wiadomości - Gadżety

stat

Dla nich to gramofon kręci światem

Zielona płyta winylowa - często limitowane wersje albumów wydawane są na kolorowych płytach, w odróżnieniu od standardowego nakładu na czarnym krążku. Zdjęcie wykonane zostało w Winylowni Sopot.
Zielona płyta winylowa - często limitowane wersje albumów wydawane są na kolorowych płytach, w odróżnieniu od standardowego nakładu na czarnym krążku. Zdjęcie wykonane zostało w Winylowni Sopot. fot. Lucyna Pęsik / trojmiasto.pl

Winyle mają się dziś naprawdę dobrze, coraz lepiej - przetrwały kasety magnetofonowe, kompakty oraz rewolucję cyfrową, dzięki której pliki muzyczne pozyskujemy w zasadzie bezkosztowo. Nie sprzedają się w zawrotnych ilościach, jednak grono ich miłośników - pewnych absolutnej wyższości dźwięku analogowego, nawet w konfrontacji z coraz doskonalszą techniką cyfrową - rośnie. Nie tylko na Zachodzie, także w Polsce. Do swoich racji przekonywali nas pasjonaci - właściciele trójmiejskich winylowni.



Czytaj także: Muzyka z płyt winylowych. Jaki gramofon wybrać?

Przede wszystkim miły dla ucha, głęboki dźwięk

Czy słuchałeś płyty winylowej na żywo?

tak, ale w czasach młodości

29%

zbieram płyty, gramofon uruchamiam w domu

62%

nigdy, korzystam tylko z najnowszych nośników

9%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 163
Winyl ceniony jest przede wszystkim za jakość dźwięku. Pozwala delektować się muzyką i pod tym względem ponoć nie ma sobie równych.

- W płycie winylowej urzekło nas przede wszystkim naturalne, ciepłe brzmienie. Nagrywana jest oraz odtwarzana w taki sam sposób, w jaki słyszymy, czyli mechaniczny. Dlatego znajdziemy na niej tylko te częstotliwości, te dźwięki, które odbieramy w sposób naturalny. Płyta gra cieplej, spokojniej - to nasze subiektywne odczucie, ale dzieli je z nami coraz więcej osób - twierdzą Małgorzata Rutkowska oraz Andrzej JakielaszekWinylowo Gdańsk.
- Format cyfrowy, w odróżnieniu od analogowego, w ogóle nie przenosi niektórych częstotliwości. Zapis studyjny nagrania po przerzuceniu na mp3 zawiera ok. 30 proc. jego całkowitej wartości dźwiękowej - to mało, trudno się taką muzyką delektować. Na kompaktach np. wysokie tony są często mocno powyciągane, co powoduje, że po 6 godzinach słuchania kłują w uszy, organizm sam na to przeciążenie reaguje zmęczeniem. Winyl nie męczy, dźwięku analogowego możemy słuchać przez kilka godzin bez żadnego dyskomfortu. No i basy zawsze będą na nim cieplejsze - twierdzi Tomasz SamociukWinylowni Sopot.
Andrzej KubiakMuzycznej Piwnicy dodatkowo podkreśla, że jakości te gwarantują przeważnie płyty stare, nie nowe.

- Płyty gramofonowe produkowane są dziś zupełnie inną technologią niż 20 czy 30 lat temu. Kiedyś powstawały na podstawie nośnika analogowego, taśmy nagranej wielopasmowo - w niej jest ich dźwięk pogrzebany. Dziś są remasteringiem cyfrowym, a to zamyka drogę do czystych brzmień. Uważam, że wydane w latach 80. płyty Metalliki czy Iron Maiden przewyższają pod względem jakości ich współczesne reedycje, i to wielokrotnie. De facto dzieli je przepaść. Dlatego w naszym sklepie staramy się nie sprzedawać nowych pozycji - wiemy, co w sobie kryją, że są pułapką. Zaoferować możemy stare płyty, np. pierwsze wydanie "In the Wake of Poseidon" brytyjskiego zespołu King Crimson. Mamy też pierwszą i trzecią płytę Black Sabbath - w oryginale. To wydania w tzw. boksie - dość rzadkie, kosztują nawet kilkaset złotych.
Prowadzący sopocką Winylownię nie podważyli tej opinii, zauważyli jednak, że nie wszystkie nowe płyty tłoczone są w wersji cyfrowej. Warto pamiętać, że niektóre reedycje albumów powstają z oryginalnych taśm, a muzyka współcześnie tworzona także nagrywana bywa analogowo - tak jak chociażby ostatni album Radiohead.

