wiadomości - Moda & Uroda

stat

"Nasza marka ma zmarszczki". Wywiad z założycielkami Everydayofficial

Markę Everydayofficial tworzą dwie intrygujące kobiety: Anna Bojarska i Agata Ślazyk.
Markę Everydayofficial tworzą dwie intrygujące kobiety: Anna Bojarska i Agata Ślazyk. fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

Są przyjaciółkami, wspólniczkami i kobietami, które z podniesioną głową i uśmiechem kroczą przez życie biznesową drogą, którą same dla siebie stworzyły. Chociaż ich marka odzieżowa Everydayoffcial istnieje dopiero od roku, dały się poznać w całej Polsce, podkreślając, że pochodzą z Trójmiasta. Połączyła je choroba nowotworowa a wartości, którymi się kierują wynikają zarówno z życiowego doświadczenia, jak i podejścia do świata: szanują środowisko, relacje z drugim człowiekiem. Zapraszamy na wywiad z Anną Bojarską i Agatą Ślazyk - kolejnymi bohaterkami cyklu Trójmiejscy projektanci.



Katarzyna Lepianka-Głuszkiewicz: Everydayofficial tworzycie wspólnie. Jesteście przyjaciółkami - od dawna się znacie? Jak na siebie trafiłyście?

Anna Bojarska: Poznałyśmy się przez grupę wsparcia dla kobiet chorych na raka jajnika. Z czasem nasza znajomość się rozwinęła. Agata jest fajnym człowiekiem, z którym dosyć szybko złapałam kontakt. Jednak najbardziej zbliżył nas projekt - Onkorejs. To była ciekawa przygoda, bo nasz jacht - Zjawa IV, zaczął przeciekać i informacja o tym znalazła się na żółtym pasku w wiadomościach. To był moment, w którym zaczęłyśmy dbać o siebie, wzajemnie się wspierać.

Agata Ślazyk: Jestem z Krakowa. Kiedy się poznałyśmy, to dużo jeździłam do Trójmiasta. Ania w modzie zakorzeniona jest od zawsze, natomiast ja jestem byłym urzędnikiem. Pamiętam, że zawsze jak Ania opowiadała o swojej pracy, to jej się świeciły oczy, przedstawiała mi pomysły na to, co ona samodzielnie by chciała zrobić, bardzo twórczo podchodziła do projektów. Nie pozwalała jej jednak na to firma, dla której pracowała. Więc pewnego dnia zapytałam jej: czemu nie stworzysz własnej marki? Odpowiedziała mi, że nie ma z kim jej zrobić i wtedy ja postanowiłam, że spróbujemy razem. Taki był początek Everydayoffical.

Walczą z rakiem, zmierzą się z Bałtykiem


Jak dzielicie się zadaniami w firmie? Czy ustalałyście sztywne reguły działania, czy raczej stawiacie na spontaniczne prowadzenie biznesu, w której zdanie każdej z was jest tak samo ważne?

Pozostawiamy sobie dużo przestrzeni do działania. Natomiast ostatnie słowo w naszej firmie ma zdrowy rozsądek - wydaje mi się, że to jest bardzo ważne w każdym biznesie, zwłaszcza tym, który powstał z potrzeby realizacji marzeń.
Agata: Okazało się, że tworzenie własnej firmy to jest bardzo ciężka praca. Nie mamy jasnego podziału, kto się czym zajmuje a większość zadań wykonujemy razem: wybieramy tkaniny, konsultujemy projekty. Ania nauczyła mnie wiele jeśli chodzi o branżę mody, bo ja jestem bardziej zadaniowcem.

Anna: Myślę, że jest taki niepisany podział między nami, ja mówię: zobacz takie projekty, widzę to tak i tak - bardziej artystycznie, a Agata patrzy na to operacyjnie i bardzo ją cenię za to, bo jest tym typem osobowości z powiedzenia: gdzie diabeł nie może, tam Agatę pośle (śmiech). Jesteśmy jak dwa zębate kółeczka w dobrze działającym zegarku.

Muszę jeszcze powiedzieć jedną ważną rzecz. Oprócz tego, że się przyjaźnimy, to na gruncie zawodowym znamy się od dłuższego czasu. Wiem, jakim pracownikiem jest Agata, a ona wie, w jaki sposób ja funkcjonuję. Nigdy w życiu nie założyłabym firmy z kimś, kogo nie znam na gruncie zawodowym, nawet jeśli się przyjaźnimy. Wcześniej prowadziłyśmy charytatywne projekty dla stowarzyszenia - na tym gruncie mogłyśmy się sprawdzić.

