wiadomości - Ludzie

Francuz, który tchnął życie w stocznię

W ostatnią sobotę Francis Lapp został uhonorowany nagrodą Przedsiębiorcy Roku. Prestiżową statuetkę odebrał w Cannes podczas gali World Yacht Trophies 2013.
W ostatnią sobotę Francis Lapp został uhonorowany nagrodą Przedsiębiorcy Roku. Prestiżową statuetkę odebrał w Cannes podczas gali World Yacht Trophies 2013. mat. prasowe

Lata świetności Stoczni Gdańskiej minęły i większości mieszkańców Trójmiasta kojarzy się ona z opuszczonymi halami produkcyjnymi, niszczejącymi dźwigami i artystycznym klimatem, który inspiruje głównie fotografów. Tymczasem od dziesięciu lat na terenie postoczniowym istnieje firma produkująca luksusowe jachty, które powstają na zamówienia klientów z całego świata - m.in. z Emiratów Arabskich, Chin, czy Meksyku.



Założycielem Sunreef Yachts jest charyzmatyczny Francuz, Francis Lapp, który w ostatnią sobotę został uhonorowany nagrodą Przedsiębiorcy Roku. Prestiżową statuetkę odebrał w Cannes podczas gali World Yacht Trophies 2013. W piątek w Ministerstwie Spraw Zagranicznych biznesmen otrzymał kolejną nagrodę, przyznaną mu w V edycji konkursu "Ambasador Polskiej Gospodarki" w kategorii EKSPORTER.

Z biznesmenem rozmawiam o dotychczasowych sukcesach, tajnikach powstawania luksusowych katamaranów, wymaganiach klientów, odbudowywaniu firmy po poważnym kryzysie oraz o tym, jak żyje się w Trójmieście.

Aleksandra Sobocińska:
Przez dziesięć lat działalności firma zwodowała prawie 70 luksusowych katamaranów żaglowych oraz motorowych i zdobyła wiele prestiżowych nagród. Co jest największym sukcesem Sunreef Yachts?

Francis Lapp: - Najwięcej osiągnęliśmy przez ostatnie półtora roku, kiedy po pożarze lakierni, po ogromnych stratach finansowych, wbrew wszelkim obawom, udało nam się odbudować firmę. Na tegorocznych targach jachtowych w Cannes zaprezentowaliśmy aż sześć jednostek, w tym jedną innowacyjną, do budowy której zastosowano włókno węglowe. Za sukces uważam również liczbę jachtów, jakie nasza firma produkuje w skali roku, bowiem dorównujemy światowej sławy stoczniom, które na rynku działają od 20 lat. Jesteśmy również w trakcie budowy katamaranu motorowego 90 Sunreef Power- w maju 2015 roku będziemy go wodować.

Czy każdy jacht jest całkowicie spersonalizowany? Jakim budżetem trzeba dysponować, aby móc pozwolić sobie na taki luksus?

- Nie istnieją dwie takie same łodzie. Ogranicza nas tylko wyobraźnia, jesteśmy w stanie odtworzyć niemal każdy projekt i spełnić każde marzenie klienta. Oferujemy najwyższą jakość wszystkich produktów oraz ich ogromny wybór, osoba zamawiająca jacht jest kompleksowo obsłużona, od momentu, w którym wysiada z samolotu. Przez cały proces powstawania jednostki jest z nami w stałym kontakcie i ma decydujący głos. Każdy klient jest zadowolony, gdy odbiera swój w pełni spersonalizowany, luksusowy jacht. Budżet jest nieograniczony. Można powiedzieć, że rozmowy z klientami rozpoczynamy z poziomu 1,36 mln euro wzwyż. Przykładowo, model katamaranu, którego cena wynosi 1,36 mln euro, to katamaran żaglowy 60 LOFT.

Jak firmie udało się stanąć na nogi po wspomnianym pożarze? W czym tkwi tajemnica podnoszenia się z tak poważnego kryzysu?

- Fundamentem okazali się być ludzie. Można powiedzieć, że jestem silnikiem firmy i od zawsze dbałem o pozytywną atmosferę oraz dobre relacje z pracownikami. Po pożarze wszyscy byli zmotywowani do wzmożonej pracy - pracowaliśmy po 14-16 godzin na dobę, włącznie z weekendami. Zawsze mogłem liczyć na swoją ekipę, okazało się, że nawet w tak trudnym momencie.

Ile osób pracuje w Sunreef Yachts w Gdańsku?

