręce i czekamy na kolejne odwiedziny Rolls-Royce Motor Cars Warsaw w Trójmieście, bo przecież za kilka tygodni polski debiut zaliczy pierwszy SUV w historii RR - Cullinan. I prawdopodobnie właśnie ten model odwiedzi Trójmiasto w przyszłym roku.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (95)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze artykuły

wydarzenia