wiadomości - Design

stat

Jan Sikora. Projektant modnych miejsc

Wnętrze restauracji Mocno Nadziane w Sopocie. Proj. Sikora Wnętrza.
Wnętrze restauracji Mocno Nadziane w Sopocie. Proj. Sikora Wnętrza. fot. Tomirri Photography/ Tom Kurek

Jest równie znany z realizacji stylowych i przytulnych wnętrz mieszkalnych, jak i podążających z duchem czasu i wpisujących się w kulturowy krajobraz miasta przestrzeni publicznych. Dwie duże inwestycje użyteczności publicznej zrealizowane ostatnio w Rumi i Sopocie, restauracja w Sopocie i nowoczesny kościół w Gdańsku to projekty, które wyszły z jego pracowni. Jan Sikora, właściciel Sikora Wnętrza opowiada o swoich inspiracjach i wyzwaniach.



Co twoim zdaniem powinno być brane pod uwagę przy projektowaniu wnętrz użyteczności publicznej?

koszty - jak najniższe

10%

styl i dobre wzornictwo - żeby odwiedzający miejsce się w nim dobrze czuli

29%

jakość - żeby inwestycja służyła na lata

18%

każdy z aspektów jest równie ważny

43%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 93
Patrząc na pana realizacje można odnieść wrażenie, że jest pan bardzo wszechstronnym architektem - świetnie sprawdza się pan w przestrzeniach zarówno prywatnych, jak i publicznych. Który z tych dwóch obszarów jest panu bliższy?

Jan Sikora: Pod tym kątem jestem trochę jak wybredny smakosz dobrej kuchni: po wyśmienitej zupie z pomidorów san marzano z crème fraiche mam ochotę na porządny stek. Jest to więc ciągła przygoda, w której przestrzeń prywatna i publiczna wzajemnie mnie inspirują i podział na "prywatne i publiczne" wnętrza jest czysto teoretyczny. Ważne jest, by projekt pracowni Sikora Wnętrza był odpowiedzią na unikalne potrzeby i oczekiwania inwestora oraz miejsca. Bliskie są mi więc nowe wyzwania oraz aktualne realizacje, które najpierw nurtują inwestora, potem powinny elektryzować projektanta, a na końcu powinny poruszyć odbiorców.

Przeczytaj także: To on zaprojektował cztery stylowe restauracje w Trójmieście

Wnętrze mieszkalne projektu Jana Sikory.
Wnętrze mieszkalne projektu Jana Sikory. fot. Tomirri Photography/ Tom Kurek
Kiedyś wspominał pan o swojej podróży do Paryża. Jak to miasto wpłynęło na pana podejście do projektowania?

Zabawne, że pani o to pyta - właśnie pracuję nad projektem domu w Paryżu. Odpowiadając na pytanie: wiele lat podróżowałem po świecie - m.in. po Ameryce Południowej, Indiach i krajach europejskich. Były to zarówno młodzieńcze wyprawy, zorganizowane eskapady, jak i podróże w "poszukiwaniu natchnienia". Podczas tych wypraw zapełniałem szkicami dziesiątki ryz papieru. Mieszkałem więc w różnych krajach: Szwecji, Belgii oraz w niezwykłej i artystycznej Francji.

Paryż zaraził mnie pewnym niezwykłym i ponadczasowym stylem życia. Jest to dobrze oddane w filmie Woodego Allena "O północy w Paryżu" czy w filmie "Amelia". To synergia powstająca na styku przestrzeni miejskiej oraz mieszczańskich zwyczajów. Dla przykładu dla mieszkańców Francji - miasto: ulice, butiki, bistra i kawiarnie są częścią ich własnego, osobistego i intymnego świata. Nie określają więc oni tylko swojej tożsamości przez to, co stricte "moje" jak np. mieszkanie czy samochód, ale - jak pisze Charles Montgomery w książce "Miasto szczęśliwe" - uważają przestrzeń publiczną za "nieustanne źródło zadowolenia", utożsamiają się z nią i odczuwają ją na wielu poziomach. Potrafią więc korzystać z przestrzeni na dziesiątki nietypowych sposobów - organizują gigantyczne "marché aux puces" (targi staroci), wspólne tańce, wystawy i konstrukcje z kwiatów, liczne manifestacje i np. raz do roku zamieniają całe miasto w "scenę koncertową".

Drugim bardzo ważnym źródłem inspiracji jest kultura mieszczańska, a co za nią idzie - umiłowanie sztuki. Jest ona obecna we Francji w dużo większym stopniu niż w Polsce. Sztuka jest jednym z tematów codziennych, wartością i, co bardzo ważne, jednym z powodów dumy narodowej dużej liczby mieszkańców kraju. Dzięki temu ciągle ceni się rzemiosło, które w Polsce jest w zaniku. Właścicielom kawiarni (tzw. "patron") zazwyczaj zależy na spójności odbioru: wystroju wnętrza, obsługi i np. muzyki.

