wiadomości - Kulinaria & Wino

stat

Rodzimy smak Gruzji - wina kwewrowe w Piwnej 47

Degustacja win kwewrowych - wytwarzanych w Gruzji od tysięcy lat naturalną metodą, w glinianych, zakopanych w ziemi amforach.
Degustacja win kwewrowych - wytwarzanych w Gruzji od tysięcy lat naturalną metodą, w glinianych, zakopanych w ziemi amforach. fot. Edyta Steć / trojmiasto.pl

Wina gruzińskie cieszą się na całym świecie coraz większą popularnością, także w Polsce. Świadczy o tym chociażby frekwencja na czwartkowej degustacji win kwewrowych w gdańskiej restauracji Piwna 47. Spotkanie umożliwiło nie tylko skosztowanie trudno dostępnych trunków. Okazało się też solidnym wykładem na temat najstarszej na świecie, do dziś praktykowanej, metody produkcji wina w glinianych amforach.



Degustację poprowadził rodowity Gruzin - Stefan Liperovsky (reprezentujący winiarnię i sklep Krako Slow Wines) przy wsparciu sommeliera Przemka Bogdańskiego.

- Gruzińskie wina nie są łatwe. Proszę zapomnieć o wszystkich, które do tej pory piliście i otworzyć się na zupełnie nową jakość. Będziecie kosztować wina, którego stylistyka bliska jest winom archaicznym, rustykalnym, są z innej, mówiąc kolokwialnie, beczki. W trakcie dojrzewania dochodzi do delikatnego ich utlenienia, ale to ich nie niszczy, a wręcz przeciwnie - wpływa na rozwój i specyficzną gamę aromatów. Wina kwewrowe to unikatowa jakość, dla nas nowa, ale w Gruzji kultywowana od tysięcy lat - powiedzieli tytułem wstępu.
Za tą niełatwą do wymowy nazwą kryje się tradycyjna, gruzińska metoda wyrabiania wina, od kilku lat widniejąca na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Oznacza długą, nawet kilkumiesięczną macerację soku, razem ze skórkami, pestkami i szypułkami w specjalnych, zakopanych w ziemi glinianych amforach tzw. qvevri (kwewri).

To najstarsza na świecie (amfora, którą oglądać można w Gruzińskim Muzeum Narodowym w Tbilisi liczy 6 tys. lat), do dziś praktykowana metoda produkcji wina. Choć w okresie stalinizmu została mocno zaniedbana, od początku lat 90. powraca do łask, czemu niewątpliwie pomaga powszechnie panująca moda na wina ekologiczne, biodynamiczne i naturalne.


Degustacja objęła sześć win: trzy białe i trzy czerwone (Mandili, Mcvane; Kvaliti, Krakhuna; Alaverdi Monastery, Rkatsiteli; Gosta, Tavkveri; Amiran Vepkhvadze; Otsakhanuri sapere; Alaverdi Monastery, Saperavi). Te pierwsze, lekko mętne, znane są ze specyficznych barw (od ciemnożółtej przez bursztynową do brunatnej) oraz silnie wyczuwalnych tanin, tak jak w winie czerwonym (przed degustacją te także przelane zostały do dekantera).

- Są niezwykłe, zupełnie inne od tych, do których przywykliśmy w Europie. Przesycają je aromaty pigwy, jasnej porzeczki, są też korzenne, czasem apteczne, no i zawsze mają lekką nutę utlenienia. Kontakt ze skórkami i szypułkami powoduje, że w smaku są ściągające, intensywne, a dzięki temu zaskakują. Mają moc, dlatego wymagają przeciwwagi w postaci jedzenia. Dają szalone pole do popisu w foodpairingu. Podanie białego wina do steku wydaje mi się bardzo interesujące - powiedział nam uczestniczący w degustacji Szymon Sienkiewicz, sommelier z Winiarni Literacka.
Alaverdi Monastery
Alaverdi Monastery fot. lobodaphoto / fotolia.com
Największą furorę zrobiło jednak wino czerwone z saperavi (starego, rdzennego gruzińskiego szczepu o czarnej skórce i ciemnym soku) od mnichów z Alaverdi Monastery - ci szczycą się ponadtysiącletnią tradycją produkcji wina kwewrowego. Co roku powstaje tu zaledwie kilka tysięcy butelek (do Polski trafia około 100) i wcale nie tak łatwo je pozyskać.

- To nie ty wybierasz wina u mnichów, to oni wybierają ciebie. Zanim sprzedadzą butelkę, muszą cię najpierw poznać, dopiero później decydują o tym, czy trafi w twoje ręce. I nie należy z nimi negocjować, to oni dyktują wszystkie warunki transakcji, włącznie z godziną spotkania, na które nie wolno się spóźnić nawet minuty - opowiadał o doświadczeniach w kontakcie z mnichami Stefan Liperovsky.
Goście zachwycali się jego bogatym smakiem, dużą koncentracją, ale też smukłością. Doceniono świetny balans pomiędzy ściągającymi taninami a słodkością. Spośród wszystkich prezentowanych win było najbardziej europejskie, a Przemek Bogdański porównał je do Amarone - włoskiej chluby z podsuszonych gron.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (31)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Najnowsze artykuły

wydarzenia