wiadomości - Ludzie

Magdalena Pawlak: architekt wnętrz i inżynier w jednej osobie

Najnowszy artukuł na ten temat

Kolejne bloki w Gdyni malowane na biało

Magdalena Pawlak w projektowanej przez siebie restauracji Petit Paris w Sopocie
Magdalena Pawlak w projektowanej przez siebie restauracji Petit Paris w Sopocie fot. Lucyna Pęsik/trojmiaso.pl

Architektom wnętrz bliżej do artystów niż inżynierów. Są jednak wyjątki. Magdalena Pawlak z M-Projekty to przede wszystkim technik, który w dekorowaniu wnętrz odnalazł pasję. Autorka projektów dwóch opisywanych przez nas w cyklu "Jak oni mieszkają" mieszkań i wielu innych realizacji, opowiada o dwóch różnych obliczach uprawianego zawodu.



Najważniejszy aspekt projektu wnętrza to:

funkcjonalność ponad wszystko 45%
ciekawy, niestandardowy pomysł aranżacyjny 25%
wysokiej jakości materiały 9%
ponadczasowy design 19%
zgodność z aktualnymi trendami 2%
zakończona Łącznie głosów: 97
Olga Miłogrodzka: Projekt wnętrza restauracji Klubu Navigo to jedna z pani najbardziej udanych realizacji w Trójmieście.

Magdalena Pawlak: Projekt aranżacji klubu UKS jest jedną z moich ulubionych prac. Jako mieszkanka Sopotu doskonale rozumiałam potrzeby klientów. Grupą docelową były osoby młode, aktywne, klubowicze - zawodnicy klubu żeglarskiego. Podczas przerw w treningach i zgrupowaniach, w trakcie międzynarodowych regat, klienci restauracji chcieli poczuć marynistyczny klimat kurortu, nawiązujący do ich pasji. Przygotowując projekt nie działałam kolorami, a raczej materiałami i fakturą, stąd duża ilość drewna i bieli - taki skandynawski styl. Wszystko to pozwoliło na stworzenie przestronnej restauracji ze strefą szybkiego posiłku przy oknach (skąd widać przycumowane katamarany oraz to, jak poszczególne jednostki rozkładają sprzęt), zacisznego kącika z sofami i telewizorem - w klimacie lekkiego wiatru, słońca, żagli i morza.

Bar kształtem nawiązuje do kadłuba statku wraz z masztem. Ale to jedyny stricte marynistyczny element. Chciałam jednego konkretnego nawiązania do tematyki przewodniej miejsca, zamiast tysiąca drobnych, wiszących, jak np. często stosowane sznury. Forma baru pomogła mi także rozwiązać techniczne problemy. Znajdują się pod nim lodówki, dlatego musiałam przemyśleć możliwość ich zasilenia. Ponieważ nie mogłam kuć zastanych na miejscu kafli, kable poprowadziłam z góry, ukrywając je jednak w maszcie.

Przeczytaj więcej inspirujących tekstów o designie w Trójmieście

No właśnie - jest pani projektantką z dużym zasobem wiedzy technicznej.

Taką mam zasadę, że pieniądze klienta traktuję jak swoje.

To dlatego, że z wykształcenia jestem inżynierem. Na studia przyjechałam do Gdańska. W pierwszej kolejności ukończyłam Studium Budownictwa Lądowego, a następnie Politechnikę na kierunku Budownictwo Wodne, specjalność - Inżynieria Sanitarna. Stąd wszystkie moje projekty mają silną podstawę techniczną. Nie zajmuję się tylko i wyłącznie aranżacją i dodatkami: poduszkami, lampkami, świeczuszkami. Moje projekty wsparte są solidną wiedzą techniczną, są podstawą do fachowego ich wykonania. Obejmują projekty instalacji sanitarnych, elektryki, wentylacji. Odpowiednio dobieram grzejniki. Generalnie lubię wiedzieć np. z czego wykonana jest ściana - przychodzę, pukam w nią i wiem: działowa, płyta, 12 mm. Sprawdzam podciągi, filary, wiem, co można burzyć, gdzie otwór wywiercić, gdzie biegną rury, czy zastosować odpływy czy spadki. Ogromną wagę przywiązuję do tego, aby w każdym pomieszczeniu każda rzecz działała sprawnie.