Te oraz inne przemyślenia i obserwacje, często utrwalone na moich szkicach, stały się dla mnie jedną z inspiracji przy projektowaniu, które można podsumować kilkoma słowami: kultura życia, dbałość o piękno przestrzeni i jej znaczenie w kontekście społecznym.



Co jeszcze ukształtowało pana jako projektanta? Gdzie znajduje pan inspiracje?

Myślę, że poza podróżami, odpowiedzią jest fuzja pozalekcyjnych zajęć ze "sztuki", na które wysyłali mnie rodzice: plastyka oraz karate. To niezwykłe zderzenie delikatności i siły pobudziło we mnie liczne i nieszablonowe refleksje. Rok temu do tego zestawu dołączyła jazda konna - to niezwykłe odkrywać coś od podstaw i znów czuć się bezradnym w jakiejś dyscyplinie - myślę, że to uczy pokory i poszerza ramy postrzegania otaczającego nas świata.

Także kluczowe były studia oraz doktorat w Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku - to profesorom z ASP zawdzięczam solidne i fachowe przygotowanie do zawodu. Idąc dalej tym tropem - niezwykle inspirująca jest praca ze studentami, jestem adiunktem w Zakładzie Architektury Wnętrz Instytutu Wzornictwa Przemysłowego w Koszalinie oraz prowadzę zajęcia z projektowania wnętrz w Parku Naukowo-Technologicznym w Gdyni w ramach placówki Creator.

Samą inspiracją w pracowni Sikora Wnętrza może być natomiast cokolwiek: raz są to ciekawe meble, które podpatrzyłem na targach w Mediolanie, innym razem nietypowy układ wnętrza, a jeszcze innym dzikie i spontaniczne jam session, które odbyłem w gdyńskim Blues Clubie z Tymonem Tymańskim. Najważniejsze jest jednak, by ciągle szukać nowych rozwiązań, podróżować i eksperymentować.

Ostatnio inspiruje mnie idea, by traktować wnętrze jak ubranie, które jest szyte na miarę i bliskie ciału. Dlatego analizuję detale i zastanawiam się nad wpływem dotyku na komfort przebywania we wnętrzu: zbieram więc próbki i tworzę przy każdym projekcie tzw. "moodboardy" - zestawienie materiałów, które określa nastrój projektowanej przestrzeni.

Szalenie inspirują mnie też inni projektanci i znawcy designu, np. Ewa Mierzejewska czy architekt Andrzej Marek - podczas naszych rozmów powstają nietypowe koncepcje.

Jan Sikora, architekt wnętrz, właściciel pracowni Sikora Wnętrza.
Jan Sikora, architekt wnętrz, właściciel pracowni Sikora Wnętrza. fot. Sylwia Miarzewska Photography
Co jest dla pana najważniejsze przy pracy nad projektem przestrzeni publicznej?

To, by projekt był oparty o lokalny kontekst - tzw. krajobraz kulturowy oraz rzeczywiste potrzeby miejsca oraz użytkowników. Drugim aspektem jest wewnętrzna potrzeba osobistej ekspresji twórczej. Z każdym projektem odkrywam projektowanie na nowo - każda sytuacja i przestrzeń mnie inspiruje, dlatego za każdym razem szukam nowych rozwiązań i chcę coś innego przekazać.

Niedawno, w przypadku ostatnio otwartego butiku Ditta Zimmermann w Warszawie, ważne było także zaplanowanie otwarcia i pomysł na dalsze funkcjonowanie miejsca. Coraz częściej dochodzę do wniosku, że rolą projektanta jest także "nadanie życia" nowej przestrzeni. W Warszawie udało się to bardzo dobrze - kolejne gwiazdy noszą biżuterię nowej marki modowej.

Najważniejsze dla Sikora Wnętrza są więc: analiza miejsca i potrzeb, dobry i unikalny pomysł na funkcjonowanie przestrzeni i niebanalna, wyjątkowa estetyka.

Butik Ditta Zimmermann w Warszawie. Proj. Sikora Wnętrza.
Butik Ditta Zimmermann w Warszawie. Proj. Sikora Wnętrza. fot. Tomirri Photography/ Tom Kurek
Jedną z pana realizacji jest restauracja Mocno Nadziane w Sopocie. Proszę opowiedzieć o pracy nad tym projektem. Jakie były założenia, priorytety, trudności?

