wiadomości - Samochody

Lexus LS: ekstrawagancja i japońska gościnność


Czy luksusowy samochód musi charakteryzować stonowany wygląd? Absolutnie nie, a najlepszym tego dowodem jest ekstrawagancki Lexus LS. Japończycy przełamali pewien schemat i stworzyli elegancką limuzynę z domieszką sportowego zacięcia po swojemu. Mieliśmy okazję poznać "omotenashi", czyli japońską gościnność we flagowym LS-ie.



Czy podoba ci się nowy Lexus LS?

tak, piękne auto 64%
raczej tak, tylko ta cena... 23%
nie, wolę limuzyny konkurencji 13%
zakończona Łącznie głosów: 251
Zupełnie nowa, usztywniona płyta podłogowa, masywna i usportowiona sylwetka, wyraziste rysy i przetłoczenia, ostentacyjnie wielki grill, charakterystyczne LED-owe reflektory, a także gigantyczne, 20-calowe obręcze kół - tak w dużym skrócie prezentuje się zapowiadany hit od Lexusa, model LS.

To już piąta generacja LS-a, ale czy któraś z wcześniejszych odsłon japońskiej limuzyny szczególnie zapadła w waszej pamięci? No właśnie, nam też nie. Wiele wskazuje na to, że nowy LS to zmieni. Ten samochód ma wszystko, co potrzebne jest do stania się symbolem marki. Ikoną, której Lexusowi zawsze brakowało. Luksusowy model ma to coś, ma swój własny styl, dzięki któremu może poważnie dać się we znaki niemieckim hegemonom z segmentu F.

Jak już wspomniałem, LS został zbudowany na nowej platformie GA-L, która zmieniła nieco proporcje auta. Nowa limuzyna jest teraz o 25 mm dłuższa i 15 mm niższa w porównaniu do poprzednika. Obniżono też o 90 kg masę pojazdu. I co ważne, LS nie będzie oferowany w wydłużonej wersji Long. Nie ma takiej potrzeby, gdyż rozstaw osi najnowszego LS-a wynosi 3125 mm, a to o 35 mm więcej od wersji Long czwartej generacji modelu.

Dodajmy tylko, że bagażnik w benzynowej wersji LS 500 pomieści 480 litrów, natomiast hybrydowe LS 500h dysponuje o 50 litrów mniejszą przestrzenią bagażową.

Trzeba przyznać, że stylistyka Lexusa LS należy do tych bardzo odważnych. To japońskie wizjonerstwo, które tak bardzo różni się od niemieckiej myśli projektowej. Oryginalny styl LS-a jest poniekąd kompromisem między przestronną i komfortową limuzyną a sportowym coupe. Intrygującą stylistykę nadwozia LS-a wyróżnia przede wszystkim pas przedni. Olbrzymi grill w kształcie klepsydry i ciekawa linia reflektorów - to te elementy przykuwają uwagę zdecydowanie najdłużej.

Pora zasmakować japońskiej gościnności - zaglądamy do wnętrza LS-a. Już od samego progu robi się komfortowo, bo dzięki pneumatycznemu zawieszeniu samochód podczas wsiadania automatycznie unosi się o 3 cm. Ciekawostką są również mocowania pasów przy przednich fotelach, które wysuwają się zaraz po otworzeniu drzwi. Zasiadamy wygodnie na siedzisku kierowcy, odpalamy zapłon, fotel i kierownica ustawiają się w ostatniej zapamiętanej przez system konfiguracji, a na trzech wyświetlaczach (centralnym, wskaźników i HUD) uruchamia się grafika Lexusa. To detale, które każdorazowo mają umilać życie przyszłym właścicielom LS-a. W końcu to "omotenashi".

Swoją drogą projektanci Lexusa zaszaleli i doposażyli LS w prawdopodobnie największy wyświetlacz projekcyjny HUD w historii motoryzacji. Pomocne informacje dla kierowcy wyświetlane są na polu o przekątnej - uwaga - 24 cali.

Dopracowane i dopieszczone wykończenie - to najbardziej urzekło mnie we wnętrzu LS-a. To absolutna liga mistrzów. Wysokiej jakości drewno i skóry sprawiają, że po prostu nie ma się ochoty wysiadać z tego auta. Japończycy sumiennie odrobili pracę domową, bo w poprzednich generacjach tego modelu z wykończeniem bywało różnie. Teraz jest luksus przez bardzo duże "L". Nie ma mowy o jakimkolwiek oszczędzaniu na materiałach.

Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić - to na pewno byłyby to pokrętła do zmiany trybu jazdy i niezbyt intuicyjna obsługa tych wszystkich systemów, którymi naszpikowany jest LS. Gałki od trybów jazdy wyglądają oryginalnie, ale ich lokalizacja nie jest korzystna. Żeby przełączyć tryb, kierowca musi się delikatnie nagimnastykować. Nie jest to nowatorskie rozwiązanie, bo przecież Lexus po raz pierwszy wprowadził to do modelu LFA.

Drugim minusem jest samo poruszanie w panelu multimediów. Po pierwsze, trzeba się przyzwyczaić do działania kontrolera dotykowego, a po drugie, wyszukiwanie interesujących nas funkcji, które wyświetlane są na 12,3-calowym ekranie, jest raczej mało intuicyjne i dość czasochłonne.

Lexus LS to samochód, który stworzono z myślą zarówno o kierowcy, jak i pasażerach zasiadających w drugim rzędzie. Japończycy położyli bardzo mocny nacisk na komfort. I rzeczywiście, człowiek z tego auta wysiada jakby zrelaksowany. Za ten stan odpowiadają przede wszystkim fotele. Ten kierowcy został wyposażony w 28 opcji regulacji, natomiast każdy z czterech foteli dysponuje masażem shiatsu. Bardzo efektywnym masażem, dodajmy. Zaryzykuję stwierdzenie, że to jeden z lepiej dopracowanych masaży oferowanych przez producentów aut.

Szczególnie przyjemne jest podróżowanie w drugim rzędzie, w fotelu pana prezesa (to ten po prawej stronie). Przy użyciu dotykowej konsoli w podłokietniku możecie zamienić klasyczny fotel w wentylowaną i ogrzewaną leżankę, możecie również odpalić ekrany i obejrzeć film (w podłokietniku ukryte jest gniazdo HDMI), a jeśli zapragniecie intymności - możecie opuścić wszystkie trzy rolety okienne. Po prostu bajka, ale pamiętajcie, że takie przywileje czekają na was jedynie w topowej wersji Omotenashi.

Warto wspomnieć także o systemie aktywnego tłumienia hałasu, który ma dodatkowo podnosić komfort podróżowania. I rzeczywiście, działa całkiem nieźle, bo kabina jest dobrze wygłuszona, ale do absolutnej ciszy jeszcze trochę brakuje. Na pochwałę zasługuje za to świetnie grające audio firmy Mark Levinson. System posiada funkcję dźwięku przestrzennego i zestaw głośników w podsufitce. To duży ukłon w kierunku audiofilów.

Centrum dowodzenia pasażerów drugiego rzędu.
Centrum dowodzenia pasażerów drugiego rzędu. fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl
Klienci decydując się na zakup LS-a, mają do wyboru dwa silniki: 500 i 500h. My sprawdziliśmy możliwości tej drugiej, hybrydowej wersji.

LS 500h napędza silnik benzynowy V6 o pojemności 3,5 litra i mocy 299 KM (360 Nm maksymalnego momentu obrotowego), który dodatkowo wspierany jest silnikiem elektrycznym generującym moc 179 KM. W efekcie kierowca ma do dyspozycji 359 KM. Moc na wszystkie koła przekazywana jest przez hydrokinetyczną, 10-stopniową automatyczną skrzynię biegów, która działa bardzo precyzyjnie. Sama V6 bardzo ładnie brzmi i szybko wkręca się na wysokie obroty.

Takie parametry pozwalają LS-owi przyspieszyć od 0 do 100 km/h w 5,5 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 250 km/h. Podczas testów spalanie w cyklu mieszanym wyniosło nieco ponad 8 litrów paliwa na 100 km. To świetny wynik.

LS oferuje kilka trybów jazdy: od ekonomicznego, przez komfortowy, aż po sportowy +. I właśnie ten ostatni tryb wywołuje największy uśmiech na twarzy kierowcy. Co warte podkreślenia - LS pomimo dużych gabarytów jest zwinny, lekko się prowadzi i bardzo pewnie pokonuje zakręty. To zasługa sztywnej konstrukcji, układu tylnych kół skrętnych i wielowahaczowemu zawieszeniu pneumatycznemu, który dostarcza maksimum frajdy z jazdy, oczywiście przy zachowaniu stosownego komfortu.