- Poza wersją zwykłą oraz wersją na białym winylu, album wydany został także w postaci książki na płytach odwzorowujących szelaki, czyli pierwotną formę płyty winylowej. Dodatkowo do każdego wydania dodany został jeden cal oryginalnej taśmy z nagraniem. Za taką przyjemność trzeba zapłacić już około 500 zł. Dla kolekcjonerów to gratka - dodaje Krystian Woźniak z Winylowni Sopot.
Unikatowe, kolekcjonerskie egzemplarze

Z całą pewnością płyty winylowe mają potencjał kolekcjonerski. Ze względu na swój wiek bywają rzadkie, trudno dostępne, często pochodzą z limitowanych edycji. Współcześnie wydawane krążki, wzbogacone wyjątkową grafiką i unikatowymi opakowaniami, także pojawiają się na rynku w ograniczonej liczbie egzemplarzy. Wszystko, co w płytach gramofonowych niepowtarzalne i osobliwe - nie tylko walory dźwiękowe, ale też estetyczne - potrafi podbijać ich wartość i windować cenę w górę.

Płyt winylowych nie słucha się w tle, ich po prostu się słucha.
- Smaczkami dla kolekcjonerów potrafią być nawet tzw. misprinty, czyli chociażby literówki na okładkach, z powodu których zatrzymano produkcję albumu. Potrafią uczynić go droższym - bo jest inny, bo nie ma wielu podobnych. W swojej ofercie mamy np. tureckie wydanie kultowego krążka grupy Pink Floyd "The Dark Side of the Moon". Na jego okładce logo albumu - czyli schemat działania pryzmatu - przedrukowany został do góry nogami. Trudno taką płytę nawet wycenić, to egzemplarz dla kolekcjonera.

Ceny płyt zresztą potrafią się dziwnie kształtować, niektórych nawet czasem nie warto z folii odpakowywać, gdyż szybko zyskują na wartości. Tak było z ostatnim albumem Davida Bowie. 8 stycznia - w dniu wydaniu albumu - jego wersję na przezroczystym winylu i z litografiami można było kupić na stronie artysty za ok 300 zł. Po dwóch dniach, 10 stycznia - zaraz po jego śmierci - cena ta wzrosła do 3 500 zł. Mieliśmy u siebie trzy takie płyty, wszystkie zostały sprzedane.

Winyl ma wyjątkowy urok, także estetyczny. Otwierając nowy krążek nie wiadomo, jakie niespodzianki kryje. Ostatnia koncertówka Motörhead przy otwarciu zaskakuje np. trójwymiarowym, rozkładanym szablonem. Sporo okładek projektowanych jest przez cenionych artystów, np. "Sticky Fingers" Rolling Stonesów - przedstawia rozporek spodni, z prawdziwym zamkiem, po jego rozpięciu ukazuje się podpis autora grafiki - Andy'ego Warhola. Klasykiem - w wykonaniu tego samego artysty - jest okładka The Velvet Underground - żółty banan na białym tle. Z okładek pierwszego wydania płyty banana można było zerwać i odkryć jego różową wersję pod spodem. W chwili obecnej osiągają wysokie ceny - tłumaczy Krystian Woźniak z Winylowni Sopot.

Wymóg uwagi i skupienia

- Winyl ma także ważny aspekt społeczny - narzuca skupienie, uważne słuchanie. W dzisiejszych czasach wszyscy pędzą, nie mają czasu na nic, wykonują kilka czynności naraz. Uruchamianie muzyki w formie pliku cyfrowego - jednym kliknięciem - jest wyrazem tego wariactwa. Tymczasem winyl odwraca się od tej tendencji. Trzeba się natrudzić, aby go dostać, dbać o jego przechowanie, przygotować do odtworzenia, zmienić igłę, przełożyć w trakcie grania na drugą stronę. Wymaga starań i koncentracji - zauważa Tomasz Samociuk.
- Płyt winylowych nie słucha się w tle, ich po prostu się słucha - podsumowuje Andrzej Jakielaszek.


Zobacz także reportaż o najstarszym sklepie z winylami w Gdańsku - Muzycznej Piwnicy:

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (49)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Najnowsze artykuły

wydarzenia