wiadomości - Gadżety

stat

Roboty do roboty. Czysty dom bez wysiłku

Jeśli na samą myśl o obowiązkach domowych masz gęsią skórkę, zapewne szybko polubisz sprzątające roboty.
Jeśli na samą myśl o obowiązkach domowych masz gęsią skórkę, zapewne szybko polubisz sprzątające roboty. mat. prasowe

Witamy w XXI wieku. Teraz już nie musisz sprzątać. Możesz wyręczyć się robotami. Tak przynajmniej twierdzą firmy produkujące automatyczne odkurzacze i inne gadżety, mające wykonać nielubiane obowiązki domowe za nas samych.



Ostatnio w trójmiejskich salonach AGD zrobiło się tłoczno. Wszystko przez nowe przepisy Unii Europejskiej, które zabraniają produkcji odkurzaczy o mocy silnika wyższej niż 1600 watów. Sklepy kusiły wyprzedażami, a klienci nie tylko kupowali, ale także podziwiali nowości. Na półkach, obok znanych wszystkim tradycyjnych modeli, leżą owalne urządzenia zaopatrzone w koła, szczoteczki oraz szereg czujników - to właśnie automatyczne odkurzacze. Uwagę przyciągają nie tylko odmiennym kształtem, ale także cenami. Najdroższe dostępne modele kosztują ponad 3000 zł.

Sprzątający robot to:

najlepszy wynalazek XXI wieku 32%
kolejna zabawka dla gadżeciarzy 52%
głupota, najlepiej sprzątać samemu 16%
zakończona Łącznie głosów: 198
- Płacimy przede wszystkim za wyższy standard. Droższe modele automatycznych odkurzaczy można obsługiwać za pomocą pilota, mają większe możliwości programowania, więcej czujników, dzięki którym bezkolizyjnie poruszają się po mieszkaniu i wykrywają zabrudzenia. Potrafią także samemu wrócić do stacji dokującej, by naładować baterie i opróżnić się z kurzu, który będziemy musieli wyrzucić dopiero wtedy, gdy wypełni się pojemnik w stacji - tak różnice w cenach poszczególnych modeli wyjaśniano mi w Media Markt w Centrum Handlowym Oliwa, gdzie moją uwagę zwrócił model NaviBot SR8980 Samsunga (cena: 1999 zł).

NaviBot SR8980 nie jest już nowością na rynku, to produkt rozpoznawalny i chwalony, ale posiadający też swoje wady. Z wyglądu przypomina przerośniętego czarnego discmana zaopatrzonego w trzy przyciski i podświetlany na pomarańczowo ekran dotykowy oraz kamerę, dzięki której robot mapuje nasze mieszkanie. Oprócz kamery wyposażono go także w czujniki: antykolizyjny, krawędzi, kurzu, przeszkód i czujnik zapobiegający upadkowi ze schodów.

- Osobiście polecam właśnie ten model, mimo że nie jest najdroższy czy najnowszy. Ma on jednak bardzo dobry stosunek ceny do możliwości, które oferuje. Na uwagę zasługuje funkcja Visionary Mapping, czyli tworzenie mapy domu, dzięki której odkurzacz poznaje swoje położenie względem ścian i mebli, co pozwala mu na efektywniejszą pracę. Został on także wyposażony w czujnik, dzięki któremu rozpoznaje szczególnie zabrudzone miejsca i stara się je dokładnie oczyścić. Po powrocie do bazy Samsung NaviBot SR8980 nie tylko się ładuje. Stacja dokująca wysysa z niego kurz, który trafia do zamontowanego w niej specjalnego pojemnika - tłumaczy Paulina Harasimiuk z salonu RTV Euro AGD w Galerii Przymorze.

Za sprzątanie odpowiedzialny jest mechanizm zaopatrzony w szybko obracające się szczotki zamontowane na wałkach oraz dodatkowe boczne wirujące szczoteczki, które mają zagarniać brud pod odkurzacz. Przypomina to raczej działanie poczciwej mechanicznej "Kasi". Jednak testy dowodzą, że skuteczność urządzeń jest wysoka. Kurz, naniesiony piasek czy żwirek z kociej kuwety powinny zostać bez problemu wciągnięte.

- Odkurzacze tego typu mają wiele zalet, ale mają też swoje ograniczenia. Nie umieją np. pokonać progów wyższych niż 1,5 cm i nie radzą sobie z kudłatymi dywanami, mają także problem z dokładnym czyszczeniem podłóg w rogach pokojów - ostrzega sprzedawczyni z Media Marktu.

- Jeden z klientów wspominał także o problemach z bardzo ciemnymi podłogami. W takich przypadkach czujniki odkurzaczy niestety potrafią wariować - mówi Paulina Harasimiuk.



Nie są to zatem maszyny, które w 100 proc. wykonają za nas całą pracę. Nadal musimy czyścić szczotki, opróżniać pojemniki czy nawet usuwać brud z miejsc, do których automaty nie dojadą. Czy mamy w takim razie do czynienia jedynie z drogimi gadżetami?

- Z pewnością jest to spore udogodnienie dla osób zapracowanych, które mogą zaprogramować robota tak, by sprzątał pod ich nieobecność, ale niejednokrotnie jest to też wielka pomoc dla osoby chorej lub starszej, która ma ograniczone możliwości ruchowe. Warto też wspomnieć o alergikach lub rodzicach małych dzieci, dla których zachowywanie ciągłej czystości pomieszczeń może być bardzo ważne. Im poleciłabym odkurzacze z filtrem HEPA - tłumaczy Paulina Harasimiuk.

