wiadomości - Kulinaria & Wino

Kolacja starogdańska w Restauracji Motlava

Kolacja starogdańska odbyła się po raz pierwszy w restauracji Motlava w piątkowy wieczór. Właściciele obiektu zorganizowali ją we współpracy z reprezentantami Garnizonu Gdańskiego.
Kolacja starogdańska odbyła się po raz pierwszy w restauracji Motlava w piątkowy wieczór. Właściciele obiektu zorganizowali ją we współpracy z reprezentantami Garnizonu Gdańskiego. Lucyna Pęsik/ Trojmiasto.pl

W piątkowy wieczór w restauracji Motlava odbyła się kolacja, której motywem przewodnim była starogdańska kuchnia. Ponad 30 gości miało okazję uczestniczyć w komentowanej degustacji przygotowanej we współpracy ze Stowarzyszeniem Garnizonu Gdańskiego.



Wieczór rozpoczął wystrzał z pistoletu przed restauracją Motlava. Miał symbolizować odświętny charakter kolacji przygotowanej z tradycyjnych przepisów z Gdańskiej książki kucharskiej z przełomu XVII i XVIII wieku. 5 potraw przyrządził szef kuchni Łukasz Toczek wraz z innymi kucharzami, a wieczór poprowadziło czterech przedstawicieli Stowarzyszenia Garnizon Gdański, ubranych w stroje z poprzedniej epoki, z głównymi mówcami - Aleksandrą i Krzysztofem Kucharskimi.

Podczas całego spotkania można było poczuć klimat tamtych lat. Odtwórcy historyczni urozmaicali kolację opowieściami o daniach i o tym, jak wyglądała kulinarna strona życia dawnych gdańszczan.

- Pomysł na kolację pojawił się, kiedy poznałem Krzysztofa Kucharskiego. W naszej restauracji zajmujemy się kuchnią polską, chcemy promować regionalne dania, a ponieważ Krzysztof jest związany z Garnizonem Gdańskim, który celebruje historię Gdańska postanowiliśmy zorganizować kolację komentowaną, która pokaże gościom smaki i dania minionych epok - opowiadał Rafał Lipiński, właściciel restauracji.
- Inspiracją była również Gdańska książka kucharska, która towarzyszyła nam powstawała restauracja Motlava. Stwierdziliśmy, że warto opowiedzieć gościom o bogactwie kulinarnym, jakie w tamtych czasach było w Gdańsku, dzięki temu że był miastem portowym. Mieliśmy wtedy cytryny, imbir, pomarańcze, czy nawet ananasy - dodała Maria Lipińska, właścicielka.
Jako pierwsze na stołach gości pojawiły się przekąski. Były to podpłomyki z zastawą wytrawnych sosów oraz marynowanych warzyw: cebuli, grzybów i ogórków. Sycącym dodatkiem były domowe kiełbaski cielęce.

Przystawkę stanowił starogdański pasztecik z maślanego kruchego ciasta, z farszem z sezonowych warzyw z dodatkiem śmietany i szczypiorku. Był lekko słony, a poszczególne warstwy bardzo dobrze komponowały się ze sobą.

Goście mieli również okazję spróbować, jak smakuje proch, który w dawnych czasach stanowił rodzaj przyprawy.

Zielona zupa ziołowa, którą tworzył: szpinak, jarmuż, pietruszka, estragon, szczaw i jajko zdecydowanie przypadła do gustu gościom, którzy sprawdzali przepis bezpośrednio w książce kucharskiej i głośno ją zachwalali.

Głównym daniem była upieczona w całości kaczka, którą dumnie zaprezentowali na sali kucharze. Kawałki bardzo kruchego i soczystego mięsa podano w sosie pieczarkowym z oryginalnie przygotowanymi dodatkami: kartoflami z cytryną i gotowanym, marynowanym zielonym groszkiem.

Słodkim zakończeniem kolacji była pitna czekolada podana na gorąco, nie przypominająca formą czekolady, którą dzisiaj uznajemy za czekoladę do picia. Ta zaserwowana na kolacji była bardzo gęsta i gorzka.

Stoły zdobiły ananasy, które jak się później okazało były w XVII i XVIII wieku towarem luksusowym, dostępnym w Gdańsku, głównie za sprawą statków, które tu dopływały. Popularne było wynajmowanie ananasów na biesiady, by tym owocem podkreślić zamożność gospodarzy.

- Staraliśmy się odtworzyć przepisy z Gdańskiej książki kucharskiej głównie opierając się na podanych produktach i przyprawach, bo w książce nie jest podane jak przygotować dane danie, tylko co powinno się w nim znaleźć. Głównym daniem była dzisiaj kaczka, którą upiekliśmy w całości opierając się i na przepisie i na swojej wiedzy - mamy nadzieję, że gościom smakowała - mówił Łukasz Toczek, szef kuchni w restauracji Motlava.
Koszt kolacji wynosił 125 zł za osobę. Właściciele zapowiedzieli, że planują kolejną kolację, tym razem opowiadającą o starogdańskiej kuchni morskiej.

Opinie (43) ponad 20 zablokowanych

  • Wreszcie (7)

    Ktoś pomyślał o innych gdańskich tradycjach kulinarnych niż piwo i goldwasser.

    • 46 7

    • Było smacznie (2)

      Kaczka niebiańska. Przekąski z podplomykami jak polska wersja nachos. Ale do tarty nie wiem dlaczego nie podano widelczyków.