Głównym założeniem stylistycznym było odtworzenie aury stylu sopockich kamienic, kojarzonego często, trochę legendarnie, z secesją, oraz dodanie do niego szczypty nonszalanckiego i nowoczesnego artyzmu. Projekt był więc dla mnie sentymentalną wycieczką po historycznych uliczkach miasta oraz po moich marzeniach oscylujących wokół terminu "fusion" (swoiste haute couture wnętrz). Dla przykładu skontrastowałem układaną ręcznie szachownicę z czarnych i białych płytek z nowoczesnymi kolorowymi barierkami-liniami. Podobnie, w lewym lokalu, zestawiłem klasyczny marmur sahara noir z nowoczesnymi hokerami Stool One. Fusion to też zabawa formą, więc najpierw zakupiliśmy w Danii papierowe "designerskie" lampy, a następnie zapakowaliśmy je w klosz - motyw z "Małego Księcia". Nie mogło oczywiście zabraknąć wieszaków w kształcie zwierzaków, zdobionego portalu i kasetonu nad barem, który zmienia kolor w zależności od klimatu.

Na płaszczyźnie funkcjonalnej wnętrze było dla Sikora Wnętrza wyzwaniem, gdyż wymagało zaaranżowania aż trzech poziomów oraz połączenia dwóch lokali. Największą trudnością było doprowadzenie zrujnowanego lokalu do obecnego stanu, gdyż w trakcie realizacji okazywało się, że np. sufit wymaga kompletnego remontu, gdyż wykonany jest w technice pamiętającej pierwsze pomeranki. Były to ciekawe doświadczenia z pogranicza architektury wnętrz i "archeologii".


A projekt wnętrza kościoła Św. Teresy był dla pana dużym wyzwaniem? Czy zaproponowane przez pana rozwiązanie od razu zostało przyjęte?

Tak, kościół to przestrzeń o przeznaczeniu rytualnym, o wyjątkowym znaczeniu. Dlatego, by móc zaprojektować jego wnętrza (autorem bryły jest mgr inż. arch. Jacek Sokołowski), musiałem się zapoznać m.in. z dyrektywami Soboru Watykańskiego II. Dodatkowo projekt był przedstawiony do akceptacji Komisji ds. Architektury i Sztuki Kościelnej, więc było to duże wyzwanie, gdyż musiałem bronić swojego projektu i uzasadniać jego innowacyjność. To nadało niezwykłą rangę temu zadaniu i do dnia dzisiejszego czuć u wykonawców szacunek dla miejsca, czuć, że robią coś niezwykłego. Dla przykładu na Pomorzu Zachodnim powstaje unikalna droga krzyżowa o horyzontalnym ułożeniu - wielkie dzieło sztuki rzeźbiarskiej, nad którym praca zajmie rok, a które powstaje na potrzeby tej przestrzeni.

Lubię trudne wyzwania, obecnie działam nad rozwojem pracowni, która realizuje projekty z zakresu architektury. W kalendarzu projektowym na najbliższy rok są np. klinika, dworzec, szkoła i kasyno - będzie więc ciekawy przekrój przez różne pola działania i dużo nowych doświadczeń.

Wizualizacja kościoła Św. Teresy w Gdańsku. Proj. Jan Sikora.
Wizualizacja kościoła Św. Teresy w Gdańsku. Proj. Jan Sikora. mat. Sikora Wnętrza
Stacja Kultura w Rumi to jedna z ciekawszych architektonicznych metamorfoz nie tylko w naszym regionie. Co było dla pana najważniejsze w tym projekcie?

Zrobienie projektu, który jest zarazem oparty o lokalny kontekst i potrzeby, a z drugiej strony jest na światowym poziomie. Było to duże wyzwanie dla Sikora Wnętrza, bo w przypadku państwowych programów, jak w tym wypadku Biblioteka +, każda złotówka musi mieć swoje uzasadnienie. Jak więc przekonać inwestora i Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego do zakupu designerskich mebli, które mają swoją cenę? Na szczęście się udało, ale w Polsce toczy się ciągła walka o to, by jedynym parametrem wyboru firm w przetargach nie była cena. Niszczy to niestety poziom przestrzeni publicznych - widać to m.in. w szkołach oraz bibliotekach - i wspiera "garażowy design", który ani nie jest trwały, ani estetyczny, i w efekcie końcowym żyjemy we wnętrzach z wiśniowej okleiny.

W rumski projekt włożyłem całe swoje serce, bo czułem lokalną próżnię kulturową. Eksplozja, która nastąpiła potem pokazała mi, że warto mierzyć bardzo wysoko, bo często tylko nasza wyobraźnia nas ogranicza. Najważniejsze nagrody architektoniczne w Polsce - w tym Nagroda Architektoniczna Polityki, 2. Bryła Roku i Polska Architektura XXL pokazują, że jest w Polsce ogromna potrzeba miejsc, które w sposób wyjątkowy kształtują lokalną tożsamość.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (22)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Najnowsze artykuły

wydarzenia

Najczęściej czytane