Jakie projekty były dla pani - pod względem technicznym - największym wyzwaniem?

Projekt wnętrza statku - wykorzystywanego do połowów badawczych - był jednym z większych wyzwań ze względu na wysokie oczekiwania zagranicznego odbiorcy z Nigerii. Najbardziej problematyczną kwestią okazał się dobór materiałów w odpowiednich grupach niepalności i o wymaganych atestach. Wcale nie ma tego tak dużo, więc odpowiednie ich zestawienie - aby całość nie wyglądała sztampowo i pospolicie - nie było takie proste. Ale udało się. Zastosowałam sporo dębu naturalnego, ale też zwykłe linoleum, które wygląda jak podłoga drewniana na jachtach. W łazience są kafle. Aby nie pękały, bo statek jednak drga, zastosowałam mozaikę, bardziej elastyczną i odporną na naprężenia.

Drugą trudnością, choć już mniej techniczną, było zagospodarowanie nieustawnej przestrzeni i połączenie jej z nowoczesnym stylem dopasowanym do wymagań armatora i całej załogi. Małe kajuty o obniżonej wysokości były wyzwaniem. Zazwyczaj statki wyposażane są w ciemne ściany, np. granatowe, ja użyłam jasnych kolorów - tak, aby optycznie całość powiększyć. Obudowę pulpitu zaproponowałam jednak całą czarną - też nowatorskie rozwiązanie, jak na takie urządzenie.
Moją Biblią jest polska norma i prawo techniczne.


Przymierzałam się ostatnio do projektu kliniki, w tym gabinetu do RTG. Aby wykonać go poprawnie musiałam zasięgnąć specjalistycznej wiedzy z zewnątrz. Państwowa Inspekcja Atomistyki np. musi wyznaczyć grubość ścian takiego pomieszczenia, rodzaj izolacji - ja nie mam do tego uprawnień. Tak więc zdarzają mi się projekty, w których konsultacja jest nieodzowna. Moją Biblią z kolei jest polska norma i prawo techniczne.


Domyślam się, że ekipy wykonawcze nie mają lekko, gdy sprawuje pani nadzór autorski nad realizacją projektu.

Wykonawcy prac zawsze dostają ode mnie rysunki w Autocadzie - wszystko mają podane na tacy. Rozrysowuję ściany, kafle, odpływy, podejścia do oświetlenia, wentylację, robię rysunki techniczne. Ale sprawdzam wykonawców, weryfikuję ich umiejętności. Nikt mnie nie zaskoczy terminami typu dylatacja, rozciągliwość i ściśliwość materiałów, potrafię na ich temat dyskutować. Rozróżniam rodzaje wielu materiałów, np. szkła - tak więc żaden fachowiec nie wciśnie mi zamiennika.

A co z estetyką projektów? Jak scharakteryzowałaby pani swój styl?

Dekoracje są zwieńczeniem projektów technicznych. To tak, jak z "małą czarną" - jest w modzie, ponadczasowa, ale biżuterię można do niej zmieniać do woli. Moje projekty są zazwyczaj proste i monochromatyczne, aby na każdą okazję można je było zmieniać dobierając odpowiednie dodatki. Wówczas wiosną można postawić na lekkie, pudrowe kolory, a zimą na rozgrzewające czerwienie, srebro i biel. Atmosferą miejsca można się w moich wnętrzach bawić. Projektuję je też tak, aby niedużym kosztem można było wnętrza co kilka lat odnawiać. Taką mam zasadę, że pieniądze klienta traktuję jak swoje.
Dekoracje są zwieńczeniem projektów technicznych. To tak, jak z małą czarną - jest w modzie, ponadczasowa, ale biżuterię można do niej zmieniać do woli.


Reklamuję się jako "twórca twojej przestrzeni" - projektuję dla konkretnych osób. Często szkicuję portret psychologiczny klientów, próbuję wyczuć ich wewnętrzną estetykę. Swojej nigdy nie narzucam. Nie sugeruję się także trendami i nowościami.

Czy restauracja Petit Paris w Sopocie może być przykładem?

