wiadomości - Kulinaria & Wino

stat

Gdyńska restauracja Malika zebrała entuzjastów triathlonu

Agnieszka Jerzyk oraz Ewa Malika Szyc-Juchnowicz w rozmowie z Aldoną Dybuk na temat triathlonu oraz innych, pozasportowych pasji w ich życiu.
Agnieszka Jerzyk oraz Ewa Malika Szyc-Juchnowicz w rozmowie z Aldoną Dybuk na temat triathlonu oraz innych, pozasportowych pasji w ich życiu. fot. Lucyna Pęsik/trojmiaso.pl

W sobotni wieczór entuzjaści triathlonu zgromadzili się w gdyńskiej restauracji Malika. Bohaterkami spotkania były Ewa Szyc-Juchnowicz, właścicielka miejsca, rozpoczynająca przygodę z trójbojem, oraz Agnieszka Jerzyk - zawodowa triathlonistka, olimpijka z Londynu i Rio de Janeiro. Wydarzeniu towarzyszyły prezentacja nowej karty lokalu oraz zbiórka pieniędzy dla chorego na SMA1 Kacpra.



Triathlon od kuchni to doskonały przykład na to, jak dużo dobrej energii potrafią wygenerować ludzie żyjący aktywnie. Sobotnie wydarzenie zorganizowali pasjonaci trójboju po to, by wesprzeć się w sportowych wyzwaniach, podzielić pasjami, a także pomóc innym.

Przeczytaj także: Ironman - to się opłaca. Aktorzy-triathloniści potwierdzają

Spotkanie rozpoczęto wcześnie. O godz. 17 Agnieszka JerzykMalika spotkały się, przy udziale publiczności, w sali koncertowej im. Janusza Hajduna w Radiu Gdańsk, skąd - na żywo - opowiadały o wyzwaniach, ale też nieprzecenionych korzyściach, jakie niesie ze sobą uprawianie wymagającego triathlonu. Rozmowę kontynuowały wieczorem w restauracji Malika, w ramach zamkniętego, kameralnego spotkania w gronie przyjaciół. W odpowiedzi na pytania, zadawane przez Aldonę Dybuk, skonstruowały swój przepis na triathlon (Malika porównała go do kolorowego, różnorodnego szwedzkiego stołu, Agnieszka Jerzyk połączyła cel i wytrwałość ze szczyptą, a nawet dwoma litrami zabawy), opowiedziały też o zależnościach między sportem, a innymi aktywnościami w ich życiu (Malika na co dzień jest szefem kuchni, Agnieszka Jerzyk żołnierzem Wojska Polskiego).

- Podobnie, jak wielu szefów kuchni borykałam się z problemem łatwego dostępu do jedzenia, moja ręka lubiła bezwiednie po nie sięgać. W pewnym momencie postanowiłam się za siebie wziąć. Dobry przykład dała mi rodzina - mąż, który triathlon uprawia już drugi rok oraz córki rozmiłowane w pięcioboju i jeździe konnej. Postanowiłam do nich dołączyć. Triathlon wydał się dobrym rozwiązaniem, bo daje dużo możliwości - jednego dnia biegam, drugiego pływam, trzeciego wsiadam na rower. Trenować zaczęłam dopiero tego lata, ale pierwsze starty mam już za sobą.

Dzięki triathlonowi poznałam wielu, wspaniałych ludzi. To razem z nimi organizujemy spotkania takie, jak to dzisiejsze, na którym możemy wspierać nie tylko siebie, ale i innych - opowiedziała nam później Malika.


Spotkanie pań, zarówno to na antenie radia, jak i w restauracji Malika, połączone zostało z trwającą kilka dni zbiórką pieniędzy na zakup specjalistycznego fotelika dla Kacpra Szczęsnego - dwulatka chorego na rdzeniowy zanik mięśni. Potrzebną kwotę 10 tys. zł udało się zgromadzić m.in. dzięki internetowym licytacjom, których przedmiotami były strój reprezentacji Polski z tegorocznych Igrzysk olimpijskich w Rio (gdzie startowała Agnieszka Jerzyk, jako jedyna polska triathlonistka), bufki z podpisem zawodniczki oraz najnowszej książki Maliki.

- W ramach akcji "Pomorze Biega i Pomaga" w ciągu niespełna tygodnia udało nam się zebrać pieniądze dla Kacpra. Gromadzone w tej chwili fundusze wędrują już na konto zmagającego się z tą samą chorobą Wiktora. Zawody triathlonowe, które organizujemy staramy się łączyć z akcjami charytatywnymi. Triathlon uczy nas wiary w to, że nie ma rzeczy niemożliwych, uczy przełamywać własne strefy komfortu, pokonywać słabości i bariery, częściej mentalne, niż fizyczne. Osoby niepełnosprawne uprawiające tę dyscyplinę - a są takie - wiele nas nauczyły, inspirują. Chcemy wpierać ludzi w przełamywaniu ograniczeń, jakiekolwiek by one nie były - powiedziała Aldona DybukTriathlon Energy, pomysłodawcy spotkania.
Wydarzenie było połączone z prezentacją jesiennej karty lokalu. Goście poczęstowani zostali orientalnymi specjałami, wśród których nowościami były m.in: kaczka, lekko podwędzana i marynowana w soku pomarańczowym, jagnięcina na batacie, z ajwarem, czyli ostrą pastą bakłażanowo-paprykową, żebro wołowe podane w postaci małych, rwanych kawałeczków mięsa (inspirowanych pull pork) oraz bastilla z gęsiną, dla której słodkim akcentem był - nieznany polskiej kuchni, a przecież obecny w wielu naszych ogrodach - owoc berberysu.

Opinie (17) 9 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze artykuły

wydarzenia