wiadomości - Samochody

stat

Range Rover Velar: luksus i taplanie w błocie

Piękna, muskularna sylwetka z wyważonymi proporcjami - poznajcie Range Rovera Velara.
Piękna, muskularna sylwetka z wyważonymi proporcjami - poznajcie Range Rovera Velara. fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl

Velar to jeden z tych samochodów, który na drodze wygląda jak jeżdżące milion dolarów. I to nie tylko w świetle jupiterów na najbardziej reprezentacyjnej arterii miasta, nowy SUV Range Rovera równie dostojnie prezentuje się na bezdrożach, po dach umorusany w błocie. Poznajcie nowego w rodzinie - Velara.



Range Rover Velar to zdecydowanie najważniejsza tegoroczna premiera dla marki Land Rover. Zbudowany od podstaw SUV po raz pierwszy został pokazy światu podczas marcowego salonu samochodowego w Genewie. Po gorącym przyjęciu na arenie międzynarodowej, przyszedł czas na lokalne, bardziej kameralne premiery w salonach marki. Byliśmy na jednym z takich pokazów, który w maju zorganizował dealer British Automotive. Już wtedy wiedzieliśmy, że ten samochód ma to coś. Teraz mogliśmy to sprawdzić w praktyce.

Velar to kuzyn Jaguara F-Pace, z którym dzieli płytę podłogową i część rozwiązań technicznych. W gamie modelowej Range Rovera wypełnia lukę między mniejszym Evokiem a większym Sportem. Nowy SUV posiada kilka modnych ostatnimi czasy cech coupe, ale nie jest to typowy przedstawiciel tego segmentu. Już na pierwszy rzut oka widać, że jego stylistyka wyraźnie odbiega od tej proponowanej przez "zgarbioną" konkurencję z Niemiec. Czytaj: BMW X4 i Mercedes GLC Coupe.

Stworzenie świetnie wyglądającego Velara, który pozycjonowany jest w segmencie budzących mieszane uczucia SUV-ów coupe, było bardzo sprytną i przemyślaną zagrywką Brytyjczyków. Doskonale zdawali sobie sprawę, że ich nowy model z powodzeniem będzie podbierał klientów nie tylko mniejszym SUV-om ze stajni BMW i Mercedesa, ale również tym bardziej wyrośniętym, jak X6 i GLE Coupe. Docelowo jednak to nie oni, a Porsche Macan ma być tym najgroźniejszym rywalem Velara.

Wydawałoby się, że pole manewru przy dość konserwatywnej stylistyce Range Rovera jest mocno ograniczone. Ale nie dla Brytyjczyków, którzy po raz kolejny udowodnili, że potrafią budować piękne auta. Zdaje się, że w przypadku Velara kluczem do sukcesu są wyważone proporcje świetnie skrojonej sylwetki. Połączenie posągowego przodu z delikatnie opadającą linią dachu i zadartą dolną krawędzią płyty podłogowej sprawia, że wizualnie Velar prezentuje się bardzo lekko. Nie ma tu absolutnie żadnego przypadku, bo przecież jego struktura została w 82 proc. wykonana z aluminium.

Masywny zderzak z charakterystyczną atrapą chłodnicy zintegrowaną z płaskimi reflektorami Matrix-Laser LED o zasięgu aż do 550 metrów, czarny dach, liczne akcenty z serii R-Dynamic, dwie chromowane końcówki wydechu, tylny spoiler oraz gigantyczne, 22-calowe alufelgi - te wszystkie świetnie skomponowane ze sobą elementy dosłownie magnetyzują i potęgują indywidualny charakter Velara. Dodatkowym smaczkiem w tym dobrze skrojonym garniturze są... aktywne klamki, które wysuwają się lub chowają automatycznie po naciśnięciu przycisku na pilocie. Mamy nadzieję, że producent sumiennie przetestował zachowanie wysuwanych klamek przy siarczystym mrozie.

