Nietypowe restauracje. Czego brakuje w Trójmieście?

W warszawskiej restauracji Isumi Sushi dania kuchni azjatyckiej zjemy w otoczeniu 100-letnich palm.
W warszawskiej restauracji Isumi Sushi dania kuchni azjatyckiej zjemy w otoczeniu 100-letnich palm. fot. Aleksandra Sobocińska/trojmiasto.pl

Śniadanie w chmurach, obiad w palmiarni, kolacja w ciemnościach. W Polsce powstaje coraz więcej nieszablonowych, a niekiedy wręcz ekstremalnych restauracji, które klientom oferują znacznie więcej niż tylko dobry posiłek w miłym otoczeniu. Wyszukaliśmy kilka takich miejsc. Jak Trójmiasto wypada na ich tle?



W której restauracji najchętniej zjadł(a)byś obiad?

Zobacz wyniki (377)
Dobra kuchnia, modne wnętrze i przyjemna atmosfera to za mało. Za mało, aby poczuć się wyjątkowo, pożegnać rutynę i przeżyć znacznie więcej niż kilka kulinarnych uniesień. Wzruszenie, lęk, ekscytacja - chcemy czuć coraz więcej i coraz mocniej, również podczas posiłku. Trójmiejscy restauratorzy wychodzą naprzeciw oczekiwaniom klientów i organizują nieszablonowe wydarzenia. Mamy już za sobą m.in. kolację na murawie PGE Areny, śniadanie pod gdyńskim klifem, czy kolację w ciemności. Te niekonwencjonalne wydarzenia cieszą się sporym zainteresowaniem, co ewidentnie świadczy o zapotrzebowaniu na to, co nietypowe. W poszukiwaniu oryginalnych restauracji wybraliśmy się poza Trójmiasto.

W ciemności

Kolację w ciemności możemy zjeść o dowolnej porze w poznańskiej restauracji Dark Restaurant. Serwowane potrawy są dla gości niespodzianką. Jedynym pewnym faktem jest ten, że szef kuchni przygotowuje menu w stylu fusion, zgodne z założeniami slow food. Oczywiście, przed konsumpcją, kelner zbiera informacje od gości dotyczące ich gustów kulinarnych oraz ewentualnych alergii pokarmowych. W trakcie posiłku jest zakaz używania telefonów komórkowych i zegarków fluorescencyjnych. W ciemności wyostrzają się zmysły, sam smak staje się znacznie bardziej intensywny. Posiłek w Dark Restaurant trwa od 1,5 do 2 godzin i kosztuje 120 zł za osobę. W cenie: przystawka, danie główne i deser.

W palmiarni

Mieszkańcy Trójmiasta bywają w palmiarni przy okazji wizyty w Parku Oliwskim, a warszawiacy mogą udawać się do niej każdorazowo, gdy poczują głód. Izumi Sushi mieści się bowiem w mokotowskiej palmiarni, w której dania kuchni japońskiej serwowane są w gąszczu 100-letnich palm. W restauracji zjemy nie tylko sushi, ale również dania azjatyckie w wersji fusion. W 2010 roku restauracja została okrzyknięta najlepszą restauracją sushi za sprawą pierwszego miejsca na I Ogólnopolskim Festiwalu Sushi. Jedzenie w takim otoczeniu naprawdę smakuje wyjątkowo. Przykładowe ceny: kuruma - krewetki na ostro: 63 zł, okoń w sosie cytrynowym - 55 zł, maki sushi set (dla 1 osoby) - 10 futomaki, 6 hosomaki, 6 California maki - 76 zł.

W chmurach

Dinner in The Sky odbywa się przy stole zawieszonym 50 metrów nad ziemią. Posiłek można zjeść tylko w wyznaczonych terminach - mamy już za sobą edycje m.in. w Warszawie, Łodzi, Lizbonie (Portugalia), Apledoorn (Holandia), czy w Londynie (Wielka Brytania). Jednorazowo przy stole mogą siedzieć 22 osoby, które obsługuje 5 osób (w tym kucharz i kelnerzy). Platformę o wymiarach 6 na 2,5 metra można wynająć, dzięki czemu zorganizowanie kolacji czy obiadu możliwe jest niemal wszędzie, zgodnie z gustem klienta - w parku, centrum miasta, czy na polu golfowym. Najbliższa okazja na nietypową konsumpcję nadarzy się 4, 5 i 6 września w Warszawie przy Pałacu Kultury. Lunch in the Sky kosztuje 329 zł/os. i trwa 55 minut, z czego 35 goście spędzą w powietrzu.