W ociekającym luksusem Lexusie LS nie mogło zabraknąć zaawansowanych technologicznie funkcji bezpieczeństwa czynnego. To szereg systemów, które do podnoszenia bezpieczeństwa wykorzystują kamery i radar wykrywający m.in. obiekty stwarzające ryzyko kolizji.

Osobiście najbardziej zainteresowała mnie inteligentna funkcja zapobiegania kolizji, która w momencie wykrycia niebezpieczeństwa w postaci zbliżającego się pieszego albo innego samochodu - rozpoczyna hamowanie, ale również, jeśli jest taka konieczność, stara się go ominąć. Z wiadomych przyczyn nie testowaliśmy tej funkcji.

Ostrzeganie o pojazdach nadjeżdżających z boku - to również bardzo pomocny system. Radar wyłapuje takie sytuacje, a informacje ostrzegające prezentowane są na przedniej szybie przez wspomniany już wyświetlacz HUD.

Do działania panelu dotykowego trzeba się przyzwyczaić.
Do działania panelu dotykowego trzeba się przyzwyczaić. fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl
Pora na małe podsumowanie. Jeśli dysponujesz fortuną pieniędzy i chcesz się wyróżnić w tłumie pospolitych aut, chcesz spróbować czegoś innego, niekoniecznie niemieckiego - rozważ zakup Lexusa LS. Myślę sobie, że ekstrawagancką limuzynę można pokochać od pierwszego wejrzenia i równie szybko ją znienawidzić, ale to jest właśnie piękno motoryzacji.

Ceny Lexusa LS 500h w najbogatszej wersji Omotenashi rozpoczynają się od 660 tys. zł. Zazwyczaj ta kwota jest znacznie wyższa, bo za samo wykończenie boczków drzwiowych Origami oraz elementy ozdobne Kiriko (cokolwiek to jest) klient musi dopłacić 81 200 zł.

Osoby, które chciałyby na własnej skórze przekonać się, jak doprecyzowanym samochodem jest LS, będą miały taką okazję w dniach 5-6 marca. W gdyńskim salonie Lexus Trójmiasto organizowane są dni otwarte tego modelu, a do dyspozycji odwiedzających oddane zostaną egzemplarze testowe, zarówno LS 500h, jak i benzynowa odmiana LS 500.

Samochodu do testów użyczył dealer Lexus Trójmiasto
Zdjęcia zostały wykonane przy Muzeum II Wojny Światowej

Opinie (48) 2 zablokowane

  • (14)

    Teraz przeliczmy parytet siły nabywczej pieniądza. Nagle okazuje się, że taki niemiec zapłaci za tego lexa tyle, ile polak za insignię. O ile w niemczech aż tak tego nie widać (duży odsetek żyjących na socjalu) polecam przejażdżkę po Austrii. Spróbujcie na autostradzie pośród stu napotkanych samochodów znaleźć coś starszego niż 5 lat i niższej klasy niż audi a6. Dlatego nie rozumiem reklamy tego lexa w Polsce. Ich obecność na tym rynku ma chyba wyłącznie wymiar wizerunkowy, bo wątpię, aby wartość sprzedaży u nas wyniosła choćby promil ich sprzedaży światowej. Ale grunt to dalej rozdawać socjal, przekonując naiwniaków jak to niemcy nam zazdroszczą takiego "nieugiętego" rządu. Gdzie ja żyję...

    • 47 19

    • Bogactwo nie bierze się z pracowitości , tylko z eksploatacji innych. (6)

      My Polacy mieliśmy miękkie serca, bo zamiast podbijać mordować sąsiadów już wczasach Kazimierza Wielkiego, to byliśmy tacy ludzcy dla nich. Teraz jesteśmy przegrani, bo nasza bieda i pariactwo ma swój początek już w Średniowieczu. Nie ma dla nas przyszłości, bo jesteśmy słabi. Ten świat ma ważną zasadę: jak jesteś silny to pożryj słabszego, zanim on urośnie w siłę.

      • 24 10

      • (1)

        Serio? Naszą obecna biedę przypisujesz temu co działo się blisko 650 lat temu? Niewątpliwie wydarzenia historyczne mają wpływ na społeczeństwo i dobrobyt państwa ale nie przesadzaj. Przy takim biernym nastawieniu i robieniu z siebie ofiary całego świata chyba jednak mamy to na co zasługujemy.