Tak. Nie sugerowałam się tu modą. Odnawiając wnętrze restauracji myślałam o eleganckim i smacznym Paryżu. Dlatego postawiłam tu paprocie - zawsze wyobrażam je sobie na eleganckich statkach typu Titanic, przy panu z cygarem. Wprowadziłam czarno-białe pasy na tapetach i obiciach siedzeń. Te zawsze są modne, ponadczasowe, eleganckie, szykowne. Wydłużają też pomieszczenie i rzucają się w oczy. Wszystko na nich fajnie wygląda.

Na koniec proszę powiedzieć, jak to się stało, że inżynier został architektem wnętrz?

Zawsze chciałam nim być. Po studiach technicznych pokusiłam się o ukończenie szkoły artystycznej Art&Deco w Warszawie. Chciałam się tam sprawdzić, pod okiem specjalistów. Wyszło dobrze. Czuję wnętrza, a tego nie można się nauczyć, trzeba to mieć.

Czuję wnętrza, a tego nie można się nauczyć, trzeba to mieć.
Pamiętam takie ciekawe sytuacje. Jednym z moich zadań było ręczne wykonanie projektu kuchni i odzwierciedlenie w nim - najwierniej, jak się da - wyglądu zastosowanego materiału. Tak długo i mozolnie bawiłam się kredką, aż uzyskałam efekt, jaki chciałam. Ktoś potem zwrócił mi uwagę na to, że narysowałam fornir. Tak więc myślałam o tym materiale, jeszcze go nie znając. Tak samo na studiach po głowie chodziły mi szare, surowe ściany - dziś beton architektoniczny wykorzystywany jest powszechnie. To jest to wyczucie - nie mam wiedzy, ale to czuję, robię mimo wszystko. Podam jeszcze jeden przykład. W trakcie studiów koleżanka poprosiła mnie o zaprojektowanie witryny sklepowej. Potem okazało się, że zupełnie nieświadomie zaaranżowałam ją według zasady trzech kolorów i trzech rzeczy (tyle ile kolorów, tyle produktów). Nie znałam jej, ale intuicyjne zastosowałam. Podobno wszystkie wyeksponowane tam produkty sprzedały się bardzo szybko. To były impulsy do działania, znaki, że projekty wnętrz to kierunek dla mnie. Bez wahania poszłam w jego stronę.

Przeczytaj teksty o mieszkaniach zaprojektowanych przez Magdaleną Pawlak: Glamour w kobiecym wydaniu oraz Nowoczesne mieszkanie singielki.

Opinie (70) 2 zablokowane

  • Nowomowa (7)

    Knajpę zwie się klubem.Do kompletu brakuje,że pijaczków żłopiących tam cienkie piwo bedą tytułować gentelmenami.

    • 41 5

    • Cienizna (3)

      z tej inżynierowej , nie doradzam korzystania z jej uslóg !!!!!

      • 3 1

      • to chociaż ze słownika czasem skorzystaj (1)

        • 12 0

        • sadze ze pisownia jest nieprzypadkowa. i w kontekscie wypowiedzi własciwa.

          • 0 0

      • Zawiedziony, cienizna to raczej z ciebie.

        "uslóg"??? Co to jest?

        • 2 1

    • Za żłopiących pijaczków odpowiada

      kierownictwo klubu, kawiarni czy restauracji a nie projektant.

      • 2 2

    • Zgadza się, robią knajpe a potem serwują tam syf typu żywiec czy haineken

      który smakuje jak kranówa z dodatkiem aromatu i alkoholu. A mamy tyle dobrych w piw w polsce. Żeby chociaż dało się kupić coś lepszego chociażby w butelce, ale często ten syf to jedyna opcja.

      • 2 0

    • ..koneserami napojow powstalych na bazie chmielu i nie tylko.. - sommelierami..

      • 1 0

  • szacun

    Widać że Pani arch lub inż albo kto co chce jest chodząca orkiestra.Pewnie jeszcze jest wykonawca i do tego robolem.Architekci wnetrz czy jak to autorka mówi ludzie od wieszania d*pereli bójcie się - co wy wiecie o projektowaniu.Na szkolenia do tej mistrzyni.