Obiad z Leninem

Czerwony Wieprz znajduje się w historycznym, socrealistycznym pawilonie typu "Lipsk", podarowanym Warszawie pod koniec lat 60. przed Ericha Honeckera, przywódcę NRD. Restauracja wystrojem nawiązuje do burzliwej historii okolicy, w której działały niegdyś największe fabryki i browary. Sama nazwa pochodzi od historycznej oberży, która działała od XIX wieku aż do II wojny światowej i związana jest z "czerwonymi" klientami lokalu - Leninem, Dzierżyńskim i Marchlewskim. Wizyta w restauracji pozwala na żartobliwą podróż do przeszłości. Czerwony Wieprz był wielokrotnie nagradzany w Polsce i na świecie. Wizyta w restauracji ma walor turystyczny. W menu znajdziemy dania kuchni polskiej oraz krajów, których nie ma już na mapie: ZSRR, NRD, Czechosłowacji i Jugosławii. Za plastry pieczonej piersi kaczej zapłacimy 33 zł, a za duszoną gicz jagnięcą, podaną na puree kalafiorowym z zielonym groszkiem i sosem żubrowym - 54 zł.

Z widokiem

W Trójmieście nie brakuje restauracji z widokiem, o czym pisaliśmy TUTAJ. Podobnie jest w innych miastach Polski. Warszawska Panorama Bar & Lounge nie jest miejscem dla osób z lękiem wysokości, mieści się bowiem na 40. piętrze hotelu Mariott i jest tym samym najwyżej położnym europejskim barem hotelowym. Na miejscu można nie tylko wypić fantazyjnego drinka, ale również skorzystać z VIP Roomu, z którego rozpościera się widok na wschodnią część stolicy. Wieczorami odbywają się tu imprezy z DJ-ami. Jeśli chodzi o kuchnię, to w Panorama Bar & Lounge nie zjemy obiadu, ale przekąski czy tapasy - jak najbardziej. Za smażone krewetki zapłacimy 45 zł, żeberka wieprzowe 45 zł, a Indian Snacks (szaszłyki z grilowanego kurczaka i krewetek, kebab z baraniny, domowe warzywne samosy) - 52 zł.

Czego brakuje w Trójmieście?

O to, jakich restauracji brakuje w Trójmieście, zapytaliśmy Grażynę Adamską z Wydziału Promocji, Informacji i Komunikacji Społecznej w Urzędzie Miejskim w Gdańsku oraz Adriana Klonowskiego, szefa kuchni restauracji Metamorfoza.

Więcej tradycji, mniej egzotyki

- Gdańsk oferuje miłośnikom kuchni pełne spectrum smaków i doznań kulinarnych w pięknych miejscach, z widokami i klimatem, o charakterze historycznym, związanym z wodą, industrialne, czasem wręcz zaskakujące. Jedyne, czego można sobie życzyć to jeszcze większa liczba dobrych autorskich restauracji, w których kreatywni szefowie kuchni prezentować będą naszą lokalną specyfikę, bogate kulinarne gdańskie tradycje oraz tradycyjne lokalne produkty w nowoczesny i atrakcyjny sposób, a obsługa - prezentując atrakcje aktualnego menu - będzie umiała zaprezentować tę naszą specyfikę, snuć opowieści, które zawsze mile okraszają smak i pozostają w pamięci gości - skomentowała Grażyna Adamska z Wydziału Promocji, Informacji i Komunikacji Społecznej w Urzędzie Miejskim w Gdańsku.
Restauracja na terenach postoczniowych lub w latarni morskiej