        • 12 3

        • Nie ja tylko żartowałem............................................

          • 0 1

      • Zdegradować tego króla Kazimierza do rangi giermka.

        • 2 0

      • Sorry ale piszesz głupoty. Nasza magnateria należała do najbogatszych w Europie. Henryk Walezy jak przyjechał do Polski nie mógł się nadziwić przestronności polskich pałaców. U nas problemem było to ze polscy magnaci wykazali się krótkowzrocznością i chciwością. Nie zamierzali dzielić się z państwem swoimi zyskami. stąd potem upadek państwa.

        • 1 0

      • bogactwo bierze się z pracy, z podboju tylko czasem (1)

        Niemiecka gospodarka jest 10 razy większa od naszej (nie wyolbrzymiam), a populację mają tylko 2 razy większą. Więcej produkują, sprzedają i dlatego są bogatsi. U nas pokutują zeszłe lata w głupim systemie który nas zrujnował.

        • 6 0

        • Podobnie Szwecja...

          Ostatnio media obwieściły, że całkowite PKB Polski zrównało się z PKB Szwecji... Sęk w tym, że w Szwecji mieszka 4 razy mniej ludzi niż w Polsce - i oni wytwarzają przy tym tyle samo dóbr (a raczej dóbr o porównywalnej wartości) co my.
          Nie dziwcie się więc że oni zarabiają 4 razy więcej. Ekonomia jest nieubłagana i żadne sztuczne regulacje, typu urzędowe podnoszenie płac, tego nie zmienią.

          • 2 0

    • Parytet... (2)

      A parytet siły nabywczej w Luksemburgu czy Norwegii jest jeszcze większy. I Twoje dowody na temat socjalu, rządu czy polityki mają się nijak do reklamy tego konkretnego Lexa w Polsce. A wiesz dlaczego? Po pierwsze, nikt nie kupuje aut Premium za gotówkę - tylko leasing i pochodne instrumenty. Po drugie, jak kogoś będzie stać na takie auto (a uwierz mi, że w Polsce jest bardzo dużo takich osób), to prawdopodobnie kupi swojej żonie jakiegoś SUVa, kochance kabrioleta, a teściowej hatcha - z rodziny Lexa. Po trzecie, każdy z otoczenia tego "prezesa" będzie chciał też kupić takiego LS-a, a jak pieniędzy zabraknie, to będzie szukać niższej klasy. A, ktoś, kto porównuje Polaka i Niemca, prawdopodbnie skończy w salonie Toyoty, na dziale aut używanych, i nazwie swojego Yarisa - Leksiem... I też będzie zadowolony z życia, a Lexus podniesie swój promil sprzedaży w naszym pięknym kraju.

      • 7 9

      • akcyza

        Bardziej chodziło chyba przedmówcy o BRAKU akcyzy (18,3% wartośći) i BEZPROBLEMOWĄ możliwość odliczenia CAŁEGO VAT'u (19% w Niemczech) + duża sprzedaż w salonie daje możliwości uzyskania większego rabatu.
        I mamy 50% ceny w Polsce.
        99% tego typu samochodów sprzedaje się na firmę, a czy w leasingu czy nie to i tak trzeba spłacić tylko mniej.

        • 5 0

      • akurat w Norwegii parytet sił nabywczej jest niższy

        a na pewno w stosunku do samochodów które są tam 2 razy droższe niż w Niemczech

        • 3 0

    • (1)

      Musisz wiedzieć jedno. Na zachodzie większość ludzi z grubym portfelem ch kładzie na to czym jeździ. Oczywiście nie jeżdzą przysłowiowym maluchem,ale mają używane czesto nawet 20 letnie auta,ale w top wersji i super stanie. Mają za to jachty za grube pieniądze i letnie rezydencje w Marbelli. Polak golas musi się pokazać autem. Wakacje spędza w Grecji przez tydzień bo na weekend w Szwajcarji nie stać.

      • 14 5

      • a czym się różni pokazywanie się w jachcie od pokazywania się w aucie?

        tak samo próżne.

        • 7 5

    • Poczytaj sobie w sieci wyniki sprzedaży Lexusa w Polsce, szczególnie flagowych modeli jak RX, LC, LS i wtedy wróć tu z komentarzem. Bo jak narazie masz klapki na oczach.