    • 30 11

  • Piękne projekty (2)

    Czuć w tym pasje i fachowe podejście.

    • 16 21

    • czuć, że ta pani inżynier (1)

      ma znajomych w redakcji 3M

      • 15 0

      • Umiejetnosc zawierania korzystnych

        kontaktow to podstawa rozpoczecia pomyślnego byznesu. Wiec nie krytykuj bo widze w tobie nienawistnego zazdrosnika. Sam wez sie do roboty.....

        • 3 5

  • Wszystko na jedno kopyto

    • 21 9

  • ja myślałem (3)

    że to normalne, że architekci są inżynierami. Ewentualnie mgr inż.
    Bo to tak, jakby tytułować kogoś "kierowcą, posiadaczem prawa jazdy".

    • 35 1

    • architekt a architekt wnętrz (1)

      oczywiście że architekci są inżynierami (po Politechnice), niestety architekci wnętrz (np. po Akademii Sztuk Pięknych) nie zawsze - często ich wiedza techniczna jest mizerna, nie mówiąc już o znajomości przepisów i norm.

      • 11 2

      • może i brak Im wiedzy technicznej za to częściej proponują atrakcyjne projekty.
        Zauważają przy tym wady wyrobów tam gdzie tym po politechnice wydają się mistrzostwem świata.

        • 2 4

    • W angielskiej terminologii istnieje

      Interior Designer. Bardzo dochodowy finansowo byznes. Oczywiscie jesli ma sie wiele kolorowo atrakcyjnych pomyslow. Mysle ze Pani Magdalena bedzie wzieta projektantka.

      • 4 1

  • Architekt i inżynier? Szczerze mówiąc to nie ma się czym chwalić, bo to żaden zaszczyt. W większości, jeżeli nie w 100% przypadków nie używa się tego "tytułu" przez nazwiskiem. W tej chwili każdy absolwent politechniki wydziału architektury ma tytuł inżyniera (jeśli nie mgr). Na prawdę rozbawił mnie ten artykuł, bo podejrzewam że to właśnie miał na celu

    • 25 4

  • straszna pewność siebie i przekonanie o własnej potędze wiedzy. Oby "lądowanie" nie było bardzo bolesne (2)

    a to, że będzie - to jestem pewien...

    • 35 9

    • też mnie ta 'skromność' i 'pokora' urzekły (1)

      ale obserwuję, że ludzie z parciem na szkło, megalomani radzą sobie w tym plastikowym świecie

      • 22 2

      • masakra

        wy, gownozja.dy za to piszecie dyrdymały i wam żal d.upę ściska, frajerstwo

        • 0 4

  • wnterza naprawde fajne (2)

    ale projektantka jeszcze fajniejsza :-)

    • 9 20

    • No za (1)

      urocze to to nie jest , dużo lepsze się brało na ryby !!!!!

      • 8 2

      • ...a potem się budziło...

        • 0 0

  • inynier architekt pomimo możliwości otrzymania tyt. inżyniera (3)

    ma się nijak do inżyniera budownictwa

    • 18 5

    • Ale dobrze ssie. (1)

      I to się liczy.

      • 9 2

      • Rzeczywiscie z ciebie "ASS", ale przez dwa s.

        Rozumiesz chyba co to znaczy?

        • 0 1

    • Bo to nie to samo.

      Architektura Okretow a Budowa Okretow. Jest roznica???

      • 0 0

  • nie ulega wątpliwości (2)

    że jest to tekst sponsorowany, zastanawia mnie jednak, czy dobry architekt (i inżynier! co warte podkreślenia, bo architekta nie inżyniera ze świecą szukać) ma czas i potrzebę lansowania się i reklamowania w taki sposób? Może program w tv?

    • 28 2

    • Ma c*otka

      gdzięś wejścia a w ogóle ona jest bez wyrazu , cieńki przeciętniak !!!!1

      • 9 2

    • Też chciałem zapytać. Architekt, która mi robiła mieszkanie w ogóle się nie ogłasza. Nie ma jej w Internecie. Działa tylko na poleceniach, a kalendarz na prawie rok do przodu pełny...

      • 9 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze artykuły