- W Trójmieście w sektorze "deluxe" - chociaż uważam, że ten sektor się zaciera - brakuje miejsc, które wykorzystują dobra naturalne. Stocznia, port, barki, kutry. Gdyby tylko ktoś zrobił hotel w kutrach rybackich lub hotel w naszych starych latarniach... Przedsiębiorcy nie widzą możliwości, a jest ich u nas naprawdę dużo. I każdy pomysł byłby unikatowy. Niestety, nie jesteśmy konkurencją dla innych pięknych miast świata. Spójrzmy chociażby na restaurację Volt w Berlinie, która znajduje się w starej elektrowni. Moglibyśmy wykorzystać któryś z budynków na terenach postoczniowych do takiego przedsięwzięcia. Nikt też nie wykorzystuje dachów, jak w Green Park w Nowym Jorku, gdzie warzywa są hodowane przy restauracjach właśnie na dachach - powiedział Adrian Klonowski, szef kuchni restauracji Metamorfoza.

Opinie (150) 4 zablokowane

  • W Trójmieście brakuje prawdziwej knajpki (8)

    z kuchnią arabską np z Libanu.

    • 79 45

    • (1)

      Właśnie. Brakuje kebabów.

      • 18 13

      • niedlugo nas zaleja

        • 21 1

    • (1)

      Malika w Gdyni - mi bardzo smakowało.

      • 4 19

      • Malika ma tyle wspólnego z kuchnią Maghrebu

        co McDonald's ze zdrową żywnością.

        • 25 2

    • dokładnie

      Brakuje dobrej knajpy z humusem!

      • 8 3

    • To może Pan Adam libanską restauracje otworzy. Chętnie bym zjadła kubę.

      • 1 1

    • bułki ze śledziem

      Takie pyszne bułki są na promenadzie w Świnoujściu. Nie tylko ze śledziem ale też z innymi rybami, solonymi, marynowanymi i wędzonymi. Ceny przystępne i duże zainteresowanie głównie niemieckich turystów

      • 1 0

    • poczekaj miesiac czy 2 - jak kopaczowa wezmie te 10,5 tysiaca islamistow, bedziesz zarl potem TYLKO

      Ich jedzenie i modlil się 5x dziennie, albo ci łeb maczetą zetną! Smacznego.

      • 0 0

  • Panie Adrianie

    Jeśli rzeczywiście wierzy Pan w bieznesowe powodzenie tego przedsięwzięcia to większość budynków w stoczni znajdzie Pan do wynajęcia przeglądając ogloszenia,trojmiasto.pl. To miejsce jest jednak nieco na uboczu i żyje od koncertu, do koncertu. Wielkie powierzchnie są kosztowne w utrzymaniu i ogrzewaniu. Dobrym przykładem jest Warszawa Wschodnia, ale jednak kultura jedzenia na mieście w Warszawie jest nieporównywalnie większa.

    • 39 2

  • Bułka ze śledziem (8)

    A mi brakuje w Gdańsku oryginalnych i sympatycznych fast-foodów. Nie da się przebić holenderskich bułek z ich specjalnym śledziem, z makrelą czy z krewetkami. Ale chciałbym w czasie spaceru po Długim Pobrzeżu zjeść kanapkę z naszym śledziem, może nie koniecznie po kaszubsku, bo łatwo się upaćkać olejem :) Może też smażone śledzie w małych porcjach tylko skropione sokiem z cytryny?

    • 155 4

    • Bułka z rybką z grilla... Tak jak w Stambule w okolicach mostu. Bardzo dobry pomysł!

      • 29 0

    • (1)

      tylko skąd świeża rybka - z Motławy?