- Zatrudniamy prawie 450 osób, z czego około 100 to pracownicy biurowi - sprzedaż, marketing, dział prawny, zakupy, serwis, architekci, a 350 to osoby na hali produkcyjnej. W marcu przenosimy się do nowej siedziby, wówczas firma się powiększy i zatrudnimy kolejne 100 osób.



Ile luksusowych jachtów firma produkuje rocznie?

- W tym roku wyprodukujemy 12 jachtów, w zeszłym roku, ze względu na pożar, liczba była mniejsza, wynosiła bowiem 5. Zgodnie z naszą polityką, najważniejsza jest jakość, zakładamy zatem, że maksymalnie jesteśmy w stanie zrealizować 20 zamówień na luksusowe jachty w ciągu roku. Przyjmujemy coraz więcej zamówień na duże katamarany - takie, które mają więcej niż 60 stóp długości. W związku z potrzebami rynku, produkcję mniejszych jednostek będziemy ograniczać, bo jest na nie mniej klientów, a realizacja projektu jest niekiedy droższa. Poza tym, na większe jachty, mające minimum 80 stóp długości, mamy znacznie mniejszą konkurencję, w zasadzie nie powstają one w żadnej innej stoczni na świecie. Zbudowanie jednego katamaranu zajmuje około 8 miesięcy.

Który z jachtów powstałych w firmowych halach uważa Pan za najbardziej innowacyjny? Czy jest to najnowsza jednostka, Sunreef 80 LEVANTE, do produkcji którego zastosowano włókna węglowe, używane przy budowie statków kosmicznych?

- Sunreef 80 Carbon Line jest pierwszą taką w naszej stoczni, wykonaną z włókna węglowego, choć nie pierwszą na świecie. W innych stoczniach powstają sportowe katamarany z włókna węglowego, nasz model jest jachtem luksusowym, lekkim (ważny tylko 45 ton) i szybkim (maksymalna prędkość na żaglach to ponad 20 węzłów), który posiada wiele innowacyjnych rozwiązań - jak choćby klimatyzację, której można używać nocą bez agregatu. Właśnie jesteśmy w trakcie produkcji jeszcze bardziej nowoczesnego katamaranu motorowego, który ma 90 stóp długości. Sama powierzchnia mieszkalna to ponad 500 metrów kwadratowych. To bardzo luksusowy pływający apartament. Jego projekt został tak zoptymalizowany, aby zminimalizować koszty zużywanego paliwa. W roku 2015 będziemy mogli zaprezentować ten niezwykły projekt.

Sunreef Yachts wprowadza wiele innowacyjnych projektów i rozwiązań, które w późniejszym czasie są powielane przez konkurencyjne stocznie z całego świata. Dlatego zawsze staramy się w naszych projektach wybiegać w przyszłość. Kilka lat temu jako pierwsi wprowadziliśmy na katamaranie pokład słoneczny (Flybridge). Proponowany przez nas rozkład kabin - salon, sterówka i kabina właściciela zlokalizowana z przodu oraz kabiny dla gości w pływakach, to rozwiązanie, które wykorzystuje maksymalnie powierzchnię na jachcie. Wielu producentów łodzi motorowych z całego świata powiela nasze rozwiązania.

Kto zamawia luksusowe jachty? Z jakich stron świata pochodzą klienci?

- Ameryka Południowa, Meksyk, Emiraty Arabskie, Katar, Chiny, Tajlandia, Belgia, Izrael, mieliśmy również klienta z Polski. Niektórzy klienci nie chcą ujawniać swoich danych. Firma jest bardzo znana na świecie, a na Pomorzu największą sławę zyskała za sprawą wspomnianego pożaru. Mimo całej tragedii, to był dla nas mocny marketing - niestety, ale przy okazji bardzo drogi.

Czy wyobraża Pan sobie, aby pracować i mieszkać w jakimkolwiek innym miejscu na świecie?

- Kilka dni temu wróciłem z Cannes, w którym była przepiękna, słoneczna pogoda. Po wylądowaniu w Gdańsku okazało się, że jest urwanie chmury, deszcz leje się strumieniami, jest bardzo zimno i nieprzyjemnie. Widząc taki obraz, uśmiechnąłem się i sam siebie zapytałem retorycznie: "nie wiem dlaczego tak bardzo kocham ten kraj?!". Inne państwa są wspaniałe, jednak tylko na wakacje. Od ponad dwudziestu lat mój dom jest tutaj i właśnie tu czuję się najlepiej.

