• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Kamil Budzikowski: karmię eko, czuję się uczciwszy

Łukasz Stafiej
23 października 2014 (artykuł sprzed 7 lat) 
Opinie (137)
Kamil Budzikowski, szef kuchni w U Muzyk'uff. Większość produktów przywozi ze swojego gospodarstwa "Koziołeczek" w Trzepowie. Kamil Budzikowski, szef kuchni w U Muzyk'uff. Większość produktów przywozi ze swojego gospodarstwa "Koziołeczek" w Trzepowie.

- Jest u nas trochę drożej, ale jak jesz zdrowiej, wydajesz więcej na jedzenie, ale mniej na lekarstwa. Sam oceń, co lepsze - mówi Kamil Budzikowski, szef eko-kuchni w gdyńskim Cafeart U Muzyk'uff zobacz na mapie Gdyni oraz organizator targów z ekologiczną żywnością Kaszubskim Targiem. Najbliższy odbędzie się w niedzielę, 26 października o godz. 12.



Łukasz Stafiej: Jesteś rodowitym gdynianinem, który przez kilkanaście lat mieszkał w Warszawie. Dlaczego wróciłeś?

Kamil Budzikowski: Z Gdyni mam bliżej do gospodarstwa w Trzepowie, które prowadzę razem z rodzicami. Wiesz, gdzie jest wyciąg narciarski? Za nim jest las, a jeszcze dalej moje ekologiczne gospodarstwo "Koziołeczek".

Certyfikowane?

Oczywiście. Co roku przyjeżdża specjalna komisja i wszystko sprawdza. Zaczynaliśmy w drugiej połowie lat 90. Takich świrów jak ja było około pół setki. Teraz jest kilka razy więcej.

To, co jest "eko", stało to modne.

A to przecież nic innego, jak powrót do czasów, gdy niczego nie było w sklepach. U mnie w domu twaróg zgliwiały, czyli dojrzewający, robiło się od pokoleń. Najlepszy był moment, gdy dziadek zaczynał ten ser smażyć. Tak śmierdziało, że uciekałem na drugi koniec domu. A teraz za takim smrodem idzie się do specjalnych sklepów i płaci spore pieniądze. Może dzięki modzie na ekologię ludzie zaczną doceniać jakość jedzenia. I poczują większy szacunek do otaczającego ich świata.

Ty poczułeś?

Tak. Nabrało się szacunku do życia i matki natury. Niektórzy myślą: wstanę, kiedy chcę, zrobię, co mam i lenię się przez pół dnia. A to wcale tak nie jest. Wstajesz z kurami, patrzysz w chmury, sprawdzasz czy ziemia nie jest za sucha i zaczynasz kombinować, co możesz zrobić w taką pogodę. A to muszę z czymś poczekać, a to przyspieszyć jakieś sadzenie. Teraz na przykład miałem jabłonie rozsadzać, ale jest za sucho. Sztucznie nie będę ich wspomagać, więc czekam na deszcze.

Co z nich wyrośnie?

Przedwojenne odmiany jabłek. Właśnie przywiozłem kilka odmian z mojej okolicy, m.in. grahamę jubileuszową, jabłko baumana, książęce, złotkoświeckie, koksę. To są jabłonie kilkudziesięcioletnie, a to znaczy, że one trzymają się bez nawożenia. Rodziły nawet mimo zawieruch historycznych. Albo - proszę - inne odmiana: pepina londyńska.

Wygląda trochę jak papierówka.

Papierówka nie ma takich pierścieni na skórce. Z jabłkami jest trochę jak z Azjatami. My, Europejczycy myślimy, że oni wszyscy są tacy sami. Nie dostrzegamy drobnych niuansów. Każde jabłko też się różni: spłaszczenia, karby, gniazda, faktura, rumień...

O jabłkach to ty chyba możesz długo, co?

Jeden idzie ulicą i mówi: o, jaki fajny nissan 300zx. Inny idzie po sadzie i zachwyca się owocami. To zdrowa szajba. I chyba właściwa przede wszystkim facetom. Oni się lubią fiksować na jakimś temacie. A bez tego w gotowaniu ani rusz.

Tylko nie mów, że szef kuchni to powinien być facet.

Nie, ale trzeba pamiętać, że to jest ciężka fizyczna praca. Oraz logistyka, planowanie, ogromny stres. To nie jest tak, że stoisz sobie w kuchni, popijasz wino i cackasz się z piękną sztuką mięsa. Potem polejesz ją sosikiem, wrzucisz fotkę do sieci i zrobiłeś swoją robotę. Tak gotowanie wygląda na blogach. W knajpie - nie.