      • 7 4

      • z Zatoki- codziennie są połowy i można kupić świeżą

        • 10 2

    • dokladnie! nie ma to jak broodje haring ;)

      • 6 0

    • specjalny śledż

      oj,matjas,kolego i żrą to w całym basenie od holandii po norwegię i dalej ,i czy to jest takie niesamowite?błagam

      • 1 2

    • Janusz (1)

      Typowy Janusz i pewnie chcialbys za to 5 zl zaplacic ;)

      • 0 5

      • nie 25PLN, bo tyle jest warta bułka za 0,40 i śledź za 1,50

        • 0 1

    • bułka czy sałatka ze śledziem

      tego mi brakuje - żal, że nawet food trucki tego nie oferują ( tylko te nudne burgery i zapiekanki) . Na rynku obok katedry w Haarlem w Holandii stoi taki foodtruck i podają tam wzorcowe bagietki i sałatki ze śledziem. U nas na Starym Miescie, Pobrzezu , Monciaku czy Bulwarze wGdyni powinno buć kilkanaście tego typu powinno być

      • 3 1

  • W Gdańsku brakuje knajpy z głośną muzyką heavy-metal przez cały dzień (3)

    z dużą ilością piwa, taniego wina no i głośny DJ przez cały dzień, najlepiej w parku oliwskim, w lesie lub w parku Reagana - tak aby głośna muza pogoniła tych nudnych spacerowiczów! Niech wiedzą że tylko ryk, hałas, czad i piwsko dają rozkosz naszym pyskom!

    • 69 51

    • przejdź się nad wyspę spichrzów, w Gdańsku to funkcjonuje , niestety muzyka tylko disco :-)

      • 3 0

    • jest taka knajpa w Oliwie

      • 4 0

    • Rock Out w Oliwie

      Polecam

      • 3 0

  • Na kolację w ciemności nie powinni wybierać się ludzie z implantami i koronkami na jedynkach.

    • 31 2

  • (2)

    Jest taka kuchnia,której brakuje i aż dziw bierze,że jeszcze nikt nie otworzył restauracji z kuchnią tego kraju w trójmieście. Pyszna,nieskomplikowana. W Krakowie są chyba dwie lub trzy. Jeśli ktoś się wstrzeli w ten temat zrobi dobrą knajpę,zarobi kase i odniesie sukces tego jestem pewien.

    • 14 3

    • Tylko jest jeden problem.
      Wychodzimy tutaj z założenia, że każdy może wstrzelić się w dowolny biznes - "mam świetny pomysł, otworzę sobie dzisiaj restaurację libańską".
      Niestety to tak nie działa. Jeżeli myślimy o jakiejkolwiek jakości i autentyczności danej działalności, to aby to miało sens w dłuższej perspektywie, właściciel powinien mieć styczność z daną dziedziną od wielu lat, a najlepiej od kilku pokoleń. Źródła finansowania i ambicje nie wystarczą. Dobra kasa powinna być tylko skutkiem ubocznym dobrze prowadzonego "biznesu".

      • 14 0

    • 2

      może jednak nie ma zapotrzebowania skoro i w Krakowie jest max. 3, chociaż nie wiem o jakiej kuchni piszesz

      • 1 0

  • włoski bar (4)

    Mi brakuje zwykłych włoskich barów z szybką kawą i dodatkami.Restauracji jest dosyć do wyboru. Barów jak na lekarstwo:(

    • 55 0

    • (3)

      jakich tu restauracji jest dość?! albo hipsterskie paleciaki za pieniądze z EU, wszystkie identyczne, wszystkie niejadalne, z niehigieniczną, niekompetentną obsługą, albo "papu żarełko jak u mamci, duże porcje" dla prowincjuszy co poczuli się panami świata wyrwaszy się z tatowego pegieeru do mordoru przy Grunwaldzkiej, albo restauracje nastawione typowo na turystów (orżnąć ile się da, przecież i tak tu drugi raz nie przyjdzie) - zagranicznych, ale i na ślązaków i warszawiaków z Radomia (na tych ostatnich zwłaszcza Zopott - jeżeli nie wyglądam na otyłego, słaniającego się od nadużycia chemii warszawiaka, obsługa od razu traktuje mnie jak intruza i element niemile widziany.) ze świecą szukać lokali serwujących coś innego niż pierogi i golonkę, nastawionych za to na stałych bywalców..... bo stali bywalcy to raczej właśnie w Polskich Karczmach. pięć pokoleń minie, zanim ten ciemny lud nauczy się, że nie samym schaboszczakiem i dwoma porterami żyje człowiek.

