wiadomości - Ludzie

stat

Gdański ogród zdobył międzynarodowe wyróżnienie

Agnieszka Hubeny-Żukowska - założycielka Pracowni Sztuki Ogrodowej, projektantka ogrodów.
Agnieszka Hubeny-Żukowska - założycielka Pracowni Sztuki Ogrodowej, projektantka ogrodów. fot. Lucyna Pęsik/trojmiaso.pl

Agnieszka Hubeny-Żukowska projektowaniem ogrodów zajmuje się od ponad 15 lat. Praktykę w zawodzie rozpoczęła w Wielkiej Brytanii, od kilku lat pracuje w Polsce. Gęste nasadzenia, byliny, wyważona kolorystyka, rozwiązania ekologiczne oraz funkcjonalność - to cechy charakteryzujące jej realizacje. Kilka dni temu we włoskim Como odebrała prestiżową nagrodę w A'design Award & Competition 2015-2016 - największym konkursie designerskim na świecie, przyznającym nagrody w kilkudziesięciu kategoriach. Otrzymała ją za projekt ogrodu roztaczającego się na terenie ponad 2000 m kw., wokół jednej z wrzeszczańskich willi. W wywiadzie opowiedziała nam o trendach rządzących światem ogrodów.



Olga Miłogrodzka: Jakie ogrody - z tych, które miała pani okazję oglądać - wywarły na Pani największe wrażenie?

Ogród Charlesa Jencksa
Ogród Charlesa Jencksa Wikipedia / Creative Commons
Agnieszka Hubeny-Żukowska: Jest ich kilka, bardzo od siebie różnych. Miałam szczęście oglądać Ogród Kosmicznych Spekulacji w niezwykłych okolicznościach. Przynależy do szkockiej posiadłości Charlesa Jencksa. Można go zwiedzać tylko raz do roku. Udało nam się do niego wejść wczesnym rankiem, zanim jeszcze zalała go fala zainteresowanych. Wschodziło słońce, trawniki pokryte były rosą. Przeogromny ogród tworzą zielone, geometrycznie ukształtowane wzniesienia, przeplatane stawami. Nie ma w nim żadnych roślin. Całość to jedna, wielka rzeźba, tzw. land art. Jak Alicja w Krainie Czarów poczułam się także w ogrodzie z gigantycznymi, pięćsetletnimi topiarami - cisowymi rzeźbami wysokimi na pięć, sześć metrów. Moimi ulubionymi są także ogrody Pieta Oudolfa - holenderskiego projektanta zieleni. On z kolei szaleje sadząc rośliny, głównie byliny, często używa traw. Utrzymuje równowagę między tymi o strukturze poziomej i pionowej. Takim chaosem o przemyślanej tonacji barw zagospodarowuje gigantyczne przestrzenie. Są jak dzicz, jak łąka. Robi dokładnie to, co teraz na topie.


Jakie ogólnoświatowe trendy rządzą obecnie światem ogrodów?


Coraz częściej sadzi się w ogrodach rośliny miododajne, tworzy miejsca, gdzie małe zwierzątka - jak jeże np. - będą się mogły skryć.
Mocnym trendem jest tworzenie w ramach ogrodów zakątków dla owadów. W naszych notorycznie koszonych, pustych trawnikach - które same w sobie są mało ekologiczne, wymagają intensywnego nawadniania - ani pszczoły, ani motyle, ani inne owady nie mają jak przeżyć. Superczyste, wymuskane ogrody, bez pokrzywki i zmurszałego drewienka, przyczyniają się do tego, że część owadów, szczególnie w miastach, po prostu ginie. A jak ich nie ma, pojawiają się szkodniki, co zakłóca równowagę w przyrodzie. Dlatego zaczynamy sobie przypominać, że nie tylko mu żyjemy na tym świecie. Coraz częściej sadzi się w ogrodach rośliny miododajne, tworzy miejsca, gdzie małe zwierzątka - jak jeże np. - będą się mogły skryć. Ogród bez owadów, ptaków, małej zwierzyny nie jest ogrodem pełnym. Ogród powinien tętnić życiem.

Modne są też obecnie rośliny odbierane przez wielu jako chwasty, czyli rośliny lokalne, rodzime, które dobrze czują się w danym regionie. W moim własnym np. rosną firletki, które kupiłam w sklepie ogrodniczym, ale nad stawem - kilka metrów dalej - występują naturalnie. Przed zaprojektowaniem ogrodu zawsze zwracam uwagę na to, co rośnie naokoło, co się tam dobrze czuje. Chodzi o to, aby do ogrodu nie zwozić roślin egzotycznych, takich przy których będziemy musieli nieustannie biegać, ale takie, które się tam zaadaptują.

Moim mottem jest ogród funkcjonalny i taki, który przynosi radość. Jeśli zafundujemy sobie ogród wystawowy, przy którym co dwa dni będziemy musieli biegać, nie będzie sprawiał radości. A o to właśnie chodzi, aby ogród był dla właściciela wytchnieniem. Jeśli rośliny będą się w nim dobrze czuły, my z pewnością też.

Czy polskie ogrody odbiegają od tych trendów?