Jak zaczynałeś?

Kilkanaście lat temu za barem. Ale ciągnęło mnie do kuchni, więc podpatrywałem, gdy się tylko dało. Kilka lat temu otworzyłem w Warszawie klubokawiarnię. Nie byłem na żadnych kursach. Moje umiejętności zyskałem metodami prób i błędów. Kombinowałem ze składnikami, sprawdzałem smaki na znajomych i klientach. Knajpa nie padła, więc widocznie nie było to najgorsze gotowanie. W pewnym momencie stwierdziłem, że pobawię się w slow food. Zacząłem więc karmić moich klientów jedzeniem z gospodarstwa.

Czym się różni karmienie eko-produktami?

W restauracji z produktami ze sklepu sałatę z nowalijek zrobię o każdej porze roku. Położę na to kawałek marynowanego i grillowanego kurczaka. Będzie to pyszne i będzie pięknie wyglądało jak z programu kulinarnego, ale z ekologią niewiele będzie miało wspólnego. Bo skąd jesienią nowalijki, skąd ta mieszanka sałat? Do tego te kurczaki, które się kupuje w supermarketach, to sama chemia.

A ty wolisz jak?

Wolę przywieźć z gospodarstwa dynię lub cukinię i jaja od moich leghornów. I piec tarty. Albo placki. Do tego trochę jogurtu, garść kiełków. To nie jest takie efekciarskie. Na tym talerzu nie dzieje się aż tak dużo, ale coś za coś. Jak karmię ekologicznie, czuję się uczciwszy w stosunku do klienta.

Leghorny?

Gatunek kur. Mam jeszcze zielononóżki. Stare, silne gatunki kur, więc nie potrzebują szprycowania lekarstwami. W hodowli przemysłowej brojler po dwóch tygodniach od urodzenia zaczyna dostawać antybiotyki, bo inaczej by padł. A potem ludzie jedzą tę chemię i stoją w kolejce do apteki.

A twoje kury są pewnie szczęśliwe?

Tak. Ich warunki bytowania są zbliżone do tych, jakie kury miały w środowisku dzikim. Trudno sobie wyobrazić, że kura żyła w stanie dzikim, prawda? Wystarczy jednak, że ma arowy wybieg i idzie spać, kiedy jest ciemno, a wstaje, gdy świta. W przemysłowych hodowlach kura zamiast dwóch dni, ma trzy dni. Żeby znosiła więcej jajek. Tylko, że te trzy jajka wcale nie są bardziej pożywne od dwóch od mojej kury.

Co jeszcze hodujesz?

Mamy owce wrzosówki, chcemy zacząć hodować złotnicką świnię. Ma wspaniałe mięso, które może śmiało konkurować z wołowiną. Wszystkie zwierzęta są szczęśliwie zabijane przez profesjonalnego masarza.

Szczęśliwe kury zrozumiem, ale szczęśliwe zabijanie?

Zwierzę zabija się tak, że ono nawet o tym nie wie. Ogłusza się je, a potem spuszcza z niego krew. Ono nie kwiczy, nie wierzga, ja go nie ciągam po gospodarstwie, nie przewożę w masowych transportach, nie podciągam na żywca na haku. To zwierzę nie czeka w kolejce na śmierć, nie widzi śmierci innych. Nie ma stresu. Bo jak jest stres, to mięso się psuje. Myśliwy też nie zje mięsa z nagonki, zje mięso od zwierzaka, które sam upoluje. To tzw. szczęśliwe mięso.

Podobno uprawiasz melony.

To prawda. Rosną u mnie kaszubskie melony. Dobrze się trzymają. Nie są duże, ale smakowite. Szczególnie z własną szynką dojrzewającą. Co więcej, ja ich wcale nie zrywam w stanie niedojrzałym i nie przechowuję w dojrzewalniach. Czekam, aż dojdą na grządce. Mamy też wiele innych warzyw. Co jakiś czas przywożę świeżą dostawę do kawiarni U Muzyk'uff i gotujemy.

Co ostatnio przywiozłeś?