      • 19 2

      • (2)

        a mnie brakuje starych mordowni z czasów PRL gdzie można było na stojąco
        wypić setkę do niekoniecznie świeżego bigosu (wódka dezynfekuje)
        gdzie było siwo od dymu

        • 12 4

        • hmm, czy niedawno właśnie na trojmiasto py ly nie było artykułu o licznych takich skansenach do dziś mających się dobrze? ;)

          • 0 2

        • przecież jest

          np. Pijalnia Wódki i Piwa

          • 0 0

  • za.mało knajp śniadaniowych w Gdyni. (5)

    Obiad? Kolacja? Do wyboru do koloru, ale na śniadanie kupisz co najwyżej salateczke w bio piekarni. Chętnie zobaczę jakiś punkt z kabapkami, sałatkami albo omletem na wynos (jadłem takiego we Włoszech, zwinięty z warzywami i szynką jak tortilla albo taco)

    • 37 0

    • (1)

      na co czekasz - otwórz sam. Skoro nie ma takich to pewnie nie ma biznesowego uzasadnienia, rodacy albo nie jedzą sniadań albo w domu jedzą chleb z serem albo płatki śniadaniowe.

      • 8 8

      • nawet bym otworzył, ale mam już jeden biznes

        Poza tym pracowałem kiedyś w gastronomii i oby nigdy więcej. Jeżeli ktoś coś takiego odpali - na pewno wpadnę!

        • 9 2

    • knajpy śniadaniowe (2)

      władysława IV przy 10 lutego, skwer kościuszki, anker przy piłsudskiego itd. może trzeba lepiej poszukać ;)

      • 1 1

      • (1)

        Anker? Proszę Cię, to powinno zniknąć z mapy kulinarnej trójmiasta - to co tam podają jest koszmarnej jakości i obrzydliwe w smaku. Dodatkowo już po spędzeniu tam kilku minut śmierdzi się tłuszczem.

        Gdyńskich śniadaniowni trochę powstało - Bliżej, Lawenda, Śródmieście, Trafik, Chwila Moment, jeszcze jakaś francuska na świętojańskiej.

        • 3 0

        • i jeszcze Aleja 40~!

          • 1 0

  • nie oszukujmy się (9)

    w porównaniu do Warszawy, Krakowa czy aglomeracji Górnego śląska jesteśmy prowincją. Jedyna atrakcja to morze - moim zdaniem i tak mało wykorzystywana.

    • 87 20

    • racja - zamiast budować bulwary nadmorskie z pełną infrrastrukturą turystyczną oni tam budują getta ogrodzone za szlabane i budką strażniczą i nazywają ekskluzywnym osiedlem

      • 17 1

    • Gdansk za rzadow Budynia to taki duzy Lebork albo Malbork

      zadnej wiekszej roznicy.

      • 21 3

    • no, trochę atrakcji jest- trzezba poszukać

      latem było sporo:
      stateczkiem z N.Portu na Żabi Kruk, albo do Sobieszewa
      mnóstwo koncertów kameralnych- darmowych w centrum
      Mozartiana,
      alternatywne spacery po Gdańsku ( super !)
      przejażdżka ogórkiem m.in.odwiedzenie latarni
      Sobieszewo - Ptasi raj, dalej- Mewia Łacha, prom do Mikoszewa i Żuławska kolej wąskotorowa do np. Sztutowa gdzie można zjeść pyszna rybę.

      • 7 1

    • Ale mi atrakcja,MORZE, brud,syf i glony ,,,FUJ

      • 7 5

    • (2)

      chodzi o to by miasto nie odwracało się od morza. Mam tu na mysli Gdynię (bo Gdansk dla mnie nie leży nad morzem tylko nad rzeką) miasto którego centrum wychodzi praktycznie na morze. Skwer Kościuszki został zredukowany do parkingu oraz handlu tandetą mydłem i powidłem, Dalmor juz dawno umarł jako centrum rybołostwa i przetwórstwa. Bulwar nadmorski to wieksza wersja festyniarskiego Władysławowa z tandetną zabudową bud z zapiekankami.

      • 5 0

      • Bulwar i budy z zapiekankami? Czy ty cepie spod Braniewa byłeś w ogóle w Gdyni?