      • 0 0

    • grosz do grosza i będzie kokosza

      • 2 0

  • To ten za garnizonu?!

    • 12 1

  • (4)

    Niezla sciema, silnik v6, masa powyzej 2 ton, automat, naped 4x4 i srednie spalanie w cyklu mieszanym ok. 8l - to chyba jadac Slowackiego z gorki 70 km/h.
    Maly bagaznik jak na auto tej klasy, osiagi przecietne jak na taka moc i 10 biegow. Stylistycznie jednym sie bedzie podobac, innym nie, mi sie podoba, chociaz jak dla mnie w srodku za duzo tabletow, ktore za 10 lat beda razic swoim archaicznym wygladem.

    • 10 17

    • To hybryda, startujesz na prądzie. 8 to raczej normalny wynik. Czego sie spoddziewasz 12 litrow przy hybrydzie?

      • 10 3

    • OJ oj oj

      boli, nie musisz kupować jak się nie podoba. Mi się podoba, choć nie stać mnie na takie auto.

      • 8 1

    • i dlatego za 10 lat będzie kosztował 10% obecnej ceny w komisie koło reala

      • 6 5

    • 8 na trasie spali przy delikatnej nodze

      w mieście zejdziesz do 10 jak nie bedziesz pałował

      • 2 0

  • Ależ "męczące" wnętrze. Zewnątrz pięknie się prezentuje poza grillem i detalami,których jest za dużo. Elegancja polega na czymś innym. To oczywiście tylko moje zdanie. Wśród konkurencji nie ma szans konkurować,ale w sumie to ich plus gdyż Lexus jednak jest niszowy.

    • 11 7

  • (3)

    Ktoś z Was jeździ ls-em z około 2009 roku? Warto to kupić?

    • 4 2

    • Warto

      • 6 1

    • wszyscy, a jak ktoś nie jeździ LSem to M3

      tak wynika przynajmniej z moich obserwacji tego forum

      • 5 0

    • Warto

      Kazdego LS brac warto.

      • 1 0

  • Czy na plac pod MWII mozna wjężdżać i parkować? (2)

    Chyba należy się mandacik.

    • 7 12

    • można zorganizować sesje zdjęciową i poprosić o zgodę na wjazd administratora obiektu (1)

      • 10 2

      • Za odpowienią kasę , wiadomo po zmianach dojnej zmiany.

        • 1 2

  • Cena niewygorowana za takie auto

    Trzeba brac

    • 7 4

  • Nie zgodzę się z autorem (1)

    Ekstrawagancja jak najbardziej, ale nie elegancja. Ten samochód jest tak przeładowany stylistycznie, że aż oczy łzawią. Elegancja w Leksusie minęła razem z latami 90. Dziś ich styliści liczą na efekt WooW!, zapominając że działa to bardzo krótko. Ale patrząc z drugiej strony ma to niestety sens, biorąc pod uwagę jednorazowość dzisiejszej motoryzacji.... Szkoda.

    • 7 7

    • Tak samo to widzę, ale LS nigdy nie był elegancki,

      był neutralnie nudnawy, dokładnie tak jak nowe A8. Teraz stał się kiczowato krzykliwy (i te połyskliwe felgi!).

      • 3 3

  • ujdzie ale tylko wersja hybrydowa (1)

    • 3 2

    • nieprawda, jest odczuwalnie cięższa i ma mały kufer

      zwyły jest ok, tyle że napęd tylko na tył

      • 2 1

  • Przestylizowany, odstraszy grupę docelową 55+ jeśli nie 60+ (1)

    W tej klasie wymagany jest stonowany styl i nudna, ale jednak, elegancja. Lubiłem Lexusa dopóki, dopóty nie epatował azjatycko-amerykańskim stylem (wiem, determinuje to rynek zbytu).
    ps. Wybrałbym w tej klasie Toyotę Century (zakładając, że miałby być japończyk), niech trąci myszką, byle nie raziło w oczy (niestety nie ma wersji EU, ale wełniane fotele są urzekające)

    • 8 4

    • Jezdzilem wersjami od drugiej do przedostatniej i cenilem to o czym napisales,

      bylem sporo, a i teraz wciaz ponizej wspomnianej grupy docelowej (wiekowo), dlatego niepozornosc modelu byla propsem. W samochodach cenie nienachalność i umiarkowanie, jak w ludziach.

      • 1 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze artykuły