Za co najbardziej lubi Pan Trójmiasto?


- Trójmiasto to optymalnej wielkości aglomeracja. Ogólnie nie lubię dużych miast. W Trójmieście bardzo łatwo jest poznawać ludzi, czasem wystarczy jeden telefon, aby nawiązać z kimś kontakt i umówić się na spotkanie. Ludzie są bardziej otwarci, spokojniejsi, przyjaźnie nastawieni. Dobrze się wśród nich czuję.

Opinie (43) ponad 20 zablokowanych

  • Ludzie są bardziej otwarci, spokojniejsi, przyjaźnie nastawieni :) (11)

    jasna szczególnie ci z bejsbolem w reku :) .Jak ktoś jest pod kloszem i niema kontaktu z mieszkańcami to niema pojęcia jak jest.

    • 35 22

    • (10)

      Ja się cieszę że ludzie sukcesu jednak chcą żyć w takim miejscu - ja sam się nieraz zastanawiam gdzie bym stąd uciekł gdybym miał kasę :)

      • 14 6

      • Ale oni tu nie żyją

        oni doją tylko Polskich roboli.

        • 26 13

      • (8)

        jacy ludzie sukcesu? on ma tylko kase i cinkciarski spryt, sam przyznaje że na niego pracuje 450 osób. To jest ich sukces, a nie jego. On ten sukces tylko zawłaszcza

        • 11 22

        • tak i te 450 osob

          samo wymyslilo biznes, zainwestowalo kase, zalatwilo pozwolenia, oplaca ZUSy srusy i podattki, zdobylo klientow, samo sie zatrudnilo a na koniec przyszedl truten i wszystko zagarnal...ach ci francuziki to cwane gapy, motyla noga, kurcze pioro

          • 27 10

        • jesteś typowym przykładem (p)olaka-debila (6)

          jakimś dziwnym trafem te 450 czy nawet 1000 pozostawionych samym sobie jedyne co potrafi zrobić to tonę nawozu i to nic nie wartego.
          Dzięki mentalności takich właśnie imbecyli jak ty Polska drepcze w miejscu.

          • 13 10

          • (1)

            Ty chyba nim jesteś.
            Ci ludzie są od ciężkiej pracy fizycznej i za to mają godziwie zarobić w normalnych warunkach. Od Zusów, biznes planów jest właściciel, który może zarobić nawet 1000 razy więcej niż Ci fizyczni, ale zapewniając to co napisałem na początku - tak jest w normalnych krajach - może nie do końca z tym 1000 razy więcej.
            Piszę z własnego doświadczenia - w normalnym kraju szef (milioner) był ubrany tak jak ja albo gorzej, wchodząc do biura z każdym rozmawiał choćby chwilę (a byłem "polakiem" na emigracji) , płacił godziwie i przestrzegał wszelkich praw (w sobotę 100% itp) - każdy go szanował i nikt nigdy za plecami na niego nie gadał - typ miał klasę.
            Ps. Nie mam nic wspólnego z tą stocznią.

            • 13 3

            • Gadasz bzdury

              Jestem pracodawcą, szanuję 100% praw pracowników, płacę im godziwie, znacznie powyżej średniej. I co? I i tak jadą mi za plecami jak myślą że nie słyszę.

              Na zachodzie nie jest wcale inaczej - tak samo jak u nas jest dużo wyzyskiwaczy i dużo uczciwych ludzi. W niektórych branżach konkurencja jest taka, że naprawdę ciężko niewyzyskiwać.

              • 1 2

          • zabojad powiedział ze zatrudnia 100 ludzi którzy zalatwiają pozwolenia, oplaca ZUSy srusy i podattki, zdobywaja klientow, (3)

            Ale albo nie rozumiesz co czytasz albo tępy jesteś :)
            ma kadrę i ma roboli . A tobie sie wydałwalo ze on wszystko sam robi.i komu te bajery ze wciemnychponurym Gdańsku jest lepiej niz w Cannes.Tam by musiał pracownikom 10 razy wiecej zapłalcic a i tak niebyli by tak wydajni

            • 5 8

            • (1)

              to on sam nawet nie umie pozwoleń, zusów-srusów załatwić, że 100 osób musi to robić za niego???? to co on do k* nędzy robi????