W filtry HEPA (ang. High Efficiency Particulate Air filter, czyli wysokosprawny filtr powietrza, który zatrzymuje większość zanieczyszczeń mechanicznych) wyposażony jest dostępny w sklepach RTV Euro AGD odkurzacz iRobot Roomba 780 (cena: 1990 zł).

Roomba 780 nie jest najnowszym odkurzaczem automatycznym firmy iRobot (notabene założonej przez pracowników Instytutu Technologicznego w Massachusetts - MIT). W tej chwili producent promuje kosztujący ponad 3000 zł model Roomba 880, który ma jeszcze więcej czujników i jeszcze sprawniejszy mechanizm pochłaniania kurzu. Cóż, trudno powiedzieć, czy ograniczenie asortymentu do nieco starszych modeli jest podyktowane jedynie popytem, czy specyficzną polityką sprzedażową firm, które wiedzą, że to, co już nieco przebrzmiało na Zachodzie, w polskich sklepach nadal będzie można zaprezentować jako nowość.

Podobnie jak opisywany wyżej robot konkurencji, Roomba 780 ma postać dysku o średnicy ok. 35 cm. Na szczycie pokrywy znajduje się przycisk "clean", niewielki wyświetlacz i przyciski służące do programowania - możemy ustalić dni tygodnia i godziny, w których urządzenie będzie wykonywało swoją pracę.

Odkurzacz wyposażono w czujniki: krawędzi, kurzu i przeszkód. Producent chwali się opatentowaną przez siebie technologią iAdapt, dzięki której robot przystosowuje się do rodzaju sprzątanej powierzchni.

Tak jak NaviBot, Roomba wykryje skupiska brudu, którym poświęci więcej uwagi. Niestety, 780-tka nie zrzuca kurzu do stacji dokującej, co oznacza, że przy tak małych rozmiarach wewnętrznego pojemnika (0,38 litra), będziemy musieli stosunkowo często zajmować się jego opróżnianiem.

Roomba porusza się inaczej niż NaviBot. Na pierwszy rzut oka bardziej chaotycznie i z pewnością szybciej, dlatego, nieco zatroskany, zacząłem się zastanawiać, czy oby na pewno jej czujniki wykryją wszystkie, szczególnie te cenne dla mnie, "przeszkody". Sprzedawcy zapewniali mnie jednak, że jeśli nie chcę, by odkurzacz wjeżdżał do danego pomieszczenia lub ominął ważny dla mnie przedmiot, mogę ustawić na jego drodze "wirtualną ścianę".

- Odkurzacze Samsung NaviBot bardzo sprawnie mapują pomieszczenia, ale jeśli ktoś dodatkowo chce zabezpieczyć jakąś przestrzeń, może na jego drodze ustawić "wirtualnego strażnika", czyli niewielki nadajnik tworzący czterometrową "wirtualną ścianę", której robot nie może sforsować - wyjaśnia Marta Wiszowata z salonu Saturn znajdującego się w gdyńskim Centrum Handlowym Riviera.



W przypadku Roomby 780 dodatkowe urządzenia informujące odkurzacz o jego położeniu oraz możliwości wjechania do danego pomieszczenia nazywane są "wirtualnymi latarniami".

Dzięki strażnikowi (lub latarni) można być zatem spokojnym o pokój, w którym stoi np. cenny wazon lub sprzęt elektroniczny, w którego kable może zaplątać się nasz automatyczny pomocnik. Co prawda producent Roomby informuje, że wprowadził nowy system zapobiegający wkręcaniu się kabli czy frędzli narzut i dywanów w szczotki, ale na forach można przeczytać o przypadkach, gdy Roomba pociągnęła za sobą np. kabel od lampy.

Muszę przyznać, że prezentacja sprzętu oraz opinie jego użytkowników pozytywnie mnie zaskoczyły. Oba odkurzacze nadal nie zastąpią wprawnej ludzkiej ręki zaopatrzonej w pochłaniającą wszystko rurę zwykłego odkurzacza, ale mogą być bardzo pomocne. Być może za jakiś czas sprzątające roboty staną się standardowym wyposażeniem naszych domów, tak jak pralki automatyczne, lodówki czy zmywarki.

Już teraz widoczny jest wyścig o palmę pierwszeństwa wśród producentów tego typu sprzętu. Na rynku pojawiają się nie tylko coraz bardziej zaawansowane modele odkurzaczy, ale także roboty zmywające podłogi, jak np. iRobot Scooba 390 (cena: 1700 zł), automatyczne kosiarki, np. Carbon Line L300 (cena: od ok. 20000 zł w zależności od modelu) czy przysysające się do szyb niczym ślimaki roboty do mycia okien, np. Ecovacs Winbot W710 (cena: 1299 zł) lub Hot Bot 168 (cena: ok. 1100 zł). O automatycznych kosiarkach przeczytasz więcej w artykule: Równa trawa bez wysiłku. Przegląd automatycznych kosiarek

Aż dziw bierze, że w sprzedaży nie ma jeszcze sprzątających dronów. Ktoś będzie musiał przecież wymiatać brud z półek.

Opinie (40) 8 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze artykuły

wydarzenia