Teraz jest czas dyni. Niebawem będzie pasternak. Z nim jest tak, jak kiedyś było z kozami. Był zapomniany. To był synonim biedy, niedobrego jedzenie. Teraz to modne warzywo. My robimy z nich placki. Robimy też zupę z brukwi na gęsi. W mojej kuchni nie ma karty dań. Oferta jest codziennie napisana na tablicy. To na razie początek, sprawdzam, co chcą jeść gdynianie. Świetnie schodzą tarty z naszymi warzywami. Jest trochę drożej, ale jak jesz zdrowiej, wydajesz więcej na jedzenie, ale mniej na lekarstwa. Sam oceń, co lepsze.

Wydarzenia

Kaszubskim Targiem

targi, kiermasz

Opinie (137) ponad 10 zablokowanych

  • Karmie drożej i czuje się uczciwszy. (7)

    Super.

    • 60 39

    • może i drożej ale Kamil to facet z pasją, żyje tym i z tego, nie odwala pańszczyzny

      pegeerowskiej. To ciężka robota ale widać, że sprawia mu przyjemność

      swoją drogą Kamil to po dwudziestu przeszło latach w ogóle nie rozpoznałam Cię na tych zdjęciach

      • 23 3

    • drożej od czego?

      co za jełop..

      • 3 6

    • tiaa

      Jakoś trzeba utrzymać drogiego pick-up'a.

      Fak co za ceny !

      • 11 13

    • (2)

      przechodzę tamtędy codziennie w drodze do i z pracy i jeszcze nigdy nie widziałem tam choćby jednego klienta.

      • 8 7

      • Bo on ich zjada eko

        • 1 1

      • ...

        Zle patrzysz

        • 0 0

    • Takie produkty to marzenie...

      każdego kucharza.Gratulacje i powodzenia.A na negatywne komentarze proszę nie zwracać uwagi.Na trójmiasto.pl to smutna norma.Pozdrawiam.

      • 5 1

  • Podajcie adres strony www.

    • 4 13

  • Drogo na maxa :-( (12)

    Jajko z tostem za 15 zeta ??? Buhahahhahaha

    • 67 16

    • (2)

      + kawa.

      • 12 0

      • A sama kawa jak wiadomo to 12 zl w Polsce. wiec tosta z jajem masz za 3 ziko (1)

        • 15 1

        • A można zrezynować z kawy i dostać tosta z jajkiem za 3 ziko? ;-)

          • 0 0

    • no ale to jajko jest trendy/cool/eko bo od kury która łazi gdzie chce i nie wiadomo co je

      • 12 14

    • To idź do Starbunia... (7)

      ...i zapłać tyle za samą kawę. Na pewno dostaniesz super "eco".

      • 28 5

      • Nie lepiej samemu zrobić? (6)

        Chyba że trzeba się pokazać na mieście, że się jest eko, to co innego. Wtedy cena nie gra roli :)

        • 7 10

        • (2)

          Wszystko najlepiej zrobić samemu - obiad ugotować, samochód naprawić, dom wybudować... Tylko z czego ma się gospodarka rozwijać - z zakupów w Lidlach i Oszołomach?

          • 14 4

          • (1)

            Podstawą gospodarki jest przemysł! ;)

            • 2 4

            • To jest ta 3 prawda z anegdoty o 3 prawdach.

              • 4 0

        • zęby pewnie też sam sobie leczysz po co kasę wydawać... (2)

          • 7 4

          • Ja piszę o robieniu sobie zwykłej kanapki i kawy (1)

            a wy o już samodzielnym naprawianiu samochodów i leczeniu zębów. To ten sam stopień trudności dla was, patałachy? :D

            • 6 3

            • robienie kawy i kanapka

              Nikt nikogo nie zmusza do jedzenia na miescie.Po co tak głupia dyskusja?
              wiadomo ze jak w domu ktoś sobie robi kawe to jest taniej -chociaż nie zawsze-zalezy to od wielu czynnikow- po to sa kawiarnie,knajpy,restauracje żeby jak ktos ma chec i nie tylko chec posiedziec w milym miejscu i napic sie kawy czy cos zjesc to poprostu idzie.
              po co ludzie ktorych na to nie stac albo z innego powodu ida konsumuja i narzekaja ze drogo ? W domu trzeba siedzeiec ludzie w domu i liczyc pieniadze !!!(to do tych co maja z tym problem)
              zenada ze ludzie sa tak wstretni i na kazdym kroku chca wszsytkim pokazac ze robia zle,za drogo ,ze oszukuja!
              jak wam sie nudzi to poczytajcie ksiażkę!!!!