              • 4 4

              • dobrze powiedziane! ale większość właścicieli nie umie zrobić najprostszych rzeczy w swoich firmach i do wszystkiego muszą mieć pracowników. Oni są jak król co panuje a nie rządzi - bo nie umie. W kosmos takich właścicieli wysłać, bo to pasożyty.

                choć oczywiście istnieją również, ale to tylko w kilkuosobowych firmach tacy właściciele, co umieją i pracują na równi z pracownikami plus do tego ogarniają jeszcze zamówienia, księgowość i pare innych spraw - i takich trzeba szanować. osobiście kilku takich znam.

                • 7 3

            • Dlatego otworzył firmę w Polsce a nie we Francji żeby zatrudnić sobie ludzi za marne grosze i traktować ich jak murzynów, choć murzyni są lepiej traktowani niż pracownicy w tej firmie.

              • 7 4

  • grunt to sie

    dobrze oglądać za możliwościami, on to potrafi

    • 18 5

  • Sposób na sukces

    Brawo, Sposób na sukces; francuska myśl wykonanie polskie

    • 18 19

  • co wy sie tak jaracie wyzyskiwaczami? lepiej napiszcie o tym w jakich luksusach żyją a ich pracownicy na śmieciówkach za minimalną, albo ukraińcy

    • 58 15

  • zarobki poniżej pasa (2)

    Znajomy zarabiał tam ok. 1700 zł na rękę za ciężką specjalistyczną fizyczną pracę, często w weekendy, nadgodziny nie płacone. Nie powinno się w Polsce zapewniać przedsiębiorcom taniej siły roboczej. Luksusowe yachty wykonywane przez ludzi, którzy zarabiają psie pieniądze - żenujące.

    • 94 11

    • zgadza sie ten caly LAPP to sciemniac i wyzyskiwacz

      • 40 1

    • W "polskich" firmach jest tak samo

      • 1 0

  • piekna sciema

    pracowalem tam co za brednie wygaduje ten gosc zawsze sie stara miec dobry kontakt z pracownikami? zenada warunkow do pracy brak i jeszcze do tego jakos zawsze problemy z wyplata,a typ dostaje jeszcze nagrody

    • 77 7

  • BYŁEM (2)

    Byłem, widziałem i pracowałem tam przez 3 dni... Rzuciłem to szybciej niż się przyjąłem!!! SYF, SMRÓD, PROBLEM Z PRZERWAMI NA SIKU NAWET JEST!!! A żeby zapalic czy z kimś parę słów zamienic to zapomnijcie!!! WYZYSK< WYZYSK I JESZCZE RAZ WYZYSK!!! Praca za 10 czy 11 zł na godzinę w tych warunkach to poniżenie człowieka! A jak ten cały "francuzik" wchodzi na halę to biada jak stoisz w miejscu akurat... od razu obcinają godziny z dniówki!!! Tylko ludzie bez ambicji życiowych tam pracują!!!!

    • 89 11

    • Ale te 14-16 godzin na dobę to z własnej woli przecież i ze względu na dobry kontakt z pracownikami.. Pan Prezesss powiedział przecież.

      • 26 0

    • Zgodnie z przepisami przysługuje Ci w pracy jedna przerwa 15 minut. Masz te 15 minut żeby zapalić, zamienić z kimś parę słów i zrobić "siku". No ale najlepiej to co 30 minut na 10 minut na fajkę...

      • 8 10

  • Polacy (1)

    najbardziej agresywny i niezadowolony (nie bez powodu) naród w Europie. Pan Lapp zapewne polskiego nie zna, z przechodniem nie porozmawia, zakupy robi za niego szofer, a on tylko z mieszkania do garażu podziemnego, potem do samochodu i z samochodu do firmy.

    W ten sposób w Polsce nieprzyjemna jest tylko pogoda, za to na pewno przyjemne są ceny przy jego zarobkach.

    • 28 11

    • smieszne

      pan lapp pieknie mowi po polsku i jest niezwykle cieplym czlowiekiem, ale skoro wiesz lepiej, to gratuluje.

      • 0 2

  • o , dawno o nich nie było artykułu

    sponsorowanego

    • 58 5

  • pracowalem znam osobiscie

    dalbym co najwyzej dozywocie za warunki pracy i brak szacunku dla ludzi, dzieki ktorym zawdziecza to co ma. bez ciezkiej pracy ludzi z ktorymi spedzilem w tej firmie prawie rok, z ktorymi do tej pory mam kontakt, Franek nie mialby nic. jakby sam mial zrobic sobie lodke to znowu firma poszlaby z dymem...wezcie wgl o nim nie piszcie bo dzieci sie was boja pseudodziennikarze

    • 83 5

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze artykuły