Agata: Do tego dochodzi jeszcze bezgraniczne zaufanie: my nie musimy się wzajemnie sobie tłumaczyć. Jeżeli któraś z nas czuje, że powinna podjąć daną decyzję, to to robi i nie mamy do siebie potem pretensji. Pozostawiamy sobie dużo przestrzeni do działania. Natomiast ostatnie słowo w naszej firmie ma zdrowy rozsądek - wydaje mi się, że to jest bardzo ważne w każdym biznesie, zwłaszcza tym, który powstał z potrzeby realizacji marzeń.

Jakie cechy swojej marki uznałyście za najważniejsze?

Agata: Na początku działalności wyznaczyłyśmy swoje DNA marki: cele, cechy marki i odpowiedziałyśmy sobie na pytanie, dla kogo tę markę robimy. Jako że mamy za sobą taką, a nie inną historię, to ważne jest dla nas przekazywanie pozytywnych wartości. Istotne są dla nas relacje, kobiety, taki szeroko pojęty feminizm w tym pozytywnym znaczeniu: okazywania wsparcia prywatnie i zawodowo. Bliska jest nam idea wspierania się marek. To nam bardzo pomogło w dalszych działaniach. Ta firma się rozwija dzięki temu, że jesteśmy otwarte na ludzi. Ubrania szyjemy natomiast dla dojrzałych kobiet, dziewczyn. Nie chodzi o dojrzałość związaną z wiekiem, tylko o dojrzałość wewnętrzną, równie dobrze dojrzała może być nastolatka, jak i kobieta po sześćdziesiątce. Chodzi o akceptację siebie, o dojrzałość emocjonalną.

Anna: Na samym początku, kiedy zaczęłyśmy rozmawiać o marce, miałam owocne spotkanie z Agnieszką Polkowską, współzałożycielką Trendspotu, która powiedziała jedną bardzo ważną rzecz, o której marki często zapominają: "Zdefiniujcie sobie, dla kogo robicie tę markę, wypiszcie to złotymi literami, powieście na ścianie, żebyście nigdy nie zgubiły tego celu". To nam dużo dało, bo wiemy, dla kogo robimy te ubrania: dla każdej kobiety dojrzałej i świadomej. Śmiałam się, bo wyszło mi z DNA, że nasza marka ma zmarszczki: nie tylko te związane z wiekiem, ale także zmarszczki od śmiechu, od trosk, od słońca. Właśnie dla kobiet z takimi zmarszczkami szyjemy nasze ubrania.

Rynek mody chyba nie jest łaskawy dla młodych projektantów: jest mnóstwo ubrań z sieciówek, również dobrej jakości, a wy, jako młode projektantki musicie trafić do świadomego klienta. Myślicie, że udaje się to wam?

Agata: Człowiekowi się wydaje, że talent sam się obroni, a to nie tak. Nie zdawałyśmy sobie na początku sprawy, że tak trudno jest się przebić na rynku odzieżowym. Poza tym wydaje nam się, że te kobiety dojrzałe, o których mówiłyśmy, nie są wystarczająco "zaopiekowane" przez rynek. Często oferta skierowana jest do młodych kobiet albo dojrzałych ze względu na wiek. Natomiast dla kobiet, które chcą się ubrać elegancko i jednocześnie seksownie, kobieco, jest niewiele propozycji. Nasze rzeczy projektujemy też z myślą o tym, gdzie nasza klientka będzie mogła je ubrać.

Anna: Widzimy, że wiele marek powstaje, ale też wiele znika. Jednym z problemów jest to, że firmy nie trzymają się określonego na początku celu i stają się nijakie. Drugim problemem jest fakt, że projektanci nie zdają sobie sprawy, ile to wszystko kosztuje. Natomiast największą trudnością jest oczywiście dotarcie do swojego klienta.

Uważacie, że świadome, etyczne podejście do mody jest ważne? W jaki sposób wy się kierujecie tymi zasadami?

Agata: Staramy się, żeby nasze ubrania były uniwersalne. Każda z tych rzeczy powinna pasować zarówno do biura, jak i na wesele czy spotkanie na mieście. Tym samym ograniczamy liczbę potrzebnych ubrań. Tworzymy markę premium, a świadczą o tym najlepsze tkaniny i dzianiny, jakie wykorzystujemy - muszą być pochodzenia naturalnego, jeśli ze sztuczną domieszką, to tylko w minimalnym stopniu oraz staranne wykonanie. Te ubrania, które są trochę droższe, mają być multizadaniowe: możemy je zestawić zarówno ze szpilkami, jak i trampkami, w zależności od okazji.