              • 5 1

  • Brzmi bardzo apetycznie.

    Jeżeli ktoś kiedyś spróbował naturalnych, wiejskich warzyw i owoców, swojskich wędlin, mięsa takich biegających kurczaków czy naturalnie hodowanych zwierząt, to raczej nie tknie ponownie tych sztuczności z hiper, super i innych marketów czy dyskontów. Ja w każdym razie z rodziną się przestawiłem na takie jedzenie i jestem bardzo zadowolony. Fakt, jest drożej, ale zdrowie nie ma ceny...

    • 32 12

  • Drogo !

    Jak ma stres i jak mówi ciężko pracuje fizycznie niech przyjdzie do mojej firmy to zobaczy co to jest praca i stres - przepraszam ale kanapek po 15 zł nie będę kupował, a nie ma po 30 zł.

    • 26 18

  • Wszystkie zwierzęta są szczęśliwie zabijane przez profesjonalnego masarza. (3)

    Znaczy masarz jest szczęśliwy, że zabija te zwierzęta czy co?

    • 31 14

    • brak wiedzy (2)

      jak nie posiadasz odpowiedzniej wiedzy na ten temat nie komentuj ok? poogladaj TVN

      • 2 6

      • (1)

        To ten z tych wege-oszołomów, a nie normalnych, tak ich sobie dzielę. Tacy jak on, zabiją cię za kanapkę z szynką. Nie są w stanie pojąć pewnych rzeczy i wszystko wiedzą najlepiej, a ty jesteś gorszy, bo nie jesz kartonu (tofu) i nie pijesz popłuczyn z płatków owsianych. Od tego rodzaju trzymam się z daleka, chyba, że mnie zdenerwuje, to wtedy dzielę na części i do zamrażarki. Świetny rosół można zrobić.

        • 3 6

        • A co ma do tego wege? Nie da się łączyć jakiejkolwiek "szczęśliwości" z "zabijaniem" i tyle.

          Autor wątku fajnie sobie zakpił. Nie mam nic osobiście do zabijania skoro jeseśmy mięsożercami, ale dorabianie do tego ideologii dla eliminacji wyrzutów sumienia tych bardziej wrażliwych, to zwykłe sekciarskie "propagity". Podobnie zresztą jak to całe pseudoECO, bo chyba tylko podróż w czasie 200 lat wstecz gwarantowałaby ekologię produktów żywnościowych. To co jest teraz sprzedawane jako ECO to kit z przyczyn obiektywnych. Może być tylko co najwyżej trochę mniej toksyczne niż to co w produkcji przemysłowej, ale tylko trochę.

          • 1 1

  • Fajny artykuł.

    Właśnie takich ludzi nam brakuje, którzy potrafią oświecić zaciemniałe społeczeństwo, co kupuje w tych marketach, wszystko błyszczy równiutkie i jaki kolor! Tylko ile w tym chemii! Osoby, które decydują się na eko hodowle powinny mieć solidne dofinansowanie, aby i później w takich knajpkach cena była dostępniejsza. Pozdrawiam.

    • 30 15

  • Jedna prośba do pana szefa kuchni - proszę nie zastawiać swoim wielkim autem miejsc przeznaczonych dla inwalidów.

    • 33 5

  • Chcąc promować ''eko'' chyba powinno być taniej a nie drożej? (7)

    Co to za tłumaczenie ze ''eko'' jest droższe? Nawet rolnicy mówią ze żywność ekologiczna jest tańsza w uprawie bo są mniejsze koszty i mniejsze nakłady . Na masowa produkcje idą większe nakłady na uprawę wiec skąd i dlaczego eko jest droższe? Może to zwykły chwyt marketingowy i sztucznie pompowane produkty aby ich cena była wysoka gdyż wtedy za mniej można zarobić więcej. Logiczne że aby promować eko należy towar promować niższą cena niż ten sklepowy masowy. A co do pomysłu tej restauracyjki jest to bardzo fajny pomysł i na pewno przyjemniej zjeść coś w takim miejscu a nie w ulicznej ''budzie'' czy macu. Czy ceny potraw są wysokie? To też trudno określić bo gdybyśmy mieli płacić sami wiele opłat urzędowych oraz utrzymać się z kilku klientów to również ceny by nie były niskie choć może taki człowiek mając gospodarstwo jest na KRUS ! Może! Szczerze powiem iż mimo tych cen ta restauracyjka robi na mnie bardziej profesjonalne wrażenie niż wiele innych, kolorowe warzywa które można wybrać, zobaczyć, powąchać a ich prowadzący zna się na tym co robi i co uprawia wiec może warto dać takim ludziom z pasją dać zarobić za samą uczciwość iż oferują nam coś dobrego i wkładają w to dużo serca .