        • 5 2

      • Mieszkaniec zaspy

        dziwne co dziennie widzę z okna morze nie rzekę, szkoda ze nie byleś w gdańsku a się wypowiadasz...

        • 1 0

    • górnego śląska? hahahah. syf kiła i mogiła. też mi atrakcja (1)

      • 6 1

      • Tu sie zgadzam. Porownywac nas do gop to obraza nnawet dla kloszarda. Syf kila i mogila to bylby luksus dla nich. Pomijam ze tam tepota mieszka.

        • 0 0

  • czego brakuje? (8)

    w gdyni nie na gdzie zjeść dobrej ryby i nie mam tu na myśli sushi czy innych wymyślnych menu, smażalnie to ku.pa. dajta mi rybę, dorsza śledzia łososia!

    • 92 1

    • ostatnio jadłem śledzika na półwyspie... (2)

      za 3 małe śledzie zapłaciłem 30zł... :|
      nie pamiętam smaku tych ryb w takim rozpaczliwym nastroju byłem..
      na hali za 30zł miałbym 3kg śledzia ;)

      • 26 3

      • Pozostaje pytanie po co kupiłeś i fakt, że ta restauracja nie należała do Caritasu, tylko normalnie zarabiała.

        • 6 5

      • ty ciulu z warminisko mazurskiego

        bo na czyms trzeba zarobic zeby ta twoja glupia gebe nasycic, dlatego nie ma dobrych restauracji bo to takie janusze jak ty z placaczkami chodza po miescie z kanapkami z jajkiem z domu i z 1,5 litrowa woda z biedry za 0,59 gr

        • 1 4

    • Gdynia (3)

      Wg mnie najlepsze ryby w Gdyni mają w tawernie orlowskiej. Jest bezkonkurencyjna i na dodatek panuje tam wspaniały klimat. ;-)

      • 0 23

      • Tawerna orłowska?

        Masz na myśli tą produkcję w której dostaje się surówki z wiadra a nie przygotowywane przez kucharzy. Do wszystkiego używa się tony oleju i frytury? Pracowałem tam i uwierz mi że nie ma to nic wspólnego z dobrą kuchnią. Jest jak mc donald i kfc - smaczna wszyscy beda sie zachwycac ale napewno nie jest to restauracja godna polecenia.

        • 19 1

      • Tawerna orlowska

        ... Smażone we fryturze, po ktorej puszki trzymają pod schodami knajpy. Dziękuje za takie trujące "smakołyki"

        • 4 0

      • taaaaa. a wszystkompodane jak w latach 70..... nie wiem, kto tam jest na kuchni, ale wiocha totalna...

        Tylko turyści tam zaglądają, bo lokalsi już wiedza co i jak..... piwo 0,4 paulaner za 12 zl...w sklepie od 3,5 do 4,3.

        • 0 0

    • na Władysława IV vis a vis Batorego był/jest (?) taki bar/restauracja znośne ceny i dobre oraz smaczne jedzenie, tam dawali świetnego łososia
      niestety nie pamiętam jak to się nazywało
      ale to chyba jedyne miejsce w całej Gdyni gdzie można zjeść rybę bez ryzyka sensacji
      no ale skoro miasto jest tył...iem do morza to nic dziwnego...

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Kolacja charytatywna WOŚP Hilton
Kolacja charytatywna WOŚP Hilton
degustacja, imprezy i akcje charytatywne
sty 29
sobota, g. 18:00
Gdańsk, Hotel Hilton

Ogłoszenia polecane

Inwestycje Deluxe

Apartamenty willowe Cumowników

Apartamenty willowe Cumowników

Kameralnie

Gdynia Orłowo, ul. Cumowników

128 do 128 m2
Powierzchnia
zakończona
Realizacja
Apartamenty willowe Zacisze

Apartamenty willowe Zacisze

Kameralnie

Sopot Górny Sopot, ul. Zacisze

117 do 117 m2
Powierzchnia
zakończona
Realizacja
Wzgórze Zielenisz

Wzgórze Zielenisz

Hossa

Gdynia Wiczlino, ul. Bernarda Myśliwka

197 do 265 m2
Powierzchnia
planowana
Realizacja