      • 13 8

      • bo tartę nalezało jeść palcami ;) Ja osobiście użyłam łyżki. Ale jak widzisz na zdjęciu - rączkami!

        • 5 4

      • Kaczka niebianska

        A co palców nie masz?

        • 4 1

    • (3)

      Podpłomyki to nie gdańska tradycja lecz starosłowiańska,

      • 11 3

      • To (1)

        Tez lokalna tradycja. Przed niemieckojęzycznym Danzigiem był tu gród pomorskich książąt.

        • 6 7

        • Zapoznaj się z definicją lokalnej tradycji to zrozumiesz dlaczego podpłomyk nie jest niczym unikatowym dla Gdańska. Przynależność regionu do plemion słowiańskich, a później miasta do Polski, Prus czy Niemiec nie ma tu nic do rzeczy.

          • 8 3

      • yhm, i dlatego znane były przed zasiedleniem Europy

        :),
        taki chleb się piecze na całym świecie,
        żadna starosłowiańska tradycja,
        poza tym co to za wynalazek ci słowianie?

        • 1 2

  • czemu Motlava (9)

    a nie po polsku ? Motława !!!

    • 56 23

    • Historyczny zapis (4)

      Łaciński. Jak to kiedyś na mapach zapisywano. Wiedza nie boli.

      • 23 14

      • w takim razie czemu Gdańsk , cwaniaczku ? (1)

        w" historycznej stolicy Kaszub " nie ma Gdańska

        • 14 18

        • Trolu

          Zjedz seredlka z biedronki

          • 14 10

      • Z historii można różne rzeczy wybierać. Ta akurat dobrze oddaje słabość lokalnej kultury

        Dobre podsumowanie naszych czasów. Szkoda, że pełne sarkazmu

        • 6 3

      • Nju dizajn

        Jaki historyczny zapis?? Co Wy za bzdury wypisujecie ? Jaka łacina? W Gdańsku? No co za tumany. Nazwanie restauracji Motlava to wieś straszna. To taki zabieg marketingowy rodem z giełdy w pruszczu gdańskim. Pewnie zarządza manager Stanislav, szefem kelnerek jest dżoana

        • 0 0

    • Nie o łacinę tu szło tylko o przymilanie się zagranicznym turystom kasowaniem polskich liter (2)

      • 19 8

      • (1)

        Na starych mapach Rzeczpospolitej stoi jak byk np. Vistula.

        • 10 3

        • Owszem, to był przejaw katolickiej kolonizacji

          • 1 3

    • Nazwa własna- nie musi być zgodna z zapisem aktualnie obowiązujacym

      • 0 1

  • Brawo dla Właścicieli (1)

    Było bardzo smacznie. Pyszna kaczka i dla mnie osobiście rewelacyjna zupa. A i prochu popróbowaliśmy . Czekamy na kolejny wieczór z starogdańskimi potrawami.

    • 13 17

    • brawo.

      jedyny MINUS to kundel czy inne czworonozne stwozenie przy stole biesiadnym...,jakos odrazu odeszla chec was odwiedzenia.

      • 7 2

  • globalne ocieplenie. (1)

    "paszteciki z farszem z sezonowych warzyw..." Rozumiem, że kiedyś warzywa w Gdańsku nie rosły w sezonie zimowym, ale teraz jest globalne ocieplenie.

    • 19 12

    • No i słodkim zakończeniem była gorzka czekolada

      • 6 1

  • (1)

    klolacyjka prywatna dla 6 do 8 osób i o czym pisać

    • 18 11

    • I same staruchy z markami

      • 2 0

  • MNIAM

    Świetni właściciele, świetne miejsce i pyszne jedzenie! Trzymam kciuki za rozwijający się biznes! :)

    • 9 17

  • Nie kartofle tylko ziemniaki!! (3)

    Pani autorko, Katarzyno. Jesteśmy w Polsce, a nie w Niemczech! kartofle to w BRD tylko!!!

    • 26 15

    • telewizor

      na to też polskiej nazwy nie wymyśliliście

      • 2 1

    • kartofle

      w mojej rodzinie osiadlej od wiekow na Pomorzu na ziemniaki mowilo sie kartofle i tak mowia moje dzieci, wnuki. te brazowe bulwy wykopywane z ziemi to sa kartofle!!!

      • 7 4

    • Ale kaszuby mają sporo zapożyczeń z niemieckiego

      nie trzeba się więc spinać o to skoro i tak wszyscy rozumieją

      • 0 0

  • ach te nazwy

    a ja jadlem chlodnik kaszubski ktory niczym sie nie roznil od chlodnika litewskiego

    • 19 1

  • (4)

    Co tam robi pies??

    • 27 4

    • Właściciele chętnie przyjmują gości z psami

      • 2 6

    • (1)

      Sprawę zgłaszam do sanepidu

      • 6 1

      • Pies niejednokrotnie jest czystszy od ludzi

        • 1 2

    • Jest kilka miejscówek gdzie można zjeść w Gdańsku i wejść tam z psem- zgodnie z przepisami,

      pies nie może być w kuchni, ale na sali- nie ma zakazu w zakresie higieny.

      • 0 3

  • Za podsuwanie mi i czytanie przeze mnie reklam ktoś powinien mi chyba płacić.

    • 22 2

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze artykuły