W Velarze zastosowano reflektory w technologii Matrix-Laser LED o zasięgu nawet do 550 metrów.
W Velarze zastosowano reflektory w technologii Matrix-Laser LED o zasięgu nawet do 550 metrów. fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl
Pora na wymiary. Velar mierzy 4803 mm długości, a to prawie 44 cm więcej od Evoque i zaledwie 5 cm mniej od Sporta. Z kolei rozstaw osi w nowym SUV-ie wynosi 2874 mm (Evoque - 2660 mm, Sport - 2923 mm). Gabaryty Velara pozwoliły na wygospodarowanie sporej przestrzeni bagażowej, która w standardowej konfiguracji pomieści 673 l (1731 l przy złożonych siedzeniach).

Wystarczająco dużo miejsca jest także w drugim rzędzie nowego SUV-a. Chociaż spoglądając na Velara z zewnątrz, wydawałoby się, że wolnej przestrzeni dla pasażerów będzie więcej, nie jest jednak źle. Spora w tym zasługa dachu, który w przypadku Velara nie opada tak drastycznie, jak chociażby w BMW X4. Pasażerowie nie powinni również narzekać na brak miejsca na nogi. Problem może pojawić się w momencie, gdy z przodu zasiądzie rosły osobnik i maksymalnie odsunie fotel do tyłu.

Nowy Range Rover Velar.
Nowy Range Rover Velar. fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl
Szyk, elegancja i komfort okraszone nowoczesnością - tak w wielkim skrócie można opisać to, co dzieje się w środku brytyjskiego SUV-a. Kokpit imponuje wysokiej klasy wykończeniem i otaczającą nas elektroniką. Przy pierwszym kontakcie można się w tym wszystkim pogubić, ale z każdą minutą obsługa tego małego centrum dowodzenia staje się intuicyjna.

Lista udogodnień jest naprawdę długa. Skórzane wnętrze z ciemną podsufitką obszytą alcantarą, fotele z masażem, nieziemsko czysto brzmiące nagłośnienie Meridian Signature Surround z 23 głośnikami i subwooferem (1600 W), przesuwny dach panoramiczny, wysuwana gałka zmiany biegów, cyfrowe zegary czy dwa 10-calowe ekrany dotykowe w konsoli środkowej z systemem Touch Pro Duo (jeden z nich obsługuje multimedia, a drugi 4-strefową klimatyzację oraz tryby jazdy) - we wnętrzu naprawdę czuć powiew luksusu.

Rozbudowana konsola środowa z dwoma, 10-calowymi ekranami dotykowymi wysokiej rozdzielczości.
Rozbudowana konsola środowa z dwoma, 10-calowymi ekranami dotykowymi wysokiej rozdzielczości. fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl
Warto nadmienić, że system Touch Pro Duo, który do pracy wykorzystuje czterordzeniowy procesor Intel, sieć Ethernet, łączność 4G i dysk SSD o pojemności 60 GB, zawstydziłby niejeden komputer stacjonarny. Duży plus należy się Velarowi za powalającą jakość ekranów dotykowych. Dawno nie spotkaliśmy się w testowanym aucie z tak wysoką rozdzielczością wyświetlaczy.

Dodam tylko, że testowany egzemplarz to limitowana wersja First Edition, która będzie dostępna w salonach tylko przez rok. To wersja pokazowa, którą od kół po sam dach napchano tym, co najlepsze do zaoferowania ma Velar. Za każdy dodatek trzeba słono zapłacić, dla przykładu podajemy kilka cen: perforowana skórzana tapicerka - 43 tys. zł, otwierany dach panoramiczny - 9 tys. zł, nagłośnienie Meridian - 22 tys. zł, 22-calowe alufelgi wykończone szlifem diamentowym - 29 tys. zł, lakier metaliczny premium - 9,5 tys. zł, wyświetlacz head-up - 6,9 tys. zł, interaktywny zestaw wskaźników z 12,3-calowym wyświetlaczem - 3,7 tys. zł, klimatyzacja 4-strefowa - 4,7 tys. zł, czarny kolor dachu - 3,5 tys. zł czy w końcu reflektory Matrix-Laser LED, za które należy dopłacić 21 tys. zł. Nic więc dziwnego, że ceny Velara w wersji First Edition rozpoczynają się od bagatela... 530 tys. zł.