Polacy sadzą pojedyncze kwiatki, uprawiają ogrody kolekcjonerskie. Ja w przeciwieństwie lubię gęste nasadzenie.
W polskich ogrodach cały czas królują rośliny iglaste. To jest ewenement na skalę światową. Osobiście za nimi nie przepadam. Ogród iglasty może jest i ozdobny zimą, ale w pozostałych porach roku wygląda dokładnie tak samo. Jest nudny. Rośliny zimo-zielone traktuję tylko jako strukturę, np. do wydzielenia wnętrz ogrodu, są świetnym tłem, wypełniam je natomiast gęstym nasadzeniem - krzewami i bylinami wychodzącymi jedne z drugich. Ogród dzięki takiemu zestawieniu jest pełen, kolorowy, będzie żył cały rok: zimą, wczesną wiosną, potem wiosną, latem - zawsze coś innego będzie w nim kwitło, będzie zmieniał swoje oblicze, żył. Rankiem - kiedy pąki niektórych kwiatów są jeszcze zamknięte - będzie inny niż wieczorem.

Nie rozumiem też mody na rododendrony, szczególnie na nowych osiedlach, gdzie - spójrzmy prawdzie w oczy - nie dają sobie rady. Rododendrony to rośliny podszycia, lubią rosnąć pod koronami drzew, tam gdzie jest wilgoć w powietrzu, gdzie słońce nie ma bezpośredniego dojścia, w lekkim półcieniu, tam, gdzie nie wieje wiatr. Sopot, Oliwa - to są te miejsca. Natomiast puste, nowe osiedla na obrzeżach miasta - nie do końca.

Kolejnym "grzechem" polskich ogrodów jest pustka. Stawiając żywopłot, krzewy sadzimy w odległości kilku metrów. Stoją wówczas jak takie świeczniki. W jakim celu? My żywotniki sadzimy w małych odległościach, co 0.6 m, po to, aby je potem strzyc, aby utworzyć z nich jedną, spójną, zieloną ścianę. W przypadku kwiatów jest podobnie. Sadzimy pojedyncze sztuki, szeroko rozrzucone - trzy żółte, dwa czerwone, dwa pomarańczowe i na tym koniec. Lubimy takie "kolekcjonerskie" ogródki. Ja przeciwnie - preferuję gęste nasadzenie. Nie tylko jest ładne, ale i praktyczne - gęsty materac zieleni tworzy chwastom marne warunki wzrostu, a nawet jeśli kilka ich się pojawi, giną w gęstwinie innych roślin.


Kilka dni temu odebrała pani nagrodę w konkursie A'design Award & Competition 2015-2016, w kategorii "Planowanie przestrzeni i projektowanie ogrodów". Wyróżniony ogród zdobył także pierwszą nagrodę w plebiscycie Polski Krajobraz 2015 w głosowaniu internautów w kategorii ogrody prywatne. Proszę nam opowiedzieć o tym projekcie.

Ogród znajduje się przy zabytkowej willi w Gdańsku-Wrzeszczu, na trzech poziomach o łącznej powierzchni 2 500 m2. Łączy kilka trendów. Jest elegancki, klasyczny, ale widać w nim także inspiracje ogrodem angielskim oraz japońskim.

Na najniższym poziomie - od strony ulicy - znajduje się rondo, wokół którego rozchodzą się centrycznie pasy zieleni. Tworzą je niskie, bukszpanowe żywopłoty przedzielane mieszanymi nasadzeniami z bylin oraz roślin sezonowych. Nad kompozycją góruje wysoki strzyżony szpaler lipy. Posadziliśmy tu także brzozy "Doorenbos" oraz łan funki Siebolda. Wzdłuż budynku znów pojawia się bukszpan strzyżony w geometryczne formy oraz cienioznośne byliny. W okresie wiosennym główną atrakcję stanowią tysiące - dosłownie tysiące - kolorowych tulipanów, a także żonkile i bratki. Potem stopniowo pojawiają się funkie, tawułki, irysy syberyjskie i zawilce.

Drugi poziom ogrodu znajduje się na stropodachu garażu i innych pomieszczeń. Zagospodarowany został dwoma altanami, niewielkim trawnikiem z dołkiem golfowym oraz małym wnętrzem stylizowanym na ogród wschodu. Wypełniliśmy go bambusami, zimozielonymi azaliami, tawułami japońskimi, funkiami, kopytnikiem oraz epimedium. Nie brakuje tu elementów wodnych. Znajdują się na schodach prowadzących do najwyższej części ogrodu. Trzeci taras to niewielki zacieniony trawnik oraz ogród leśny, który ciągnie się w górę aż do wielkiego, kilkusetletniego dębu.

Co ważne, na terenie działki zastaliśmy kilka starych, wartościowych drzew. Oprócz dębu np. klon polny i jarząb szwedzki. Wszystkie wkomponowane zostały w nowy projekt. Jednego tylko drzewa nie udało nam się zachować - czerwonego buku, będącego pomnikiem przyrody. Niestety okazał się schorowany, miał przed sobą w najlepszym wypadku 5 lat życia. W jego miejsce posadziliśmy drzewo tego samego gatunku. Młody buk w tym momencie ma ponad 7 metrów wysokości.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (44)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Najnowsze artykuły

wydarzenia