wiadomości - Design

stat

Dryfujące wille, czyli dom za 12 mln dolarów

Projekt o nazwie "The Floating Seahorse" ("Dryfujący konik morski") zakłada zbudowanie kilkudziesięciu ekskluzywnych domów na wodzie. Mają powstać w archipelagu "The World", odwzorowującym mapę globu, w obszarze nazywanym "The Heart of Europe" ("Serce Europy"). Zakup jednej willi to wydatek rzędu 12 mln dolarów.
Projekt o nazwie "The Floating Seahorse" ("Dryfujący konik morski") zakłada zbudowanie kilkudziesięciu ekskluzywnych domów na wodzie. Mają powstać w archipelagu "The World", odwzorowującym mapę globu, w obszarze nazywanym "The Heart of Europe" ("Serce Europy"). Zakup jednej willi to wydatek rzędu 12 mln dolarów. materiały prasowe Kleindienst Group

Od kilkunastu lat jednym z miast, które przodują w realizacji bardzo odważnych projektów architektonicznych, jest Dubaj. W największej metropolii Zjednoczonych Emiratów Arabskich budowane są najwyższe wieżowce oraz - budzące szczególne zainteresowanie - sztuczne archipelagi wysp. I to właśnie tutaj już wkrótce pojawią się kolejne niezwykłe budowle - dryfujące wille. Czy takie architektoniczne rozwiązania są w ogóle warte uwagi i czy kiedykolwiek doczekamy się ich w Trójmieście? Zapytaliśmy o to lokalnych ekspertów.



Pływające domy w "Sercu Europy"

Projekt o nazwie "The Floating Seahorse" ("Dryfujący konik morski") zakłada zbudowanie kilkudziesięciu ekskluzywnych domów na wodzie. Mają powstać w archipelagu "The World", odwzorowującym mapę globu, w obszarze nazywanym "The Heart of Europe" ("Serce Europy"). Realizacji tego niezwykłego przedsięwzięcia podjęła się firma Kleindienst Group. Zakup jednej willi to wydatek rzędu 12 mln dolarów. Pierwsze 60 domów trafiło do sprzedaży w 2015 roku i błyskawicznie się sprzedało, mimo że pokazowa willa została zbudowana dopiero w 2016 roku. Zainteresowanie projektem jest jednak tak duże, że klienci decydują się na zakup w ciemno.

Każda z dryfujących willi to trzykondygnacyjny obiekt utrzymujący się na powierzchni morza. Na podwodnym poziomie zaprojektowano sypialnię i łazienkę z częściowo przeszklonymi ścianami, umożliwiającymi oglądanie podwodnego życia Zatoki Perskiej. Na środkowym pokładzie znajdzie się pokój dzienny z jadalnią i kuchnią, ale największe wrażenie robi duży taras z leżankami. Nie zapomniano o wygodnej drabince, dzięki której można łatwo i bezpiecznie wejść do wody. Trzecia kondygnacja domu to taras widokowy z prywatnym jacuzzi. Stąd mieszkańcy mają doskonały widok na zapierającą dech w piersiach architekturę archipelagu "The World". Powierzchnia willi ma wynieść do 400 m kw.

Zobacz także: Na swoim. Domy przyszłości Mariusza Androsiuka

Skąd pomysł na pływające wille?

Chociaż projekt "The Floating Seahorse" wygląda jak nie z tej ziemi, koncepcja mieszkania na wodzie to żadna nowość.

- Historia dryfujących domów jest bardzo długa. Jej początki są związane m.in. z flisakami spławiającymi drewno, którzy tworzyli całe pływające osady. Miało to miejsce również w okolicach Trójmiasta, przy ujściu Wisły do Bałtyku. W ostatnich latach architektura pływająca jest obszarem szczególnego zainteresowania. Ludziom zależy na coraz lepszej jakości życia, a domy na wodzie uważane są za bardziej ekologiczne i bliższe naturze - wyjaśnia prof. dr hab. inż. arch. Lucyna Nyka, dziekan Wydziału Architektury Politechniki Gdańskiej.
Podobne inwestycje mają miejsce w wielu krajach i są związane z ożywieniem nadwodnych obszarów miejskich o niskich walorach estetycznych.

- Na całym świecie wciąż powstają pojedyncze obiekty albo całe dzielnice na wodzie. Dryfujące domy znajdziemy w Seattle, Hamburgu, Amsterdamie czy Kalmarze, zaczynają się również pojawiać w Polsce. Zazwyczaj tego typu inwestycje związane są z reurbanizacją terenów poprzemysłowych i postoczniowych. Istnieją nawet plany, aby na Dolnym Mieście w Gdańsku powstały pływające domy, które przyczyniłyby się do poprawy atrakcyjności tej dzielnicy. W przypadku dryfujących willi w Dubaju nie można jednak mówić o reurbanizacji, gdyż tam wszystko powstaje od nowa. "The Floating Seahorse" jest raczej kolejnym sposobem na uatrakcyjnienie oferty turystycznej ZEA, jako że część willi jest przeznaczona na wynajem - dodaje Lucyna Nyka.
A czy dryfujące wille miałyby szansę powstać w Trójmieście?

- Jednym z podstawowych ograniczeń akwenów znajdujących w okolicach Trójmiasta jest ich niewielka głębokość. Z tej samej przyczyny pływające domy budowane w Polsce nie posiadają podwodnej części mieszkalnej. Taki obiekt musiałby stać daleko od linii brzegowej (stanowić niejako sztuczną wyspę) lub w kanałach portowych, a tam z kolei posiadanie okna pod powierzchnią wody niekoniecznie byłoby zaletą - wyjaśnia mgr inż. Artur Karczewski z Wydziału Oceanotechniki i Okrętownictwa Politechniki Gdańskiej.
Zobacz także: Czy i gdzie w Gdańsku zacumuje pierwszy dom na wodzie?