    • 36 15

    • eko jest mniej wydajne (4)

      np kura nie eko potrafi walnac 2 jaja dziennie
      do tego sa scisniete i ulozone pietrowo karmione specjalna pasza ktora pomaga w produkcji wiekszej ilosci jaj

      na jednym arze takiej fermy moze byc kilkanascie tysiecy kur
      eko kur bedize znacznie czyli mniej jaj mniej a zre tyle samo

      a co do warzyw i owocow to w ekouprawach odlicz sobie straty zrobione przez szkodniki odlicz mniejsza ilosc zbiiorow bo ziemia nie jest taka bogata w nawoz jak ta sztucznie nawozona
      i tgak wymieniac mozna w nieskonczonosc

      • 20 2

      • co '' rolnik '' to inna filozofia :) (3)

        Gornik uwaza ze ma najciezsza prace , rolnik tez uwaza ze ma najciezej i jeden mowi ze jest taniej a inny ze jest drozej :) kazdy co innego :) ..to moze ci rolnicy ktorzy mowia ze eko jest tansze tylko sztucznie ceny pompowane etc. to moze oni nie sa rolnikami ?.....:). Ile osob tyle wersji :).przeciez podobno naturalny nawoz najbardziej wzbogaca ziemie a nagle sie okazuje ze chemia bardziej wzbogaca ?.....czyli same straty , szkodniki , brak nawozu w ziemi , mniej jaj ..czyli nonsens i skoro to takie straty przynosi to po co sie tym zajmowac bo zawsze mi sie wydawalo ze pasjonaci nie jecza . Zwykly rolnik jeczy ze zle , eko rolnik jeczy ze zle , gornik jeczy ze zle .wszystko same straty przynosi . Jak wszystko przynosi straty to skad maja brac ludzie pieniadze zeby za taki towar rolnika czy gornika placic ? bo o tym juz wszyscy milcza a kazdy chce za swoje tylko wysokie ceny bo on ma najgorzej i ciezko a inni nie :) ech co za los ciezki .

        • 2 4

        • wszyscy jęczą tylko ty nie jęczysz :) (2)

          Gdzie pracujesz ?? Jaka twoja praca że nie jęczysz ? Jesteś urzędnikiem ?

          • 7 2

          • Po co jeczec ? ! . od jeczenia swiat nie ruszy do przodu. (1)

            Prezes rakiety kosmicznej :))))

            • 4 4

            • Od jęczenia rodzą się dzieci ;)

              • 2 2

    • Za PRL wszyscy mieliśmy żywność ekologiczna była naszym hitem eksportowym!!

      I jednocześnie była najtańsza!!Po wejsciu do UE zlikwidowano Polskie normy jakosciowe by mozna było u nas sprzedawac i produkowac te smieciowa z UE!!Naiwniakom w mawiano ze dzieki temu bedzie taniej .Nie jest taniej jest drożnej !!Jechałeś zagranice woziłeś polska żywnosc bo tamta była smieciowa.Teraz nikt z emigrantów juz zywnosci niewozi Polskiej ze soba bo niczym one sie nieróżni od zachodniej !!Kupuja co najwyzej taka jakiej niema tam w sprzedaży dania gotowe itp To nie jest żywność ekologiczna!! To normalna zywnosć!!A wczoraj w sklepie widziałem jak farbowali jasno żółte grejfruty na czerwono!! By sie lepiej sprzedawały

      • 2 2

    • znow brak wiedzy

      ......wiecej lektury propnuje przed nastepna wypowiedzia zanim sie skompromitujesz totalnie ok?

      • 2 1

  • Bzdury. (15)

    Cale życie jadłem eko owoce i warzywa z mojej działki na Kaszubach a i tak mam raka.