Pod maskę testowanego Velara trafił 3-litrowy diesel V6 generujący moc 300 KM i 700 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Ten silnik to rozsądny wybór i kompromis między niezłymi osiągami a niedużym spalaniem (w cyklu mieszanym około 10,5 litra oleju napędowego na 100 km). Wersja D300 "setkę" osiąga po upływie 6,5 s, a prędkość maksymalna dla tego silnika wynosi 241 km/h.

Moment przekazywany jest na wszystkie koła, a silnik współpracuje z 8-biegowym automatem ZF (sprzęgło hydrokinetyczne). Skrzynia, która przecież słynie z płynności działania, w Velarze ma nieco spóźnioną reakcję na gaz. Winowajcą jest bardzo wysoki moment obrotowy dostępny w zakresie 1500-1750 obr/min, który poniekąd zmusza skrzynię do dłuższego namysłu przy doborze odpowiedniego biegu.

Velar jako spadkobierca rodziny Range Rovera po prostu musi dobrze jeździć w terenie. Pewnie niektórym serce się kraje na widok luksusowego SUV-a z 22-calowymi alufelgami i nisko profilowanymi oponami taplającego się w błocie, ale ten typ tak po prostu ma, to jego żywioł. Pytanie tylko, kto kupuje samochód za ponad 500 tys. zł, żeby hasać po bezdrożach? My nie mogliśmy oprzeć się pokusie wjechania w delikatny teren, żeby sprawdzić możliwości trybów jazdy. A tych Velar oferuje nam w sumie sześć. Trzy z nich to klasyka gatunku, czyli: dynamiczny, ekonomiczny i komfortowy. Trzy pozostałe zostały stworzone do bardziej wymagających warunków, to programy na śnieg (a także trawę i żwir), błoto i piach.

O tym, że Velar ma ambicje (lekko) terenowe świadczy chociażby 25-centymetrowy prześwit regulowany przez elektroniczne zawieszenie pneumatyczne, dzięki czemu brytyjski SUV może brodzić w wodzie o głębokości 65 cm. Tego już nie sprawdziliśmy, ale wierzymy na słowo. Przy głębszym "nurkowaniu" z pewnością przyda się system kamer z funkcją Wade Sensing, który w czasie rzeczywistym przekazuje kierowcy informacje na temat głębokości brodzenia (dopłata 8190 zł).

Do swobodnego pokonywania wymagającego terenu niezbędne będą dodatkowo płatne systemy, które znalazły się w wyposażeniu standardowym wersji First Edition. Pakiet off road oferowany jest w cenie 4300 zł i zawiera m.in. system All Terrain Progress Control, czyli tempomat dla niskich prędkość w zakresie 2-30 km/h, jest szczególnie skuteczny na śliskich nawierzchniach, a także Terrain Response 2, który z kolei na bieżąco monitoruje warunki jazdy i automatycznie dobiera tryb jazdy. Osoby, które zamierzają jeździć Velarem w terenie, powinny również uzbroić swój egzemplarz w aktywną blokadę tylnego mechanizmu różnicowego (dopłata 6300 zł).

Pora na drobne podsumowanie. Rozpływamy się nad Velarem, bo jest się nad czym rozpływać. To jeden z lepiej dopracowanych samochodów, które testowaliśmy. I tak naprawdę ciężko jest się do czegokolwiek przyczepić. To auto, które odnajduje się w każdych warunkach. Dzięki efektywnej pracy pneumatycznego zawieszenia, które odpowiednio zestraja amortyzatory, Velar może być komfortową limuzyną, całkiem zwinnym sprinterem, ale i wołem roboczym w ciężkim terenie.

W naszej ocenie Velar ma dwa minusy. To wspomniana już wcześniej nieco spóźniona reakcja skrzyni na gaz oraz... cena. Bo tak naprawdę jeśli chcemy korzystać z wszystkich dobrodziejstw Velara - musimy liczyć się z wydatkiem przekraczającym pół miliona złotych. A to bardzo dużo. Warto dodać, że cennik bazowego Velara startuje od dwukrotnie niższej kwoty - 239 900 zł. Z tym że w tej cenie otrzymamy - delikatnie mówiąc - stan surowy.

Range Rovera Velara do testów udostępnił dealer British Automotive.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (47)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze artykuły

wydarzenia