Dom pływający na terenie IBA na Łużycach,  Niemcy.
Dom pływający na terenie IBA na Łużycach, Niemcy. fot. L. Nyka
Wyzwania konstrukcyjne i szansa dla środowiska

Dryfujące wille to nie tylko wygoda i luksus, ale przede wszystkim ogromne wyzwanie dla projektantów i firm wykonawczych.

- Do realizacji tego przedsięwzięcia niezbędna jest wiedza z wielu dziedzin, z których najważniejsze to architektura, budownictwo, hydrotechnika i okrętownictwo. Stworzenie bezpiecznej konstrukcji willi wymaga ścisłej kontroli masy obiektu i jej zrównoważenia. Przy projektowaniu trzeba mieć na uwadze nawet ciężar mebli i wyposażenia wnętrz - tłumaczy mgr inż. Artur Karczewski.
Ważnym aspektem projektu "The Floating Seahorse" jest jego znaczenie dla ekologii. Być może stanie się on punktem zwrotnym w architekturze ZEA. Sztucznie tworzone archipelagi wysp i intensywna eksploatacja terenów nadmorskich od lat budzą ogromne kontrowersje i są powodem licznych protestów. Tymczasem firma Kleindienst Group chce, aby osiedle dryfujących willi przyczyniło się do poprawy stanu populacji koników morskich na tym obszarze Zatoki Perskiej. W tym właśnie celu w każdym z domów zaprojektowano specjalny podwodny taras, na którym mają powstać sztuczne rafy koralowe. To one dadzą bezpieczne schronienie różnym gatunkom wodnych stworzeń, a zwłaszcza konikom morskim. Te tzw. "koralowe ogrody" to dla mieszkańców willi dodatkowa atrakcja, gdyż taras będzie widoczny bezpośrednio z najniższego, przeszklonego pokładu.

Mimo że dryfujące domy muszą być zaprojektowane z nadzwyczajną precyzją, deweloper zapewnia, że właściciele będą mieli pełną swobodę w ich urządzaniu. Wszystko po to, aby każda spełniała oczekiwania najbardziej wymagających klientów.
Mimo że dryfujące domy muszą być zaprojektowane z nadzwyczajną precyzją, deweloper zapewnia, że właściciele będą mieli pełną swobodę w ich urządzaniu. Wszystko po to, aby każda spełniała oczekiwania najbardziej wymagających klientów. materiały prasowe Kleindienst Group
A może jednak jacht?

Koncepcja pływających domów jest niezwykle interesująca, ale na pewno wiele osób podda dyskusji sensowność kupowania takich obiektów, skoro zamiast nich można nabyć luksusowe jachty z jeszcze lepszym wyposażeniem. W przeciwieństwie do dryfujących willi z Dubaju, zakup łodzi, poza oczywistą przewagą dotyczącą mobilności, ma tą zaletę, że klient może w pełni decydować o jej wyglądzie, wyposażeniu i aranżacji wnętrz. Tutaj warto przytoczyć przykład gdańskiej firmy Sunreef Yachts, w której stoczni powstają ekskluzywne katamarany.

- Specjalizujemy się w budowie jachtów szytych na miarę, czyli na indywidualne zamówienie klientów z całego świata. Realizujemy najbardziej wymagające projekty, każda jednostka, która wychodzi z naszej stoczni jest inna. Nie ma na całym globie dwóch takich samych katamaranów Sunreef Yachts, zarówno pod względem wyposażenia, jak i przede wszystkim wykończenia wnętrz. Właściciele mają różne wymagania: od jacuzzi w kabinach, przez windę do serwowania jedzenia czy składany maszt, którego żadna inna stocznia nie była w stanie zrobić - opowiada Karolina Paszkiewicz, dyrektor PR i marketingu firmy Sunreef Yachts.
Niewątpliwie przeszklony podwodny pokład z projektu "The Floating Seahorse" jest czymś, dla czego warto skusić się na zakup jednej z pływających willi, ale podobne rozwiązanie jest możliwe również w przypadku katamaranów:

- Dotychczas nie wybudowaliśmy jednostki z przeszklonym pokładem, gdyż żaden z klientów nie zażyczył sobie takiego udogodnienia, ale jeśli pojawi się zapotrzebowanie, jesteśmy w stanie je spełnić - podkreśla Karolina Paszkiewicz.
Istnieje więcej powodów, aby zastanawiać się nad sensem posiadania ekskluzywnych dryfujących willi, jednak klienci, którzy mogą pozwolić sobie na taką ekstrawagancję, raczej nie będą mieli wątpliwości w sprawie zakupu. W zamian za 12 mln dolarów otrzymają jeden z najbardziej niesamowitych domów oraz bajeczny widok na podwodne życie raf koralowych prosto z prywatnej sypialni. Sądząc po sukcesie sprzedaży pierwszego etapu "The Floating Seahorse", te argumenty z pewnością przemawiają do klientów i ich portfeli.

Zobacz także: Sunreef Supreme 68 - apartamentowiec na dwóch kadłubach


W każdym z domów zaprojektowano specjalny podwodny taras, na którym mają powstać sztuczne rafy koralowe. To one dadzą bezpieczne schronienie różnym gatunkom wodnych stworzeń, a zwłaszcza konikom morskim.
W każdym z domów zaprojektowano specjalny podwodny taras, na którym mają powstać sztuczne rafy koralowe. To one dadzą bezpieczne schronienie różnym gatunkom wodnych stworzeń, a zwłaszcza konikom morskim. materiały prasowe Kleindienst Group

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (34)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Najnowsze artykuły

wydarzenia