Ważne jest również to, że szyjemy w Polsce, w szwalniach, które znamy i które możemy obserwować pod kątem wierzytelności firmy.

Anna: Teraz jest fajnie, bo wszystko może być modne. Ta klasyka, którą my proponujemy, zawsze się obroni, jednocześnie staramy się, żeby te rzeczy były modne i długo nam służyły. W odpowiedzi na informacje od klientek projektujemy w taki sposób, żeby w naszych rzeczach czuły się dobrze, a nie jakby były przebrane. Szyjemy z włókien naturalnych, bo nie lubimy plastiku i szanujemy środowisko.

Aktualnie jest w sprzedaży wasza letnia kolekcja, składająca się z kilkunastu propozycji. Czy to jedna z koncepcji na tę markę, że wypuszczacie limitowane kolekcje?

Agata: Ta kolekcja, którą teraz stworzyłyśmy, a jesteśmy z niej bardzo dumne, jest inspirowana południową Francją. Bardzo ważną jej cechą jest fakt, że jest konsekwentna pod względem kolorystycznym: przeważają tutaj kolory ziemi, trochę różu i modnej bieli oraz kolorów, które podkreślają kobiecość. Mamy tutaj koronki, gładkie formy, dzianiny, tkaniny i trochę wzorów. Więc jeżeli ktoś chce mieć modną szafę, ale spójną i uniwersalną, to nasza kolekcja będzie idealną odpowiedzią na takie potrzeby. Z tą myślą to robiłyśmy.

Anna: Jest to kolekcja kapsułowa. Jeżeli klientka kupi trzy rzeczy od nas, to może je dowolnie zestawiać, również z innymi dostępnymi w swojej garderobie rzeczami. Zapewniamy również naszym klientkom uniwersalność. Szyjemy około 50 sztuk z danego modelu i nie będziemy szyły więcej, z uwagi na to, że tkaniny, które kupujemy, występują w małych ilościach, sprowadzane są z Włoch, czasami powstaje tylko jedna belka danej tkaniny lub wzoru. To jest filozofia naszej firmy, zapewniamy naszym klientkom unikatowość, raczej nie spotkają drugiej osoby w tej samej kreacji.

Jak się odnajdujecie na trójmiejskim rynku? Jakie opinie otrzymujecie od klientek?

Anna: Nasze klientki rozumieją naszą ideę i widzą naszą szczerość. Budujemy markę na relacjach z klientami, osobami i firmami, z którymi współpracujemy. Nasze klientki często wciągają nas w różne działania - śmiejemy się, że są naszą najlepszą reklamą.

Niedawno miałyśmy okazję poznać się na premierze waszych ubrań i wprowadzenia ich do sprzedaży w butiku Seeyou w Gdyni Orłowie. Gdzie jeszcze możemy oglądać i kupować wasze ubrania?

Anna: W Gdyni są one w dwóch butikach Seeyou. W Gdańsku w butiku Pari Pari i Patiti. Oprócz tego w Magii w Kielcach, Tressore w Poznaniu, Sueno w Bochni i od niedawna w prestiżowym butiku SVOI na Mysiej 3 w Warszawie i oczywiście na naszej stronie internetowej.

Mieszkacie w Trójmieście: jak się tu czujecie?

Agata: Uważam, że Trójmiasto jest idealnym miejscem do życia, a mówię to jako osoba, która przeprowadziła się tutaj z Krakowa. Widzę ogromną różnicę: ludzie tutaj są serdeczni, uśmiechnięci, pomocni, takie pozytywne podejście do życia. Z butikami trójmiejskimi też nam się świetnie współpracuje. Zawsze podkreślamy, że jesteśmy marką z Trójmiasta. Myślę, że to Trójmiasto mamy w sercu.

Anna: Dla mnie Trójmiasto to jest bajka - odnalazłam swoje miejsce na Ziemi. Pochodzę z Kołobrzegu, trochę mieszkałam w Poznaniu, w Warszawie, chwilę we Wrocławiu. Kiedy przeprowadziliśmy się do centrum Gdyni to poczułam, że to jest miasto, w którym najlepiej się czuję. Kiedy czegoś potrzebuję w urzędzie, w przychodni, to ludzie są pomocni, bardzo fajni, otwarci.

Jakie macie plany zawodowe na najbliższy czas?

Anna: Być może wypuścimy jeszcze jeden model sukienki na lato, jednak już skupiamy się na jesiennej kolekcji. Będzie prosta pod względem wzornictwa, będą piękne wełniane płaszcze w kratę, pepitę, małe sweterki, koszule z wiązanymi kokardami. Już nie możemy się jej doczekać.

Opinie (10) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze artykuły

wydarzenia