    • 39 8

    • raka masz z innego powodu. pomśl chwile gdzie popełniłeś błąd nie żyjac z zgodzie z naturą :) (7)

      Moze piłes wode z kranu, moze jadłes duzo miesa przemysłowego faszerowanego sterydami i antybiotykami i tak dalej. powodów moze byc wiecej, Nie znam cie ale gdzies musiałes popełnic błąd.... moze działka była przy samej ulicy i jadłes syf ze spalinami :)

      • 8 17

      • (1)

        Co niby te "usmieszki" maja w twojej wypowiedzi znaczyc? Normalny jesteś?? Cieszysz sie z choroby czlowieka?? Widze, ze tez jestes chory... Na glowe

        • 17 5

        • Bo on ma pewno co najwyżej "raka nieboraka" - dlatego się uśmiecham :)

          • 2 8

      • Ta woda z kranu to jest dopiero śmiertelna trucizna!

        • 5 2

      • wiekszej bzdury nie słyszalam...bład (1)

        winienie ludzi "za " raka

        małe dzieci na wsiach koloniach- daleko od szosy
        wychowywane na warzywach bez nawozów i mi esie kur z gospodarstwa karmionych ziarnem, które ze słodyczy, tylko na święta czekoladki, ani nie jadły nigdy chipsów
        też chorują

        • 5 3

        • jestes koles totalnei bez wiedzy

          Zyj w tej nieswiadomosci i żryj dalej fast foody, kupuj wędliny z przemysłowgo miesa i i najtansza zywność pełną chemi z biedry. Zobaczymy za kilka lat jak na tym wyjdziesz :)
          Jezeli nie ma roznicy to jedz najtansza bezwartosciowa zywnosc pelna chemim pij kolorowe napoje gazowane i jedz duzo słodyczy. Sprawdzimy za pare lat.... jak twoje zdrowie :) he he

          • 1 2

      • piełes wode z kranu?Tak wode z kranu pije teraz nawet bez przegotowania (1)

        piłem od małego i kilkadziesiat tysiecy na tym osiedlu pije wode z kranu bo mamy najlepsza w miescie!Ale ty widocznie jestes frajerem co kupuje wode butelkowana kranówe i jeszce zato placi kosmiczne pieniadze !I jeszce jedno oaszołomie Najnowsze badania pokazuja ze butelki plastikowe działaja szkodliwe na wode i napoje które sie wnich znajduja wiec tylko szklane są nie szkodliwe!!

        • 4 4

        • woda ok, ale rury mają po 40 lat i e. coli plus syf, metale cieżkie

          • 5 0

    • napisz dokładnie jakiego masz raka.... (2)

      chyba ze napisałes to z własnej głupoty.

      • 4 5

      • Raka nieboraka, nie intetesuj sie panie ciekawski

        • 2 6

      • rak jak kazdy taki co tyłem chodzi:)

        • 0 0

    • brak wiedzy znow (2)

      ..... EKOLOGICZNA ZYWNOSC nie ma nic wspolnego z zachorowaniem na raka.
      komentarz bez sensu - jak musisz porozmawiac to do specjalisty sie udaj!

      • 1 3

      • piszesz bzdury (1)

        Jak pojdziesz do lekarza ktory ma wiedze to ci powie ze ma to ogromne znaczenie. Jak chodzisz po konowałach to moze nic nie mówi...... Zreszta pierwszy z brzegu artykuł dotyczacy raka trzustki Zobacz jak wiele pisza o jedzeniu i jego wpływie na ta chorobe.
        fakt.pl/wydarzenia/jak-ograniczyc-ryzyko-zachorowania-na-raka-trzustki,artykuly,493937.html

        • 0 1

        • Dobrze, ale sama kancerogeneza może być powodowana przez 1000 różnych czynników. Poparzenie przełyku zwiększa ryzyko zachorowania na raka bardziej, niż 20 lat żarcia fast-foodow. Nie zajdziemy daleko jako społeczeństwo, jak będziemy żyli mitami nie weryfikując ich naukowo.

          • 3 0

    • duzik ciul

      ciulu ilu juz oszukales na kase ludzi po ucieczce ? a ta warszaska szkapa do rozplodu nadal za toba sie tula z malymi ciulkami

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ogłoszenia polecane

Inwestycje Deluxe

Gaja Park

Gaja Park

DORACO Investment

Gdańsk Żabianka, ul. Pomorska Mapa

30 do 250 m2
Powierzchnia
planowana
Realizacja
Monolit

Monolit

Herzinvest Development

Straszyn, ul. Marsa Mapa

223 do 268 m2
Powierzchnia
w budowie
Realizacja
Rubra

Rubra

Herzinvest Development

Straszyn, ul. Jasia i Małgosi Mapa

233 do 267.4 m2
Powierzchnia
w budowie
Realizacja